Giovanna Jakimowicz: Mielec znalazł się podobno na celowniku Rosji, na liście miast, które w razie konfliktu miałyby zostać zbombardowane czy unicestwione. Co pan o tym myśli? Co my, jako mielczanie, powinniśmy o tym myśleć i jak działać?
Władysław Ortyl: Uważam, że wszelkie działania związane ze skalowaniem konfliktów zaczynają się od informacji propagandowych. Mielec ma infrastrukturę lotniskową, ma kolej, ma ważne drogi, a wreszcie jest istotnym ośrodkiem przemysłowym. Myślę, że nie zdradzimy żadnej tajemnicy, jeśli powiemy, że wiele firm pracuje na rzecz przemysłu obronnego. Rzeczywiście, stąd nie wyjeżdżają czołgi ani armaty, ale wiemy, że kooperacja między firmami to dziś cały łańcuch dostaw, z którego czasem nie zdajemy sobie sprawy. Takie elementy na pewno są produkowane w Mielcu. Ale mając na uwadze przykład lotniska w Jasionce, które także jest strategicznym miejscem, hubem pomocy militarnej dla Ukrainy, można powiedzieć, że ono również zapewne znajduje się w planach ewentualnych ataków. Mamy jednak Patrioty, mamy cały system obrony i ochrony tego lotniska.
Czy Mielec ma szanse na ochronę na takim samym poziomie?
Myślę, że tak. Przecież mieliśmy tutaj także stacjonujące wojska amerykańskie, były również wojska NATO, a wraz z tym była pełna ochrona.
One wrócą po tych informacjach?
Myślę, że dziś nie wrócą, ale sytuacja jest taka, że to lotnisko - jeszcze raz powiem - ma bardzo duże znaczenie. Również ze względu na przemysł lotniczy, który tutaj mamy. Firma Sikorsky - nie trzeba tu dużo mówić - to kluczowy gracz, jeśli chodzi o przemysł obronny w naszym województwie i w naszym kraju. My, mając na uwadze ważną rolę Mielca i lotniska w takim wymiarze, o jakim mówimy, przygotowujemy też fundusze i środki na remont pasa. Dzisiaj warto również o tym mówić.
Czy w związku z tymi informacjami zostaną podjęte jakieś szczególne kroki? Nawet jeśli nie możemy dokładnie powiedzieć, jakie?
Myślę, że te kroki są podejmowane cały czas. W takich przypadkach zawsze trzeba zwracać uwagę na zagrożenia. Zapewniam państwa, że służby bardzo skrupulatnie analizują takie informacje. One mają być może informacje bardziej wiarygodne niż medialne, bo z takim wymiarem także mamy do czynienia. Cały czas pilnują kwestii możliwych ataków dywersyjnych, które mogą mieć miejsce. W całym województwie i w całym kraju służby działają sprawnie.
A jeśli chodzi o nas, mieszkańców - czy my możemy się jakoś przygotować? Czy powinniśmy w ogóle o tym myśleć, czy lepiej pozostawić to specjalistom?
Myślę, że kwestie związane z globalnymi atakami to już sprawa nie tyle obywatela, co odpowiednich służb, ale obywatel również powinien być na bieżąco przygotowany. Mogę powiedzieć - ogarnięty, prawda? W formule nowego języka, który bardzo plastycznie opisuje wszystko to, co powinno mieszkańca cechować. Powiem szczerze, że do momentu wybuchu wojny na Ukrainie nie myślałem w takich kategoriach, jak: co by było, gdyby było. Teraz często o tym myślę.
Myślę, że wielu z nas wcześniej o tym nie myślało. Od jakiegoś czasu mamy Poradnik bezpieczeństwa. Czy w związku z tym, o czym mówimy, można powiedzieć, że warto go szczególnie przeczytać, coś konkretnego zrobić, podjąć jakieś kroki?
Myślę, że tak. Trzeba czytać, trzeba o tym rozmawiać. Trzeba mieć też oczy otwarte, bo dostrzeganie pewnych zjawisk, które nie są schematyczne albo są nietypowe, zawsze ma znaczenie i jest bardzo pomocny dla służb. Mogę powiedzieć, że obywatele robią w tym zakresie wiele. Jest mnóstwo przypadków, kiedy dochodzi do uprzedniego zadziałania.
Obywatele zauważyli i zgłosili. A co powinniśmy zgłaszać, co powinno zwracać naszą uwagę?
To, co nas niepokoi. Jeśli dotychczas nie widzieliśmy kogoś w naszej przestrzeni, nie znamy go jako sąsiada czy osoby, która od czasu do czasu się pojawia, a nagle się pojawia, zachowuje się dziwnie. To jest pewien standard i to powinno nas dziś naprawdę niepokoić. Nas także jako urzędników. Mamy swoje instytucje, mamy swoje urzędy, też musimy się pod tym kątem zabezpieczać. Być może trudniej będzie się do nas wchodziło, ale bezpieczeństwo będzie rosło.
Bezpieczeństwo na pierwszym miejscu, ale także komfort jest ważny. Przejdźmy teraz do trzech koncepcji drogi wojewódzkiej nr 985 Mielec - Dębica. Proszę powiedzieć, jak to będzie wyglądać, jak będzie przebiegała ta droga.
Po pierwsze, chcemy połączyć nowym przebiegiem drogi 985 Dębicę z Mielcem, a właściwie węzeł autostradowy Dębica Wschód z Mielcem. Mielec potrzebuje szybkiego dojazdu do autostrady, szybkiego wyjazdu do drogi ekspresowej S19, a także do planowanej i przygotowywanej dokumentacyjnie drogi ekspresowej S74. Chcielibyśmy nie tylko jechać autostradą do Krakowa, Wrocławia czy Przemyśla, ekspresówką w Bieszczady albo do Lublina, ale także mieć dobre połączenie z centrum Polski. Mam tu na uwadze drogę S74, która była już przygotowywana w założeniach koncepcyjnych, a teraz będzie wchodziła w fazę tworzenia dokumentacji. Trzeba pamiętać, że interesuje nas nie tylko kierunek południowy, ale również północny, właśnie do centrum kraju. To ważne również w wymiarze kolejowym. Dziś kolej przeżywa zasłużony renesans. Bardzo się cieszymy, że nasza linia L25 została wyremontowana, choć remont jeszcze wciąż trwa. Dlatego mogę dziś powiedzieć, że oficjalnie rozpoczęliśmy konsultacje. Dotyczy to samorządów, mieszkańców i wszelkich grup interesu, także przedsiębiorców.
Czyli można zgłaszać swoje uwagi?
Tak, oczywiście. Te warianty pojawią się oficjalnie również na naszych stronach.
Są trzy, ale czy może się jeszcze coś zmienić?
Myślę, że dziś śmiało możemy powiedzieć, że zostanie wybrany wariant czwarty. Tak mogę powiedzieć, bo należy brać pod uwagę, że być może część wariantu pierwszego, część drugiego czy trzeciego stworzy pewien miks. Najprawdopodobniej tak to się skończy. Wiemy, że pierwsze podejście nigdy nie daje efektu ostatecznego.
A kiedy poznamy właśnie tę wersję czwartą?
Myślę, że po wakacjach.
Czyli już niedługo, bo mówił pan o konsultacjach. Burmistrz Przecławia zgłaszał dziś, że zabrakło mu tych rozmów, a ma on wiele uwag.
Burmistrz oczywiście jest bardzo aktywny. W dużej mierze to właśnie jego gminy dotyczy ten nowy przebieg. Przecław jest miastem, ważnym ośrodkiem w powiecie mieleckim, położonym pomiędzy Dębicą a Mielcem. Ma oddziaływanie z jednej i z drugiej strony, dlatego rozumiem burmistrza, że bardzo aktywnie się w to angażuje. Te wstępne spotkania prowadziła firma. Powiem szczerze, że wypełniła swoje zadania, swoje minimum, i będzie z nami dalej przy tych konsultacjach już bardziej formalnych. Myślę, że nie raz widzieliśmy, jak takie konsultacje przebiegają. Czasami są bardzo burzliwe, ale potem rodzi się z nich wariant w miarę optymalny i dobry. Pamiętajmy jednak, że trzeba brać pod uwagę czynnik gospodarczy, społeczny i środowiskowy. To wszystko musi być uwzględnione. Nie dziwię się burmistrzowi, że mówi, iż nie zgadza się na przebieg przez środek miasta. Jak najbardziej - po co mielibyśmy potem robić jeszcze obwodnicę Przecławia? Ale przy uwarunkowaniach, które mieliśmy i przy stanie wiedzy na tamten moment, różne przebiegi musiały zostać wskazane jako warianty.
Czyli te ewentualne komunikaty z różnych stron będą jeszcze uwzględnione przed ostateczną decyzją?
Tak.
Padło dziś także, że być może jeszcze za naszego życia przejedziemy się tą drogą. Mam nadzieję, że to będzie szybciej. Kiedy to się stanie? Kiedy przetniemy wstęgę?
Za naszego życia - tak powiedział radny Bieszczad, który jest w słusznym wieku, więc ja też tak oczywiście myślę. Natomiast jeśli popatrzymy na wszystkie uwarunkowania - jak długo trwają konsultacje, przygotowanie koncepcji, później dokumentacji, cała procedura uzgodnień środowiskowych, wszelkie kolizje, przejście przez tory, być może most na Wisłoce, a może nawet dwa lub trzy, jak w wariancie trzecim, który jest najbardziej kosztowny - to myślę, że trzeba mówić o perspektywie około 10 lat. Ale mówię o pełnym odcinku. Bo założyliśmy, że będziemy realizować tę drogę etapami. Kto dziś może powiedzieć, że znajdzie miliard złotych na wykonanie całej tej inwestycji? Z budżetu województwa - choć jest on oczywiście większy niż budżet powiatu czy gminy - nie podejmuję się powiedzieć, że można to po prostu wyłożyć. Takich pieniędzy nie ma. Będziemy szukali środków wśród rezerw rządowych, być może w specjalnych programach. Pamiętamy przecież Polski Ład. No i wreszcie środki europejskie - o nie trzeba zabiegać i trzeba o nich mówić.
To zamyka się w kwocie około miliarda?
Tak, ale mam na myśli cały odcinek. Będą jednak etapy - na pewno trzy - i to nastąpi wcześniej.
Dobrze, za to trzymamy kciuki. Dziękuję bardzo, panie marszałku.
Dziękuję serdecznie.
Komentarze (0)