W niedzielę, 12 kwietnia, na lotnisku w Mielcu odbyło się wyjątkowe wydarzenie łączące lotnicze emocje z symbolicznym otwarciem nowej przestrzeni dla pilotów i miłośników awiacji. Uroczysta inauguracja tzw. "domku pilota" przyciągnęła nie tylko przedstawicieli środowiska lotniczego, ale też mieszkańców i pasjonatów podniebnych pokazów.
Oficjalne otwarcie rozpoczęło się o godz. 13.00. Jednym z najbardziej widowiskowych momentów wydarzenia był desant skoczków spadochronowych z lokalnej mieleckiej szkoły. Jeszcze przed inauguracją wylądowali oni z nożyczkami, które następnie wręczyli prezydentowi Mielca Radosławowi Swół oraz prezesowi mieleckiego lotniska Jakubowi Cenie. To właśnie oni wspólnie przecięli wstęgę, symbolicznie otwierając nową przestrzeń na terenie lotniska.
Jak podkreślał Jakub Cena, ideą przedsięwzięcia jest większe otwarcie lotniska na mieszkańców i wszystkich miłośników lotnictwa.
To wyjątkowe wydarzenie, chcemy otworzyć to lotnisko. Taka jest idea władz miasta i zarządu lotniska, żeby to miejsce było otwarte na miłośników lotnictwa, tak jak dzisiaj w tej konfiguracji. Ten obiekt będzie dostępny codziennie - mówił prezes mieleckiego lotniska.
"Domek pilota" ma pełnić kilka funkcji. To miejsce, w którym piloci będą mogli przygotować się do lotu i odpocząć, ale także przestrzeń dla osób zainteresowanych lotnictwem, skąd można obserwować starty i lądowania. Przewidziano tam również część biurową oraz edukacyjną.
W programie wydarzenia nie zabrakło atrakcji dla publiczności. Duże zainteresowanie wzbudził trening akrobacji lotniczej w wykonaniu pilota Łukasza Zioba, który zasiadł za sterami legendarnej maszyny Extra 330 LX. Widzowie mogli również zobaczyć prezentację działalności szkoły spadochronowej działającej na EPML, w tym efektowne skoki tandemowe. Pilotem samolotu biorącego udział w tej części pokazów był Mariusz Taran.
Na uczestników czekała także wystawa statyczna statków powietrznych ustawionych wzdłuż pasa trawiastego. Można było z bliska zobaczyć i sfotografować takie maszyny jak Albatros L-39, AN-2, Hatz czy Dromader.
Komentarze (0)