reklama

Lelawy? To tylko u nas - słówka typowe dla Podkarpacia

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Lelawy? To tylko u nas - słówka typowe dla Podkarpacia - Zdjęcie główne
Autor: Freepik | Opis: Co nas wyróżnia?

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościO tym, że wychodzimy na pole, wie już cała Polska. Ale czy w Warszawie wiedzą co znaczy "odmykać" i "grandzić"?
reklama

Profil na facebooku o nazwie Świetlan Maps pokazuje na podstawie ankiet, jak chętnie używamy danych słów. Okazuje się, że chociaż oglądamy tę samą telewizję z Warszawy i słuchamy tego samego radia z Krakowa, nie daliśmy się ujednolicić. Popatrzmy jakie słowa chętnie używane są na Podkarpaciu, a w innych rejonach Polski niekoniecznie. 

U nas to jakoś subtelniej

Szczenię, kurczę, źrebię - końcówka -ę oznaczająca niedorosłą formę jakiegoś gatunku, jest powszechna na ziemiach dawnej Małopolski i w okolicach, a także na ścianie zachodniej. Okazuje się, że dawniej była znana i używana powszechnie, z wyjątkiem Mazowsza, jednak z czasem wariant mazowiecki - jak to często bywa - upowszechnił się do tego stopnia, że stał się formą obowiązująco w mowie codziennej. Gapimy się przecież jak cielę w malowane wrota, a nie jak cielak. Tak samo też zdarza nam się stać. A w takich powiedzonkach zapisana jest historia języka. Pokorne cielę (nie cielak!) dwie krowy ssie, a bywa, że zapomniał wół jak cielęciem (nie cielakiem) był. Prof. Bańko końcówkę -ę określił kiedyś jako fachową, zaś -ak jako potoczną, błędną w oficjalnych publikacjach. W obowiązującym w Kościele katolickim tłumaczeniu ewangelii apostołowie odwiązują "oślę". Forma z końcówką -ę jest oficjalna, ale jakoś miła i pasująca do naszego upodobania do zdrobnień.  

reklama

Na garnuszku 

Garnuszek - czyli kubek lub mały garnek z jednym uchem. Używa się tego określenia już coraz rzadziej, raczej w mowie potocznej i - podobnie jak "odemknąć" - kojarzymy to z językiem starszych pokoleń. Słowo to jest zdrobnieniem od "garnek" i w naszych okolicach, podobnie jak w Małopolsce, wciąż żyje i ma się dobrze.  Co ciekawe "garczek" na okreslenie "garnka" jest głownie używane na zachodzie Podkarpacia, w Małopolskiem i okolicach Łodzi. Reszta ma pewnie termomixy. 

Nieporządek miły 

Grandzić - wy też grandziliście w pokoju? Okazuje się, że obecnie słowo to używane jest na Podkarpaciu i niezbyt często w okolicach Poznania oraz Trójmiasta. Obecnie stosuje się go u nas coraz rzadziej, a warto, warto. Słowianie muszą być wielkimi grandzicielami, skoro mamy niezwykle szeroki asortyment słów na okreslenie nieporządku: bajzel, pobojowisko, sajgon, bałagan, rozgardiasz, grajdoł czy burdel. I wiele innych, łącznie z "jesienią średniowiecza". 

reklama

Wciąż w temacie bałaganu 

Kidać - wciąż zrozumiałe i chętnie używane w naszych rejonach. Wielu z nas wyparło jednak ze swiadomości, że babcia ostrzegała ich podczas jedzenie zupy, by się nie "okidali". Słowo to pochodzi od rdzenia oznaczającego "miotać" lub "rzucać", "rozpraszać", a obecnie znajdujemy go już zupełnie oficjalnie w nazwiskach takich jak Kidacki czy Kidawa. 

Przyjaciel dzieci 

Cumelek - a może smoczek? Młodsze pokolenia mogą tego nie znać, ale dawniej na określenie ulubieńca wszystkich dzieci mówiło się cumelek i to wcale nie od słowa "ciumkać", bo to prawdopodobnie późniejsza forma. Gdyby się dobrze przysłuchać cumelowi, usłyszymy zachodnie nuty: "zum Melch" czyli "z mleka" - w wariancie austriackim, nie niemieckim. Jak my to potrafimy wszystko przytulić i zasymilować! 

reklama

Zamknąć i odemknąć - proste, prawda? 

Odmykać - czyli otwierać, pojawia się w słownikach i nie jest uważane za błąd, chociaż uznalibyśmy je raczej za wyraz archaiczny, przestarzały czy może "babciowy" czy "wiejskie". Jak podaje twórca wspomnianego profilu, jego zdaniem słowo to mogło być dawniej popularne w całej Polsce, ale z czasem straciło na znaczeniu. Świadczy o tym chociażby fakt, że wyraźnie mieszkańcy stolic powiatów nie "odmykają", ale otwierają. 

Rzucić w kąt

Szpulnąć - na wschodzie Podkarpacia, i prawdopodobnie tylko tam, używa się tego określenia na rzucenie czegoś w sposób niedbały. Najczęściej doświadczają tego pewnie ubrania i inne tkaniny. Widać robienie bałaganu pobudza naszą wyobrąźnię i słowotwórstwo. 

reklama

Mama pocałuje i przestanie boleć 

Ziazia - to nie jest imię! Gdy na Podkarpaciu dziecko widzi ranę u kogoś lub samo ją ma, mamy na to specjalne słowo, prosto ze Słownika Wyrazów Przesłodkich. Ziazia czyli ranka. Czuje się w nim ostrość noża, ale i perspektywę naklejenia plasterka i maminego całusa. 

Niech pije tran!

Lelawy - czyli słaby, chwiejny, chorowity. Występuje na styku Podkarpacia i Małopolski i jest spokrewnione ze znanym, choć rzadko już używanym, słówkiem "cherlawy". Mało kto wie, że Słowianie czcili prawdopodobnie bożków, którzy byli bliźniakami (bliźniętami!). Nazywali się Lel i Polel. To prawie jak Jacek i Placek, a może to właśnie stamtąd wywodzi się koncepcja, że imiona bliźniąt powinny się rymować? Mamy to we krwi, ale nie róbmy tego dzieciom. Nie ma dowodów na istnienie Lela, ani na jego pokrewieństwo ze słowem "lelawy", ale w języku nieuzasadnione podobieństwa nie zdarzają się tak często. Może to po prostu był słaby bożek? Niewiele mógł? Możemy się już nie dowiedzieć. Za to lelawość na co dzień niestety spotykamy. 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo