Reklama

Leśniczy z Tuszymy uratował borsuka, który włożył głowę do puszki po farbie!

Opublikowano:
Autor:

Leśniczy z Tuszymy uratował borsuka, który włożył głowę do puszki po farbie!  - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Dużo szczęścia dopisało borsukowi, który włożył łeb do metalowej puszki po farbie. Uratował go Artur Świder, leśniczy Nadleśnictwa Tuszyma, który zauważył w rowie przewracające się zwierzę. Gdyby nie on, borsuk najprawdopodobniej mógłby nie przeżyć.

Borsuka wywabił z lasu zapach zgromadzonych w puszce po farbie owadów. Włożył do metalowego pojemnika łeb, który się w nim zaklinował. To spowodowało, że stracił orientację w terenie.

Zwierzaka w takim stanie zauważył nadjeżdżający Artur Świder, leśniczy Leśnictwa Sokole (Nadleśnictwo Tuszyma).

- Widziałem, że borsuk stracił orientację i bezsilnie szamocze się, a gdy mnie wyczuł, nie pozwalał do siebie podejść – opowiada leśniczy. - Widać było, że sam się nie wyswobodzi. Wyciągnąłem z samochodu kurtkę przeciwdeszczową i owinąłem nią borsuka, dopiero wtedy udało mi się ściągnąć puszkę po farbie z jego głowy – dodaje.

Zwierzak pomimo ogromnego zaskoczenia wywołanego nagłą obecnością człowieka szybko się oddalił, kryjąc się w gęstwinie traw i krzewów leśnych.

- Nie mniej zaskoczony przebiegiem całej sytuacji był sam bohater tego zdarzenia, który zdążył wykonać tylko kilka zdjęć – przekazał nam Hubert Jemioło z Nadleśnictwa Tuszyma. Cała sytuacja miała miejsce niedaleko pomnikowego dębu "Krystyn", przy drodze pożarowej – dodał.

Leśniczy jechał na teren po pożarze, jaki dzień wcześniej pracownicy nadleśnictwa i strażacy zdołali ugasić.

Całą historię leśnicy opublikowali na profilu facebookowym "Nadleśnictwo Tuszyma Lasy Państwowe", pod którym pojawiło się kilkadziesiąt komentarzy. Osoby, komentując nietypową sytuację, gratulowali leśnikowi uratowania borsuka i piętnowali tych, którzy bezmyślnie wyrzucają śmieci do lasu.

- Apelujemy do wszystkich o niezaśmiecanie lasów. Pamiętajmy, że pozostawiając takie rzeczy w lesie, możemy doprowadzić do cierpienia zwierząt, a z doświadczenia wiemy, że nie wszystkie historie kończą się tak szczęśliwie jak ta – ostrzegają czytelników pracownicy Nadleśnictwa Tuszyma.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE