Agata nie potrafiła zapisywać nut. Tutaj z pomocą przyszedł jej miejscowy proboszcz, ksiądz Marcelin Narcyz Klimkiewicz. To on próbował przelać na papier to, co Agata mu wyśpiewała. Choć ksiądz orłem z muzyki nie był (w nutach narobił mnóstwo błędów i nieścisłości), to właśnie dzięki tej nietypowej współpracy pieśni religijne ze Zdziarca przetrwały do dziś.
Kim dokładnie była Agata Michałecka? Tutaj historia stawia przed nami mur, bo stare księgi parafialne z tamtych okolic zostały dawno zniszczone. Badacze musieli więc zabawić się w detektywów, by w ogóle połączyć jej nazwisko z konkretnym miejscem. Wszystkie drogi zaprowadziły ich właśnie do Zdziarca w powiecie mieleckim. To tutaj, między 1853 a 1875 rokiem, Agata układała swoje pieśni. Choć o niej samej wiemy niewiele, jej śpiewnik mówi głośno o tym, co kochała najbardziej: o swojej małej ojczyźnie i słynącym łaskami obrazie Matki Bożej, który do dziś jest sercem tej miejscowości.
W jej zapiskach znajdziemy aż cztery utwory poświęcone właśnie Matce Boskiej Zdziarzeckiej. Agata opisywała w nich piękno obrazu namalowanego w XVIII wieku według flamandzkich wzorów, który dla mieszkańców okolic Mielca był (i jest nadal) fundamentem wiary. Szczególnie wzruszająca jest adnotacja przy jednej z pieśni, którą artystka dopisała „na pamiątkę zaprowadzenia odpustu w Zdziarcu dnia 2 lipca 1864 roku”. Dzięki temu jednemu zdaniu wiemy, że Agata była naocznym świadkiem ważnych dla wsi wydarzeń i chciała, by jej muzyka niosła pamięć o nich przez kolejne pokolenia.
Agata Michałecka nie pisała swoich pieśni tylko "do szuflady". Z jej zapisków wyłania się obraz kobiety, która żyła rytmem swojej wioski i regionu.
"Samodzielna parafia w Zdziarcu powstała z początkiem XIV wieku i nosi wezwanie Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. Obecnie obchodzone są dwie uroczystości odpustowe, jedną z nich jest właśnie odpust w pierwszą niedzielę lipca, w dniu Nawiedzenia NMP, co odpowiada informacjom zamieszczonym przez Agatę Michałecką". W zbiorze pieśni odnaleźć można jeszcze jeden zapis świadczący o powiązaniu autorki z miejscowością Zdziarzec. Jedna z najciekawszych adnotacji w śpiewniku dotyczy utworu nr 19 – Agata dopisała, że stworzyła go, aby uprosić pomyślność dla hrabiny Olimpii Bobrowskiej, gdy ta wprowadziła się do Zdziarca w czerwcu 1858 roku. To piękny dowód na to, jak muzyka łączyła wtedy świat wiejskiej chaty z pańskim dworem.
Przeglądając śpiewnik, możemy też odtworzyć mapę jej duchowych podróży. Agata była wielką miłośniczką Matki Boskiej. Oprócz Jasnej Góry, Krakowa czy Lwowa, w jej sercu szczególne miejsce zajmowały sanktuaria "po sąsiedzku". Pisała pieśni dla Matki Boskiej w Radomyślu Wielkim (to zaledwie 6 km od jej domu!), odwiedzała Odporyszów oraz Dzików (dzisiejszy Tarnobrzeg).
Kim naprawdę była Agata?
Choć Agata Michałecka pozostawiła po sobie ponad 200 stron muzyki, jej życie osobiste wciąż skrywa wiele tajemnic. Badacze przypuszczają, że mogła być tzw. rezydentką w jednym z galicyjskich dworów – być może pracowała jako nauczycielka dzieci, co było częstym losem niezamożnych panien w tamtych czasach. Najbardziej poruszający jest jednak fragment jednej z jej pieśni, który brzmi jak bolesne wyznanie: „nie mam zdrowia ni majątku / ni przyjaciół na ziemi”. Te słowa sugerują, że Agata była osobą schorowaną i samotną. W XIX wieku kobiety przykute losem do łóżka często szukały ucieczki właśnie w religijności i amatorskiej twórczości, znajdując w tym jedyny sens życia i sposób na przetrwanie trudnych chwil.
Jej śpiewnik nie powstałby jednak bez wsparcia duchownych, którzy otaczali opieką takie osoby. Agata, choć nie znała nut, miała niezwykły dar – potrafiła wyśpiewać swoje emocje. Ksiądz Marcelin Narcyz Klimkiewicz cierpliwie spisywał jej melodie „ze słuchu”, a całe to monumentalne dzieło autorka zadedykowała innemu duchownemu, księdzu Jukundynowi Bielakowi, misjonarzowi w Ziemi Świętej, nazywając go z dumą „rodakiem naszym”. Finał tej niezwykłej historii nastąpił w 1875 roku w Krakowie, gdzie w drukarni Franciszka Ksawerego Pobudkiewicza, prosta pieśniarka z powiatu mieleckiego doczekała się wydania swojej książki. To był jej wielki triumf nad chorobą i zapomnieniem.
Muzyczny testament w 116 pieśniach
Dzieło życia Agaty Michałeckiej to imponujący, 116-utworowy zbiór, który ułożyła z ogromną starannością, wzorując się na profesjonalnych śpiewnikach kościelnych. Podzieliła go na cztery części: poświęcone Maryi, Bogu, świętym oraz tradycyjne kolędy. Tym, co najbardziej zdumiewa w jej twórczości, jest niesamowita wytrwałość i gadatliwość – jej pieśni są niezwykle długie! Rekordzistka, pieśń o pogrzebie Chrystusa, liczy aż 79 zwrotek.
Dla nas dzisiaj te pieśni to coś więcej niż tylko modlitwy – to bezcenny zapis codzienności dawnego powiatu mieleckiego. Agata dopisywała przy nich konkretne powody, dla których powstały. Znajdziemy tam utwory pisane „dla uproszenia zdrowia”, ale też poruszające „Podziękowanie Panu Bogu za urodzaje ziemskie w roku 1874”. To dzięki niej wiemy, czym żyły ówczesne rodziny, o co się martwiły i za co dziękowały Stwórcy.
Muzyczny "recykling"
Agata Michałecka była artystką bardzo praktyczną. Choć w jej śpiewniku znalazło się aż 116 tekstów, towarzyszy im „tylko” 47 autorskich melodii. Jak to możliwe? Autorka stosowała sprytny zabieg - do jednej, wpadającej w ucho melodii, dopasowywała kilka różnych tekstów. W ten sposób mieszkańcy Zdziarca łatwiej mogli zapamiętać nowe pieśni.
Absolutnym „hitem” Agaty była melodia otwierająca zbiór, poświęcona Matce Boskiej. Była ona tak udana, że artystka kazała ją śpiewać aż przy 11 różnych okazjach! Drugą ulubioną nutą była ta z czwartej pieśni maryjnej, którą wykorzystano 9 razy. To pokazuje, jak wielką wagę Agata przywiązywała do kultu maryjnego – pierwsza część jej księgi to aż 40 utworów skierowanych właśnie do Matki Bożej.
Od Wielkanocy po kolędy: Muzyka na każdą okazję
Druga część śpiewnika to potężna dawka muzyki skierowanej bezpośrednio do Boga (48 utworów). Pisała specjalne utwory na Boże Ciało, Wniebowstąpienie czy Wielkanoc. W części poświęconej świętym pańskim, Agata przywołuje imiona patronów – pisała m.in. o św. Annie, Tekli, Agnieszce czy Janie Chrzcicielu.
Na samym końcu śpiewnika znajdziemy osiem kolęd.
Muzyka na każdą okazję
Najbardziej niesamowite w historii Agaty Michałeckiej jest to, że jej twórczość nie przetrwała wyłącznie na kartach starych ksiąg. Choć od wydania śpiewnika minęło półtora wieku, jej utwory wciąż rozbrzmiewają w parafii Zdziarzec. To żywy dowód na to, jak głęboko muzyka tej skromnej artystki zapuściła korzenie w lokalnej tradycji.
Na Świerżu – części parafii Zdziarzec, pod przydrożną kapliczką wierni gromadzą się na nabożeństwach majowych i różańcowych. To właśnie tam, wśród pól i zapachu wiosennych kwiatów, niesie się jedna z jej najpiękniejszych pieśni:
„Maryja, Ty jesteś cudowna, W źdźarzeckim obrazie, Z pokorą błagam Ciebie, Ratuj nas w złym razie. Tyś Matką pięknej miłości, Zwróć na nas oczy swe, I zobacz nędzę naszą, A pociesz dzieci swe”.
Te proste, ale pełne ufności słowa, które Agata układała prawdopodobnie zmagając się z własną chorobą i samotnością, dziś dają pociechę kolejnym pokoleniom. Kiedy więc usłyszycie tę melodię podczas majówki na Świerżu, pomyślcie o Agacie – kobiecie, która nie mając „zdrowia ni majątku”, zostawiła nam coś, czego czas nie zdołał zatrzeć.
Opracowano na podstawie pracy naukowej Magdaleny Stawowy pt. „Śpiewnik religijny Agaty Michałeckiej z 1875 roku jako przykład kobiecej twórczości muzycznej”.
Komentarze (0)