Do tych opowieści wrócił Mateusz Pieprzny – twórca kanału „Lolo poza Szlakiem”, członek Mieleckiego Stowarzyszenia Eksploracyjno-Historycznego. W swoim najnowszym materiale podejmuje próbę uporządkowania miejskich legend o podziemiach i skonfrontowania ich z faktami historycznymi.
W relacjach mieszkańców regularnie powraca wątek remontu rynku, podczas którego – jak twierdzą świadkowie – spod nawierzchni wyłaniały się ceglane sklepienia. „Robotnicy szybko to zasypywali, żeby nie wstrzymywać prac” – wspomina jeden z rozmówców. Czy były to lochy? A może fragment większej, ukrytej sieci?
Pieprzny przypomina, że Mielec – w przeciwieństwie do wielu dawnych ośrodków handlowych – nie posiadał rozbudowanych piwnic kupieckich pod płytą rynku. Kluczowym momentem w historii miasta był pożar z 1900 roku, który niemal doszczętnie zniszczył zabudowę. Odbudowa odbywała się na gruzach. To, co dziś może wydawać się tajemniczymi przejściami, może być w rzeczywistości dawnymi fundamentami i piwnicami starówki.
Podobnie rzecz ma się z historią o tunelu przy Pałacyku Oborskich. Wspomnienia z lat 70. i 80. mówią o murowanym, drożnym korytarzu odkrytym podczas prac ziemnych. Czy był to sekretny trakt prowadzący ku centrum? A może element zaplecza gospodarczego dworu – piwnica oficyny albo kanał odwadniający? Brak dokumentacji z tamtego okresu pozostawia pole do interpretacji.
Najbardziej sugestywna legenda dotyczy rzekomego tunelu łączącego kościół św. Marka z kościołem św. Mateusza. Według rodzinnych przekazów miał on służyć partyzantom podczas okupacji. Faktem jest, że oddziały, w tym słynni „Jędrusie”, operowały w okolicach Zarośli nad Wisłoką, a kościół św. Marka był ważnym punktem kontaktowym. Jednak sama konstrukcja podziemnego przejścia – jeśli kiedykolwiek istniała – musiałaby przez dziesięciolecia mierzyć się z kapryśną Wisłoką, wysokim poziomem wód gruntowych i nanoszonym mułem.
W swoim materiale Pieprzny nie odbiera tym historiom uroku. Przeciwnie – pokazuje, że nawet jeśli nie znajdują potwierdzenia w dokumentach, są ważną częścią tożsamości miasta. To opowieści, które budują lokalny folklor, tworzą atmosferę miejsca i sprawiają, że zwykła piwnica czy fragment ceglanego łuku potrafi rozpalić wyobraźnię.
Bo być może pod Mielcem nie ma rozległej sieci tajnych tuneli. Ale z pewnością istnieje coś równie trwałego – pamięć i legenda, które wciąż żyją wśród mieszkańców.
Komentarze (0)