Reklama

Jak żyć w dzisiejszych czasach? Rozmowa z psycholog Ewą Ingram

Opublikowano: ndz, 17 kwi 2022 07:00
Autor:

Jak żyć w dzisiejszych czasach? Rozmowa z psycholog Ewą Ingram - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Jak żyć w dzisiejszych czasach? Mamy coraz więcej stresu, u naszych sąsiadów jest wojna, coraz więcej uchodźców napływa do naszego kraju, z każdej strony atakują nas makabryczne obrazy wojny. Do tego dochodzi inflacja, coraz wyższe ceny, coraz wyższe raty kredytów, coraz mniej pieniędzy.

Można powiedzieć, że wpadliśmy z jednej plagi, z jednego nieszczęścia, jakim była pandemia, w drugie. Byliśmy przez pewien czas zamknięci w domu, doświadczyliśmy ogromnej izolacji społecznej, której skutki są bardzo, bardzo widoczne, zwłaszcza w gabinetach psychologów. Gdy nie mamy kontaktu z innymi, nie mamy, jak i gdzie ćwiczyć relacji społecznych. Wyszliśmy z izolacji pandemicznej mocno osłabieni. Teraz obserwujemy i myślimy o tym, co dzieje się za naszą granicą i o tym, co się dzieje u nas w Polsce. I to też wpływa na nasze zdrowie psychiczne. Zdecydowanie radzimy sobie z tym wszystkim coraz gorzej. Coraz więcej osób potrzebuje wsparcia psychologicznego, a nawet psychiatrycznego. Ja mam takie wrażenie, że ta sytuacja, którą mamy teraz, wojna, napływ uchodźców, spowodował, że to, co do tej pory było w nas uśpione, obudziło się. Obudziły się w nas lęki, które były głęboko uśpione i one mogą nas wręcz doprowadzać do paraliżujących stanów lękowych. Obserwujemy również nasilenie objawów zaburzenia nastroju u osób cierpiących z powodu stanów depresyjnych.

 

O jakich lękach mówisz? 

Mam na myśli przede wszystkim lęk przed wojną. Czytałam takie badanie zrobione przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych, zaraz w pierwszych dniach agresji na Ukrainę, chyba ponad 70 może nawet 78% badanych przyznało, że czuje ogromny lęk na myśl o wojnie i to był bardzo silny lęk, oceniany na 10 w skali do 10. To jest coś, czego nie czuliśmy wcześniej, mimo że sytuacja geopolityczna nie była stabilna, nie pozwalała czuć się bezpiecznie, nikt nie spodziewał się agresji. Kiedy nastąpiła, uruchomił się w nas bardzo silny lęk o swoje życie, bezpieczeństwo, o to, że coś się stanie mnie i mojej rodzinie. I to jest ten nieznany nam wcześniej stan -  lęk, który odczuwamy coraz silniej.

 

Jak sobie radzić z naszymi lękami? 

Ważne jest, żebyśmy skupili się na sobie i na tym, co odczuwamy. Zastanówmy się, jakie jest źródło naszych emocji? Jakich potrzeb dotyka ten lęk? Każdy z nas reaguje na te wydarzenia inaczej. Jeżeli angażujemy się w pomoc uchodźcom, w jakiejkolwiek formie, mamy poczucie sprawczości, a jeśli mamy poczucie sprawczości, to odzyskujemy kontrolę nad naszym życiem. Warto więc skoncentrować się na jakimkolwiek zadaniu. Nie odcinać się od swoich emocji i koncentrować się na zadaniu. To jest sposób radzenia sobie z każdym stresem. Strach, to, że boimy się, nie jest złe. Strach jest czymś naturalnym, dobrym. Ważnym dla nas, bo broni nas przed popełnieniem głupstwa, chroni nas przed toksycznymi relacjami, do tego jest nam w życiu potrzebny. Nie warto z niego rezygnować. Warto go oswoić. Poczuć. Warto z nim pobyć i warto się z nim dogadać. 

Profesor Bogdan de Barbaro powiedział na temat wojny, żeby nie dawać się osłabić Putinowi, to znaczy, że właściwie Putin prowadzi wojnę z każdym z nas i ma jednej cel – osłabić nas, bo jak będziemy słabi, to będzie mu łatwiej zdobyć to, czego potrzebuje. Myślę, że to są ważne słowa, bo oznaczają, że my sami możemy i powinniśmy kontrolować wpływ informacji, które do nas docierają. Jest to bardzo ważne, szczególnie jeśli chodzi o dzieci. Obserwujemy bardzo dużo makabrycznych obrazów w mediach i dzieci niekoniecznie powinny to oglądać, zwłaszcza jeśli z nimi na ten temat nie rozmawiamy.

 

Zatrzymajmy się na chwilę – czy z dziećmi rozmawiać na temat wojny, czy chronić je przed takimi informacjami? W podobnych chwilach w rodzicach i opiekunach budzi się natychmiast potrzeba ochrony, odsunięcia tych informacji od dzieci. Zastanawiam się, czy ukrywając przed nimi złe rzeczy, nie pozbawiamy ich czegoś ważnego? Nie wychowujemy ich na bezbronne istoty, które nie będą potrafiły radzić sobie ze złymi rzeczami, które też przecież w życiu się zdarzają? 

Hm... Jeżeli chodzi o informowanie dzieci o wojnie, odpowiedź jest bardzo psychologiczna – to zależy. Dziecko, które ma 4 lata i nie ogląda z rodzicami informacji, nie wie, co dzieje się, nie zadaje na ten temat pytań, nie musi tego wiedzieć. Nie jest mu to potrzebne. Starsze dziecko, które zadaje pytania, które widzi zamartwiających się rodziców, słyszy ich rozmowy, w których padają słowa: wojna, śmierć, okrucieństwo, zbrodnie i zadaje pytania, nie powinno z nimi zostać samo. Rolą rodziców, opiekunów jest uporządkować świat dziecka. Również ten związany z emocjami. Informacjami, które te emocje wywołują. Jeśli dziecko zostanie z tym samo, może sobie nie poradzić.

Nie oszukujmy się, te obrazy, które dzieci widzą w telewizji, w Internecie są bardzo makabryczne. Warto więc rozmawiać z dziećmi, szczególnie z nastolatkami, które bardzo silnie wszystko przeżywają, potrzebują wskazówek osób dorosłych, potrzebują, żeby ktoś nazwał pewne rzeczy po imieniu, pokazał, co jest dobre, co jest złe. Nauczył ich radzić sobie z tym, co przeżywają.

 

Rozmawiamy o bardzo trudnej rzeczy. Powiedziałaś wcześniej, że warto przyjrzeć się swoim uczuciom, poznać je, pracować z nimi, ale to wymaga przyjrzenia się sobie. Poświęcenia sobie czasu. Niewiele osób to robi. Przygotowując się do naszej rozmowy, przyszło mi do głowy, że my powinniśmy budować swoją odporność psychiczną, tak jak budujemy odporność organizmu. 

Tak! I to jest bardzo ważne. Wojna pokazała nam, jak jesteśmy bezbronni bez tej odporności, jak kruchymi istotami są ludzie, jacy jesteśmy odsłonięci. Tkwimy w fałszywych przekonaniach, że nas coś nie dotyczy, albo w fałszywym przekonaniu, które jest bardzo szkodliwe, że możemy wszystko, albo kierujemy się jakimiś "instagramowymi mądrościami", że jedyną przeszkodą do szczęścia człowieka jest on sam. Spróbujmy to powiedzieć uchodźcy z Ukrainy albo komuś, kto walczy z depresją...

Nasza odporność psychiczna jest bardzo słaba. Pokazała to już pandemia, która dodatkowo ją osłabiła. Wynika to z tego, że bardzo oddaliliśmy się od prawdziwych relacji z drugim człowiekiem. Żyjemy jedną nogą w świecie wirtualnym, przyglądamy się nierealnie pięknemu światu, marzymy o rzeczach, przedmiotach i zaniedbujemy bycie z drugim człowiekiem. Myślę, że to jest duży problem wśród dzieci i młodzieży. Zwłaszcza teraz, gdy przez długi czas były zamknięte w domach i nie miały możliwości spotykania się ze sobą, doświadczania i wzmacniania relacji.

 

Dużą wagę przywiązujemy do tego, co kto o nas mówi. Czy my jesteśmy sumą słów, napisanych, wypowiedzianych przez innych?  Bardziej liczy się dla nas opinia innych niż to, kim jesteśmy? 

Tak, jesteśmy sumą tego, co o nas mówią, ale jesteśmy też sumą tego, co przeżywamy, czego doświadczamy w relacjach z naszymi bliskimi, co oni o nas mówią, czego doświadczamy w grupie społecznej, w której się wychowujemy. W kontekście dzieci i młodzieży w mediach społecznościowych rolą dorosłych jest pokazywać, że wirtualny świat nie jest prawdziwy, że trzeba to, co z niego płynie, filtrować. Tylko wiesz, to nie jest tak, że jeśli ktoś coś o mnie mówi, to ja taka jestem. To nie sprawi, że nagle słowa mnie zmienią. One mogą wywołać we mnie niepokój i ja mogę się nad nimi zastanawiać, ale jeśli ktoś mówi mi, że np. mam krzywe zęby, to wcale nie znaczy, że je mam. To jest opinia kogoś, która może powodować u mnie lęk, że coś jest ze mną nie tak.

Wracam tu do tematu odporności psychicznej, żeby być pewnym siebie, tego, co ja robię, co czuję, na co się decyduję, muszę się poznać.

 

Zacytowałaś psychologa, ja zacytuję zdanie, które pada w filmie "Jedz, módl się i kochaj" – wybieraj myśli, tak jak wybierasz ubrania. Może gdybyśmy zaczęli wybierać to, o czym i jak myślimy, byłoby nam łatwiej? 

Chyba nie... Wyobrażasz sobie, że za każdym razem decydujemy, o czym i jak myślimy? Działanie naszego układu nerwowego polega na tym, żeby utrzymać pewien automatyzm postrzegania i nie na wszystko zużywać energię. Ważne jest, żeby przyjrzeć się sobie i swoim uczuciom, żeby zrozumieć, jak na mnie działają, co mi robią? Co mi robi to, że jest wojna? Co mi robi to, że ktoś mówi o mnie coś, co mi nie pasuje?

Nie jesteśmy w stanie wyłączyć rzeczywistości, możemy kontrolować to, co do nas napływa i sprawdzać, co nam to robi. I myślę sobie, że to jest ważne. 

Jak sprawdzamy, co nam to robi i sprawdzamy, co czujemy, możemy te uczucia zaakceptować. Zaakceptować to, że się boimy, że jesteśmy bezradni, że się złościmy. Przyglądanie się sobie i swoim uczuciom jest trudne.

 

Tak, łatwiej po prostu przestać o czymś myśleć, odsunąć to od siebie, zamknąć w szafie lub szufladzie i ignorować. Tylko jak to się na nas odbije? 

Nasza odporność psychiczna wynika z tego, jak radzimy sobie z emocjami. Żeby radzić sobie z emocjami, trzeba je najpierw poznać, a potem zaakceptować. I znowu wracamy do tematu poznania siebie. Im lepiej siebie znam, tym większą mam odporność psychiczną na to, co mówią o mnie inni, co inni robią. To jest najprostszy sposób, żeby radzić sobie z rzeczywistością, która nas otacza i czasami przytłacza.

 

A propos odporności, tak sobie myślę, że nie możemy unikać trudnych sytuacji, rozmów, emocji, bo to jak z budowaniem odporności na jakąś chorobę. Takim treningiem odporności psychicznej jest budowanie relacji z innymi, doświadczanie ich, przechodzenie przez nie. 

Dokładnie, kontakt z drugim człowiekiem jest nam potrzebny. Nie tylko ten emocjonalny, ale też fizyczny. Od dziecka potrzebujemy dotyku, spotkań, kontaktów. Te doświadczenia są czymś, co nas buduje, również psychicznie. Doświadczanie porażek też jest elementem budowania odporności psychicznej, to, że rywalizujemy, to, że się złościmy, przegrywamy, to, że zostaliśmy odrzuceni. Te relacje są istotne w budowaniu odporności psychicznej. Dlatego pandemia tak nas osłabiła, bo kiedy nie mogliśmy się spotkać z drugim człowiekiem, straciliśmy doświadczenie bycia ze sobą, zostaliśmy zawieszeni w pustce, bezradni i bezbronni.

 

Jak myślisz, w kontekście budowani relacji i życia przez młodych ludzi w dużej mierze w mediach społecznościowych, jaką oni nam przyszłość stworzą?

Nie wiem jaką, ale mogę się spodziewać, że będę mieć sporo pracy... A tak poważnie, być może stworzą przyszłość, w której będę mieć problem z nawiązywaniem relacji, w których czuliby się bezpiecznie i dobrze, a jeśli człowiek nie czuje się dobrze i bezpiecznie, nie może prawidłowo się rozwijać. Nie tylko na poziomie emocjonalnym, ale też poznawczym. To będą młodzi ludzie z problemami z koncentracją, rozwijaniem wyobraźni, z zapamiętywaniem, jak również budowaniem związków. Tak może być. Natomiast to nie jest jeszcze przesądzone, to kwestia gdybania i wyciągania wniosków z tego, co dzieje się dzisiaj. 

Nie wiadomo, czego jeszcze doświadczymy. Ważne jest to, że mimo trudnej rzeczywistości wciąż potrafimy rozmawiać i zbliżać się do siebie. Może nie wszystko stracone.

 

Myślisz, że to, co obserwujemy, pomoże nam otworzyć się na relacje społeczne? Uświadomi nam, że ważne są bliskie osoby, a nie przedmioty?

I tak, i nie. Ludzie są różni, część osób będzie szukała, już szuka, relacji, znajduje w nich ukojenie i bezpieczeństwo. Widać to już teraz, w tej fali pomocy uchodźcom. Pomaganie wiąże się z byciem w relacji. Jedni idą w działanie, ale są też tacy, którzy wybierają ucieczkę w zakupy, w uzależnienia. Odcinają się od tego wszystkiego, zostają w swoim świecie. Ludzie próbują różnych rzeczy, ale z mojego doświadczenia wynika, że najbardziej efektywne są te sposoby radzenia sobie z trudnościami związane z budowaniem relacji z drugim człowiekiem.

 

Ciekawe... my cały czas rozmawiamy o tym, jak ważne są rozmowy, relacje z innymi, mówienie o swoich uczuciach, a ja mam wrażenie, że my przestaliśmy ze sobą rozmawiać o tym, co czujemy. O tym, czego się boimy, czego pragniemy. Wstydzimy się swoich uczuć.

Wstydzimy się uczuć, bo uczucia pokazują nas takimi, jakimi jesteśmy.

 

Czyli powinniśmy się przestać wstydzić?

O tak, gdyby to było takie proste... Wstyd to jest konstrukt społeczny, mocno związany z funkcjonowaniem w społeczeństwie. 

Podstawowymi uczuciami, które każdy z nas rozpoznaje, to radość, złość, smutek, strach i odraza, nazywana też wstrętem. To jest pięć uniwersalnych uczuć, które rozpoznaje każdy człowiek. Takie uczucia jak wstyd, rozczarowanie, szczęście to mieszanka tych pięciu emocji. Dlatego trudniej jest nam je pokazywać, analizować. Żeby sobie pomóc z nimi poradzić, warto rozłożyć je na tę uniwersalną piątkę. Wstyd to mieszanka strachu przed tym, jak ktoś mnie oceni, trochę złości, smutku.

Droga do tego, by nie wstydzić się swoich uczuć, nie jest prosta, ale nie odcinajmy się od tego, co przeżywamy, co czujemy, dajmy sobie prawo do uczuć. Ważną zmianą jest to, by zaakceptować siebie, to, jacy jesteśmy, co czujemy. Dzięki temu odczuwamy wielką zmianę w życiu, to się nazywa paradoksalna zmiana.

Jeśli trudno nam samym sobie z tym poradzić, skorzystajmy z pomocy specjalisty. Psycholog to nie jest ktoś "od ludzi nienormalnych", chorych czy zaburzonych. To jest człowiek, który zajmuje się rozmawianiem z ludźmi, pomaganiem im, na takiej samej zasadzie, jak idziemy do fryzjera, żeby ułożyć włosy. Do psychologa chodzi się właśnie po to, żeby ułożyć swoje myśli, swoje emocje. Zastanowić się nad sobą, nad innymi, przegadać coś, albo czasami usiąść i pomilczeć, popłakać. Na to też jest przestrzeń w gabinecie psychologa. Tu nikt nikogo nie ocenia.

 


Ewa Ingram, psycholog, założycielka Pracowni Psychologicznej RelacJa



 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy