Pełna sala
Dziś 24 lutego 2026, w jednej z sal Przedszkola Miejskiego nr 12 w Mielcu odbyło się spotkanie, w którym wzięli udział przedstawiciele samorządu, w tym prezydent Radosław Swół, wiceprezydent Krzysztof Szostak, kierownik Biura ds. Przedszkoli Patrycja Mądry oraz dyrektor przedszkola, pani Agnieszka Domin. Sala była wypełniona po brzegi rodzicami, którzy nie kryli swojego niezadowolenia z decyzji o zamknięciu placówki. Prezydent, wspólnie z panią Patrycją Mądry, przedstawił powody nadchodzącego zamknięcia przedszkola, tłumacząc to „zapaścią demograficzną, bo to nie jest kryzys, z kryzysu się wychodzi” - jak mówiła pani Mądry.
Twarde dane
Patrycja Mądry przedstawiła w tabeli dane, które wykazały, że przedszkole nr 12 ma obecnie najmniej uczęszczających dzieci w stosunku do liczby dostępnych miejsc - na 100 miejsc uczęszcza zaledwie 71 dzieci. Jako powód, dla którego wybrano do likwidacji akurat to przedszkole, władze miasta wskazały kilka czynników. Przedszkole nr 12 znajduje się w centrum miasta, odnotowuje się tu spadającą liczbę urodzeń dzieci, na tym terenie działa już 6 miejskich przedszkoli, co ułatwia ewentualne przekierowanie dzieci do innych placówek. Do alternatywnego przedszkola nr 7 jest zaledwie 200 metrów. Ponadto, przedszkole nr 12 jest najmniejsze, a zdaniem władz miasta istnieje realne zagrożenie, że nie uda się utworzyć grup w tej placówce w przyszłości.
Prezydent mówił też o stosunku urodzinych zameldowanych na Osiedlu dzieci do miejsc w przedszkolach dzielnicy:
„zameldowanych na Osiedlu dzieci, które mogą wziąć udział w rekrutacji, było w 2025 roku 564. Liczba naszych wolnych miejsc we wszystkich Osiedla przedszkolach to 695. Oczywiście mówimy tutaj tylko o zameldowanych, wiadomo, że nie ma rejonizacji”.
Na wykresie zaprezentowane były kolejne lata, z których wynikało, że liczba dzieci będzie malała. W 2026/2027 roku to 514 dzieci, a w roku 2028/2029 tylko 476. Prezydent zaznaczył, że
„Zadaniem naszym jest, by te warunki do rodzenia i wychowywania dzieci były jak najlepsze. (…) W momencie, gdy my będziemy mieli 250 wolnych miejsc w przedszkolach, to ja bym nie chciał zostawić tego procesu bez kontroli, bez planu”.
Po przedstawieniu tych danych, prezydent zapewnił, że dzieci z dwóch najstarszych grup uczęszczających obecnie do przedszkola ukończą edukację w tej placówce, ale najmłodsza grupa najprawdopodobniej nie – Miasto chce, aby najmłodsze obecnie dzieci za dwa lata zostały przejęte przez inną placówkę jako cała grupa, najlepiej z nauczycielami. Jeśli to się nie uda, przedszkole będzie funkcjonować jeszcze rok.
Pracownicy zostali zapewnieni, że otrzymają miejsca pracy w innych placówkach na terenie miasta, co jest możliwe dzięki wcześniejszemu planowaniu wygaszenia przedszkola.
Nagłe zamknięcie rekrutacji
Rodzice byli szczególnie poruszeni faktem, że rekrutacja została zamknięta nagle, z dnia na dzień, bez konsultacji z nimi. Prezydent starał się uspokoić nastroje, ale emocje podczas spotkania sięgały zenitu. Rodzice pytali o podstawy prawne dla zablokowania rekrutacji. Odpowiedzi jednak nie padły, pojawiła się prośba o przesłanie zapytania drogą mailową, co spotkało się z gorącą reakcją zebranych. Rodzice podjrzewają, że miasto zadziałało wbrew obowiązującym przepisom, blokując rekrutację i nie dając im szansy na poprawę sytuacji. Pani Patrycja Mądry zapewnia jednak, że podstawa prawna dla takich działań istnieje.
Zebrani podkreslili:
„Rodzice dowiadują się na końcu. Jeśli by była rzetelna informacja, nawet rok temu (…) rodzice by sobie to poukładali. (...) dialog jest ważny, nie plany, bo rodzice też planują działania”.
Głos zabrała pani dyrektor:
„Ja wiem, że statystyki są okrutne i oczywiste (…) ale poza tym chciałabym pokazać drugą stronę, która wybrzmiewa od rodziców i współpracowników. Chodzi o serce, o tę instytucję, o tę placówkę, o to środowisko – małe, ale cudowne, które rozwija się”
– mówiła, zwracając się do prezydenta i prosząc o szanse dla prowadzonej przez siebie placówki.
Rodzice walczą
Mimo przedstawienia danych oraz zapewnień, że dla obecnie uczęśczających do placówki dzieci nic się nie zmieni, rodzice uważają decyzję władz za złą i niesprawiedliwą. Chcieliby, by placówka funkcjonowała nadal. Chcą by ich młodsze dzieci mogły się tutaj zapisać i uczęszczać. Część z nich przez jakiś czas będzie miała problem wożąc dzieci do różnych przedszkoli. Zauważyli, że w porównaniu do przedszkola na 7 ich placówka jest kameralna co sprzyja rozwojowi dzieci.
Zabrakło baloników?
Wiceprezydent Krzysztof Szostak wzbudził ogromne kontrowersje, gdy wspomniał, że w ostatnich dniach na ulicy zobaczył osobę przebraną za psa, rozdającą baloniki z napisem „Rekrutacja – walczymy o dzieci” i zapraszając do SP nr 3.
„Pokazuje to tylko zaangażowanie”
– stwierdził wiceprezydent, co natychmiast spotkało się z gorącą reakcją rodziców, którzy poczuli się obrażeni.
„Przecież był zakaz promowania przedszkola! Mieliśmy ściągnąć informacje o rekrutacji!”
- padło z sali.
Inna mama dodała:
„Był przygotowany filmik promujący przedszkole. Pani, która go nagrała, powiedziała, że nie może go udostępnić. Wiem, bo widziałam ten filmik.”.
Wiceprezydent Szostak odpowiedał, że rodzice powinni byli przyjść do UM, a konsultacje odbywają się przecież w każdą środę, co spotkało się z oburzeniem rodziców. Przypomnieli oni, że o planowanej likwidacji przedszkola dowiedzieli się zaledwie kilka dni temu. Jeden z ojców zauważył z oburzeniem, że „należałoby odwiedzać urząd miasta co kilka dni, by pytać, czy miasto nie planuje zamknąć przedszkola.”
W odpowiedzi na wypowiedź wiceprezydenta radna Miłoś wyraziła swoje emocje, mówiąc:
„Dla mnie ta wypowiedź jest oburzająca. Widzi pan, ile tu jest zaangażowania i serca rodziców. Ja się też dowiedziałam o tym, że decyzja, która została podjęta przez prezydenta (…) bez jakiejkolwiek informacji i rozmowy wcześniej z rodzicami. (...) to się nie może odbywać w takiej ciszy, za plecami rodziców”
- wskazując na brak komunikacji ze strony władz miasta, co tylko potęgowało frustrację i poczucie pominięcia rodziców w całym procesie podejmowania decyzji o przyszłości przedszkola. Wzburzeni rodzice nie kryli swoich emocji, wskazując, że ich głos został zignorowany, a sama inicjatywa społeczna była traktowana jako mało istotna przez władze miasta.
Przedszkole blisko urzedów
Bogdan Bieniek, podczas spotkania, zwrócił uwagę na istotną lokalizację przedszkola nr 12, które znajduje się w samym centrum miasta, w pobliżu wielu instytucji takich jak Urząd Miasta, Starostwo Powiatowe, Policja, Szkoła Podstawowa nr 3, Liceum Ogólnokształcące oraz Szpital i Pogotowie.
"To placówka w centrum, w samym centrum, obok są miejsca pracy. Tutaj mnóstwo ludzi przyjeżdża do pracy i to przedszkole zawsze pełniło taką funkcję, że rodzice, jadąc do pracy, przywozili dzieci"
– mówił, podkreślając, że nie ma sensu porównywać liczby zameldowanych dzieci na Osiedlu do liczby miejsc w przedszkolach dzielnicy, bo nie ma rejonizacji. Zwrócił także uwagę, że
"dzieci ubywa, (...) ale w przypadku przedszkola nr 12 ono powinno dostać szansę".
Jego słowa spotkały się z brawami zebranych, jednak natychmiast wybuchła awantura. Wiceprezydent Krzysztof Szostak przypomniał, że za kadencji pana Bieńka powstało wiele placówek prywatnych:
"Ile za pana kadencji powstało placówek niepublicznych i dlaczego tak dużo?"
– zapytał. To wywołało oburzenie wśród rodziców, którzy stanowczo przypomnieli, że nie jest to miejsce do uprawiania polityki, a oni biorą udział w inicjatywie społecznej. Wiceprzewodniczący rady miasta Jakub Blicharczyk stwierdził, że pan Bieniek jest politykiem i jego słowa mogą być także odebrane w sposób polityczny.
Rekrutacji nie będzie
W całej sprawie rodzice domagali się rzetelnej komunikacji oraz szansy na przeprowadzenie rekrutacji w przedszkolu. Mówili o wspaniałek kadrze, zadowoleniu dzieci, o kameralności i przytaczali inne argumenty. Obecnie zastanawiają się nad dalszymi krokami, mając świadomość, że decyzja miasta jest właściwie podjęta, a mimo wielu próśb nie udało się przekonać władz do otworzenia rekrutacji na kolejny rok.
Zgodnie z decyzją miasta, placówka ma zostać zamknięta 31 sierpnia 2028 roku.
Komentarze (0)