Reklama

Ktokolwiek widział

Opublikowano:
Autor:

Ktokolwiek widział - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Nagle wychodzą z domu i ślad po nich ginie. W powiecie mieleckim już od dawna prowadzone są poszukiwania 4 osób. - Szukamy do skutku, aż znajdziemy, choćby to miało być tylko ciało - mówi rzecznik KPP w Mielcu Urszula Chmura.

Według zarządzania Komendanta Głównego Policji z 5 czerwca 2012 r. poszukiwane osoby kwalifikuje się do jednej z trzech kategorii zaginionych. - Kiedy osoba zgłasza zaginięcie, kwalifikujemy poszukiwanego do jednej z nich. Najwięcej zaginionych w ubiegłym roku to osoby z grupy pierwszej - mówi mł. asp Urszula Chmura. Są to głównie ci, których zniknięcie zgłasza się po raz pierwszy, gdy nagle opuszczą swoje miejsce zamieszkania. To głównie młodzi ludzie, do 15 roku życia. Ale niekoniecznie. Mogą to być również osoby, które z powodu wieku, choroby czy też upośledzenia umysłowego, nie są w stanie kierować swoim postępowaniem bądź też wymagają pomocy innych. Do tej grupy należą też osoby, wobec których istnieje podejrzenie, że mogły targnąć się na swoje życie. - W 2016 roku w kategorii tej zgłoszono w powiecie mieleckim 18 zaginięć. Policjantom udało się wówczas odnaleźć 13 osób, z czego 3 same wróciły do domu, niestety w dwóch przypadkach odnaleźliśmy zwłoki - mówi Chmura. Pierwsza grupa zaginionych wymaga natychmiastowej interwencji.  - Wszystkich  poszukujemy, jednak gdy jest to dziecko bądź osoba, której życie może być zagrożone, musimy reagować bardzo szybko. Pomocny jest nam w tym pies tropiący oraz samolot, który na prośbę komendanta udostępnia nam prywatna firma.

Już nie wrócił
17-letni Maciek z Padwi Narodowej wyszedł z domu rano, wziął rower i jak zwykle odjechał w kierunku przystanku, do szkoły. Od września był uczniem Zespołu Szkół Technicznych w Mielcu. Na lekcje jednak nigdy nie dotarł.

Gdy nie wrócił do domu do godziny 18, zaniepokojeni rodzice zawiadomili policję. Funkcjonariusze rozpoczęli intensywne poszukiwania chłopca. Sprawdzili jego znajomych, przejrzeli też monitoring zainstalowany w centrum Padwi Narodowej. W kolejnym dniu poszukiwania zatoczyły szerszy krąg. – Niestety wtedy też policjanci odnaleźli zwłoki chłopca wiszące na wiadukcie nad rzeczką Babulówką, pośród pól. Na miejscu pojawił się prokurator z Tarnobrzega, który będzie prowadził czynności wyjaśniające – powiedziała nam wtedy Urszula Chmura, rzecznik prasowy mieleckiej policji. Śmierć samobójcza - taki był rezultat prowadzonego śledztwa.

Spadł z wiaduktu?
W słoneczny kwietniowy dzień w Zadusznikach, w gminie Padew Narodowa, rozpoczęła się akcja ratowniczo - poszukiwawcza 40-letniego mielczanina, który z niewyjaśnionych przyczyn wpadł do Wisły z mostu. Mężczyzna wraz z bratem i dwójką znajomych szedł przeznaczoną dla pieszych częścią mostu kolejowego. Niespodziewanie w jednej chwili znalazł się poza barierką i wpadł do rzeki. O tym, dlaczego sytuacja potoczyła się tak dramatycznie, spekulowano długo. Pośród licznych wersji wydarzeń mieszkańcy Zadusznik zebrani na miejscu tragicznego wypadku wymieniali m.in. samodzielne rzucenie się z barierki mostu. Na podstawie zeznań świadków policja wstępnie wykluczyła jednak taką wersję wydarzeń. - Osoby, które widziały zdarzenie, twierdzą, że mężczyzna potknął się, a następnie wypadł przez szczelinę w moście – powiedziała nam wtedy Urszula Chmura. Przyczyn, przez które dojść mogło do tego nieprawdopodobnego wypadku, upatrywać można  w tym, że mężczyźni przed spacerem spożywali alkohol. Nie wiadomo jednak dokładnie, jak dużo wtedy wypili.

Więcej w 8 numerze Korso.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE