Reklama

Mały Wojtuś z Krzemienicy ma pół serduszka. Potrzebuje naszej pomocy!

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

Mały Wojtuś z Krzemienicy ma pół serduszka. Potrzebuje naszej pomocy! - Zdjęcie główne

Mały Wojtuś czeka na kolejne operacje.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Mały Wojtuś z Krzemienicy jest energicznym, wesołym chłopczykiem. Niestety, nie nadąża za nim jego serduszko... Wojtuś urodził się bowiem z wadą HLHS, czyli z połową serca. Przeszedł już kilka operacji, ale przed nim jeszcze długa i ciężka droga. Leczenie wymaga olbrzymich nakładów finansowych, których jego najbliżsi mogą nie udźwignąć...

Rodzice Wojtusia jeszcze w trakcie ciąży dowiedzieli się, że ich synek ma śmiertelnie niebezpieczną wadę serca HLHS, czyli urodzi się z połową serduszka... Dostał tylko 50% szans na przeżycie...

Skierowano nas do szpitala w Krakowie, by potwierdzić diagnozę. Jeszcze wtedy łudziłam się, że lekarze są w błędzie, że doszło do koszmarnej pomyłki, ale specjaliści z Krakowa potwierdzili diagnozę... 

2 lipca 2019 roku Wojtuś przyszedł przez cesarskie cięcie. Kolejnego dnia został przetransportowany do innego szpitala, w którym odbyła się jego pierwsza operacja. W 7 dobie życia, w stanie krytycznym pojechał na pierwszą operację serca. 

Na szczęście wszystko poszło zgodnie z planem, po dwóch miesiącach Wojtuś mógł w końcu zobaczyć swój dom. Niestety, stan jego serca stale się pogarszał. Konieczne było przyśpieszenie drugiej operacji. Kolejne dwa i pół miesiąca spędził w szpitalu, walcząc o życie, bo wdała się SEPSA... 

W marcu 2022 roku Wojtuś miał zabieg cewnikowania serca przed trzecim, obowiązkowym etapem operacji. Wszystko miało trwać 3 godziny, ale po zabiegu doszło do komplikacji. Trafił na intensywną terapię.

Dziś cała rodzina czeka na II etap operacji rekonstrukcji wady serca.

- Mamy nadzieję, że odbędzie się w Polsce, na NFZ. Wojtuś skończył 3 latka i właśnie zaczął przedszkole. Jest bardzo energicznym dzieckiem, jednak jego serduszko za nim nie nadąża. Bardzo szybko się męczy, dostaje sinicy...  - mówią rodzice Wojtusia. - Synek jest pod stałą kontrolą lekarzy w Krakowie i w Rzeszowie. Jeździmy na wiele prywatnych wizyt, setki kilometrów. To generuje olbrzymie koszty, z którymi nie jesteśmy sobie w stanie poradzić... Synek nie ma grasicy, musi brać specjalne leki na odporność. I choć kolejna operacja już śni nam się po nocach, bo bardzo się jej boimy, to musimy żyć tym, co jest teraz. Dlatego bardzo prosimy o pomoc dla Wojtusia. Walczymy o jego chore serduszko, a właściwie jego połowę – by biło jak najdłużej! Za każdy gest wsparcia dziękujemy!

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy