Wiarygodność platformy CoinPlex nie została zbudowana na solidnych fundamentach, lecz na sprytnym przejęciu tożsamości w mediach społecznościowych, co miało zmylić zarówno algorytmy, jak i potencjalne ofiary. Dane z panelu „Transparentność strony” oficjalnego profilu platformy na Facebooku ujawniają zdumiewającą historię.
Strona, która mamiła polskich inwestorów, została założona 31 października 2021 roku pod nazwą „Bilal nuhu”. Zaledwie kilka miesięcy później, 10 stycznia 2022 roku, zmieniono jej nazwę na „BIL HAS”, by ostatecznie 28 listopada 2023 roku - tuż przed rozpoczęciem agresywnej kampanii werbunkowej w Polsce - przyjąć markę „CoinPlex”. Ten mechanizm „zakupu” profilu z istniejącą historią pozwolił oszustom stworzyć iluzję podmiotu o ustalonej pozycji rynkowej, podczas gdy w rzeczywistości była to pusta skorupa o niejasnej przeszłości.
„Click-a-button”: Magia kwantyzacji, która nie istniała
Głównym atutem CoinPlex był model „click-a-button”. Platforma reklamowała się jako „innowacyjna platforma do zarządzania aktywami cyfrowymi”, która wykorzystuje sztuczną inteligencję do generowania codziennych zysków. Użytkownicy byli przekonani, że ich jedynym zadaniem jest regularne uruchamianie aplikacji i klikanie w odpowiednie ikony, co rzekomo aktywowało proces „kwantyzacji” - automatycznego handlu kryptowalutami.
System obiecywał stałe zyski na poziomie ok. 1,8 proc. dziennie. Analiza przeprowadzona dziennikarzy z portalu Bankier.pl wykazała jednak szereg rażących kłamstw. Ustalono m.in., że CoinPlex nie posiadał żadnych licencji finansowych niezbędnych do prowadzenia takiej działalności.
Krzysztof Kolany z Bankier.pl ostrzegał wprost: regularne zyski na tym poziomie są ekonomicznie nierealne. Funkcjonariusze CBZC potwierdzili te obawy:
- Mechanizm działania polegał na wyłudzaniu środków od nowych uczestników w celu wypłaty rzekomych zysków starszym członkom (...) nie dochodziło do żadnych realnych inwestycji.
Mielec i Lubartów: „Edukacja” pod okiem kamer i skandal z koszulkami
Podkarpacie i Lubelszczyzna stały się głównymi poligonami doświadczalnymi CoinPlex. W Mielcu, przy al. Niepodległości 6, funkcjonowało biuro, które organizacja nazywała „przestrzenią edukacyjną i wspólnotową”.
Gdy w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się oskarżenia, przedstawiciele platformy opublikowali oświadczenie zatytułowane „MANIPULACJA FAKTAMI – NASZA ODPOWIEDŹ NA KOLEJNY ATAK”, twierdząc, że są „normalnymi ludźmi”, a nie mafią
Rzeczywistość była inna. CoinPlex „rozpycha się” na rynku, a główna fala popularności przeszła właśnie przez Podkarpacie, gdzie mieszkańcy masowo instalowali aplikację i zachęcali swoich znajomych czy bliskich.
Agresywny marketing dotarł nawet do dzieci. W Lubartowie logo oszustów pojawiło się na koszulkach Akademii Piłkarskiej MOSiR . Burmistrz Krzysztof Paśnik w odpowiedzi na interpelację radnych wyjaśniał, że miasto nie miało wiedzy o nieprawidłowościach, a koszulki przekazało współpracujące stowarzyszenie „Aktywny Lubartów”.
Po wybuchu afery MOSiR wezwał rodziców do zwrotu strojów w celu zasłonięcia logotypu oszustów. Podobnie postąpił Klub Uczelniany AZS Politechnika Lubelska, który 3 września 2025 r. wypowiedział umowę CoinPlex z powodu „utraty zaufania” . Firma była również głównym sponsorem XXXI Święta Roweru w Lubartowie.
Służby obserwowały grupę miesiącami
Najnowsze informacje z prokuratury rzucają światło na to, jak długo trwało zaciskanie pętli wokół oszustów. Choć wielka akcja zatrzymań odbyła się 1 września 2025 roku, organy ścigania zajmowały się sprawą znacznie wcześniej.
Jak informuje prokurator Dorota Sokołowska-Mach, postępowanie prowadzone było już od 26 maja 2025 roku w formie dochodzenia. Dopiero po zgromadzeniu odpowiedniego materiału dowodowego, 28 sierpnia 2025 roku, oficjalnie wszczęto śledztwo. Oznacza to, że służby monitorowały działalność CoinPlex przez ponad trzy miesiące, zanim zdecydowały się na skoordynowane uderzenie w 21 lokalizacjach na terenie pięciu województw.
Zatrzymano 9 osób (8 mężczyzn i 1 kobietę). Zabezpieczono mienie o wartości blisko 1,5 miliona złotych, w tym gotówkę, sprzęt elektroniczny i materiały promocyjne. Zatrzymani usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, prania brudnych pieniędzy oraz oszustwa.
Marzec 2026: Oficjalny stan gigantycznego śledztwa
Redakcja Korso dotarła do najnowszych informacji z Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie. Dorota Sokołowska-Mach, prokurator Prokuratury Okręgowej i rzecznik prasowy, w oficjalnej odpowiedzi z 9 marca 2026 r. poinformowała o aktualnym statusie sprawy.
- Status podejrzanych: Aktualnie 9 osób ma status podejrzanych, a śledztwo ma charakter rozwojowy.
- Kaucje za wolność: Wobec podejrzanych zastosowano środki wolnościowe. Najciekawsza jest wysokość kaucji: „poręczenia majątkowe w wysokości od 40.000 zł do 150.000 zł, zakazy opuszczania kraju oraz zakazy kontaktowania się z określonymi osobami”.
- Setki ofiar, także z zagranicy: Procedura weryfikacji pokrzywdzonych wciąż trwa.
- Obecnie procedura ta dotyczy blisko 300 osób zamieszkałych zarówno w Polsce jak i za granicą
- informuje prokurator Sokołowska-Mach.
Pułapka w pułapce: „Programy zwrotów”
Najbardziej cynicznym elementem upadku platformy są próby wtórnego oszukiwania osób, które już raz straciły oszczędności. Mimo zatrzymania liderów, w sieci wciąż pojawiają się oferty tzw. „programów zwrotów” (refund programs). Oszuści obiecują odzyskanie zamrożonych pieniędzy pod warunkiem wpłaty „kaucji zabezpieczającej” w wysokości ok. 30 proc. utraconej kwoty.
- Tego typu działania mają wszystkie cechy kolejnego oszustwa - wymagają od użytkowników ponownego podania danych osobowych i przesłania zdjęć dokumentów
- ostrzegają śledczy.
Upadek CoinPlex to bolesna lekcja o tym, że w świecie kryptowalut „magiczny przycisk do zarabiania” zazwyczaj prowadzi do pustego konta. Choć biuro w Mielcu jest zamknięte, a liderzy wpłacili kaucje, droga do odzyskania 20 milionów złotych przez setki pokrzywdzonych pozostaje długa i niepewna.
Komentarze (0)