Reklama

Mielecki PiS sam się pożera

Opublikowano:
Autor:

Mielecki PiS sam się pożera - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości W samorządowych kuluarach mówi się wprost: ktoś wreszcie uderzył pięścią w stół i powiedział, że w mieleckim Prawie i Sprawiedliwości nie dzieje się dobrze. A wszystko zaczęło się od konfliktu na linii starosta mielecki - była przewodnicząca rady społecznej szpitala.

Tu nie chodzi już tylko o osobiste porachunki, a otwarty spór pewnych kręgów w mieleckim samorządzie, kręgów z jednej rodziny - Prawa i Sprawiedliwości. Przypomnijmy, że początkiem marca starosta Zbigniew Tymuła odwołał Joannę Rębisz z funkcji przewodniczącej Rady Społecznej Szpitala Powiatowego w Mielcu. Oboje są członkami klubu PiS. To właśnie Joanna Rębisz uderzyła pięścią, pisząc oświadczenie na temat sposobu jej odwołania przez Tymułę. Komentatorzy nie pozostawili suchej nitki i na staroście, i na byłej przewodniczącej. Niektóre wypowiedzi publikowaliśmy w poprzednim wydaniu Korso oraz na portalu korso.pl

Co to ta rada?
„Ofiar rządów obecnego zarządu powiatu jest już naprawdę sporo. Co chwilę ktoś jest zwalniany. Brak stabilności może być po prostu destrukcyjny” - czytamy w liście, który przyszedł do naszej redakcji. Przez ostatni tydzień czytelnicy dzwonili do nas również z pytaniami, czy Joanna Rębisz jako przedstawicielka rady zarabiała za dużo, że została odsunięta?

W tym miejscu należy wyjaśnić, że rada społeczna funkcjonuje przy każdym szpitalu publicznym. Lecznicy może tylko doradzać, opiniować czy podsuwać pewne rozwiązania. Dyrekcji szpitala prezentuje opinie związane m.in. z planem finansowym, kredytami czy dotacjami. Pomaga analizować skargi i wnioski pacjentów. Przedstawia też opinie w sprawie rozwiązywania stosunku pracy lub umowy cywilnoprawnej z kierownikiem szpitala. Obowiązków rada ma oczywiście więcej i wszystkie regulują między innymi regulamin rady społecznej zatwierdzony uchwałą Rady Powiatu Mileckiego z 18 września 2015 roku oraz ustawa z 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej. Regulamin mówi, że radę społeczną powołuje i odwołuje Rada Powiatu Mieleckiego, a jej kadencja trwa cztery lata. Przewodniczącym rady może być starosta lub osoba przez niego powołana, a w przypadku np. odwołania członka rady przed upływem kadencji skład rady uzupełnia nikt inny, jak tylko Rada Powiatu Mieleckiego.

Rada społeczna szpitala nie pobiera wynagrodzenia, choć regulamin dopuszcza tak zwane rekompensaty. Członkowie rady mogą wystąpić z wnioskiem o ich wypłacenie wtedy, gdy pracodawca na czas posiedzenia udzielił im np. bezpłatnego urlopu.

„Rządy obecnego zarządu”
Do stylu zarządzania starosty odniósł się kilka dni temu były dyrektor finansowy mieleckiego szpitala, Zbigniew Torbus. Jest zaniepokojony sporem Tymuła - Rębisz, zwłaszcza że pracę byłej przewodniczącej rady społecznej ocenia bardzo dobrze. Jej odwołanie nazywa „kontynuacją pewnego stylu zarządzania, gdzie za dobre efekty pracy nagrodą jest zwolnienie z pracy” (tak stało się między innymi w przypadku Torbusa). - Równocześnie z przykrością chcę dodać, że także w innych sprawach związanych z funkcjonowaniem szpitala, w mojej opinii, działalność starosty jest destrukcyjna - mówi były dyrektor finansowy lecznicy, nazywając zarządzanie starosty feudalnym (całkowicie uzależnionym od niego). - Apodyktyczność, a przy tym niespójność decyzji, brak konsultacji, częste zmiany decyzji, a w sprawach ważnych częstokroć ich brak powodowały duży dyskomfort współpracy dyrekcji szpitala ze starostą. Byłem świadkiem wywierania presji na dyrektorze szpitala oraz wymuszanie decyzji niewłaściwych, a nawet szkodliwych dla placówki - kontynuuje Torbus, zadając publiczne pytanie staroście, czy wymuszał on zwolnienia pracowników szpitala, nie podając konkretnej przyczyny, równocześnie narzucając zatrudnianie innych, również bez konkretnego powodu.

Były dyrektor w swoim oświadczeniu narzeka na współpracę ze starostą i na jego brak znajomości terminologii księgowej. Wraca również do konkursu na dyrektora szpitala, w którym sam wziął udział. - Mam nieodparte wrażenie, że uczestniczyłem w czymś, czego wynik był już wcześniej ustalony. Wygodnie jest kierować z „tylnego siedzenia”, bo wtedy w przypadku niepowodzenia łatwo będzie zrzucić winę na innych, radę społeczną, związki zawodowe, dyrektora - stawia tezę Zbigniew Torbus.

Więcej w 11 numerze Korso

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE