Reklama

Jak wyglądają święta u prezydenta Mielca? Sprawdzamy

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: | Zdjęcie: nadesłane

Jak wyglądają święta u prezydenta Mielca? Sprawdzamy - Zdjęcie główne

Świątecznie u Państwa Wiśniewskich | foto nadesłane

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wiadomości Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. To zdecydowanie rodzinny czas. W Polsce pilnujemy tego, żeby te święta odbyły się w gronie rodzinnym. A jak święta spędza się w domu prezydenta Mielca Jacka Wiśniewskiego?

Święta Bożego Narodzenia w każdym polskim domu kojarzą się z tradycjami, które kultywowane są w gronie rodzinnym od wielu lat. Prezydent Jacek Wiśniewski zgodził się udzielić nam wywiadu i opowiedział, jak to wygląda w jego domu.

Po pierwsze - choinka


Jak w każdym domu, bożonarodzeniowe święta trzeba odpowiednio przygotować. 

- Zapewne nie różnimy się w tym od innych rodzin. Choć nie ma sztywnych reguł, to są pewne obowiązki, które już teraz wiadomo, do kogo będą należały. Oczywiście w tym wszystkim dajemy sobie trochę luzu i nikt nikogo do niczego nie musi zmuszać - opowiada Jacek Wiśniewski.

W domu Wiśniewskich te przygotowania zaczynają się od wspólnego wyjścia po zakup choinki. – Przeważnie na dzień przed Wigilią jedziemy całą rodziną kupić "żywą" choinkę do naszego mieleckiego nadleśnictwa. Tego tematu pilnuje szczególnie najmłodszy syn. Co roku przypomina nam o tym, że musi to być żywa, pachnąca i dość okazała choinka. Nie ma u nas miejsca na minimalizm. Możemy sobie na to pozwolić, bo mamy dosyć wysoki salon. Średnio taka choinka ma u nas około 3,5 metra wysokości – mówi prezydent.

Po wyborze odpowiedniej choinki przychodzi czas na transport. Jak się okazuje, to zadanie spoczywa nie tylko w przenośni, ale dosłownie na barkach synów prezydenta. 

- Tak dużą choinkę trudno się transportuje do domu, bo w samochodzie się nie zmieści, więc moi synowie sami muszą ją przynieść do domu. Na szczęście mieszkamy w miarę blisko od siedziby Nadleśnictwa Mielec, ale na pewno ta czynność wymaga od nich sporego wysiłku, a powiem więcej - nawet poświęcenia... Moim zadaniem jest zainstalowanie i ustawienie drzewka, które zajmuje centralne miejsce w naszym domu. Trochę z tym pracy jest, ale daje to wspaniały efekt, bo pachnąca lasem choinka na pewno jest bardzo ważnym elementem budowania świątecznej atmosfery. Oczywiście, potem przychodzi czas na ubranie choinki. Robimy to wspólnie, jednak światełka na choince odpalamy dopiero w Wigilię – opowiada prezydent Wiśniewski, dodając: - Na pewno wyzwaniem w tym roku będzie dekoracja domu na zewnątrz, bo śnieg będzie trochę przeszkadzał, ale myślę, że wspólnymi męskimi siłami damy radę.

Kto gotuje?


Zdecydowanie najważniejszym elementem świąt jest wieczerza wigilijna. Kto gotuje w domu Wiśniewskich?

- O ile temat choinki to bardziej męska sprawa, to w przygotowanie wigilijnego stołu  zaangażowane są głównie panie. Moja żona, wspólnie z siostrami oraz z jedną i drugą mamą, ustalają, kto co ugotuje. Są to oczywiście tradycyjne dania wigilijne. Przez to, że nasza rodzina jest duża, to jednak wymaga to pewnej organizacji. Co roku udaje się im to zrobić perfekcyjnie.

Co ciekawe, w domu Wiśniewskich na Wigilię przygotowuje się zarówno barszcz biały, jak i czerwony. – Każdy z nas ma swoją ulubioną potrawę wigilijną. Ja osobiście bardzo lubię tradycyjną kapustę z grochem i grzybami. Jest to taki smak, który znam od najmłodszych lat. Wiadomo, że tych wigilijnych potraw nie spożywamy na co dzień, więc tym bardziej staram się je wszystkie przynajmniej skosztować podczas wigilii. Moja żona bardzo lubi barszcz czerwony z uszkami, więc najpierw podawany jest barszcz biały z ziemniakami, a następnie barszcz czerwony z uszkami. To taka nasza wieloletnia tradycja - opowiada Jacek Wiśniewski.

Obowiązkowe kolędowanie


Jak podkreśla prezydent Mielca, w jego domu tradycje świąteczne są bardzo ważne.

- Wigilię zaczynamy od tradycyjnego dzielenia się opłatkiem i złożenia sobie życzeń. Następnie przychodzi czas na wigilijne ucztowanie za stołem. To taki rodzinny czas, podczas którego nie może zabraknąć wspólnych rozmów, różnych wspomnień. Jest to także czas na wspólne kolędowanie. Potem przychodzi czas na otwieranie świątecznych prezentów – któż tego nie lubi...Muszę jednak zaznaczyć, że u nas, zanim otworzy się prezent, trzeba się konkretnie wykazać w kolędowaniu. Czas do północy, kiedy udajemy się do kościoła na bożonarodzeniową pasterkę, spędzamy na wspólnym oglądaniu jakiegoś familijnego filmu. 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy