Reklama

Jak łatwo może spłonąć powiat?

Opublikowano:
Autor:

Jak łatwo może spłonąć powiat? - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Polska płonie od ognia wzniecanego przez podpalaczy. I nie ma tu przesady, bo niemal 1/3 pożarów w naszym kraju jest konsekwencją wypalania traw i użytków rolnych. Ludzie, którzy je wzniecają, nie robią nic dobrego dla swojej ziemi ani środowiska. Jak można więc nazywać ich inaczej?

Dziesiątki tysięcy pożarów traw rocznie przynoszą tragiczne skutki w postaci  dziesiątek milionów złotych strat i astronomicznych kosztów akcji gaśniczych. Na dodatek w ciągu ostatnich 7 lat na skutek pożarów traw śmierć poniosło ponad 60 osób.

 U nas też palą 

 W ostatnim czasie jednostki straży pożarnej z terenu całego powiatu mieleckiego wyjeżdżały na kilkadziesiąt interwencji dotyczących wypalania traw. Jak mówią strażacy, takie interwencje są szczególnie kłopotliwe, bo pożary traw są wyjątkowo trudne do opanowania i angażują sporo ludzi i sprzętu na dłuższy czas. Czas, w którym mogą być potrzebni gdzie indziej... 

To właśnie na przełomie zimy i wiosny przypada czas, w którym wyraźnie wzrasta liczba pożarów na łąkach i nieużytkach rolnych. Po zimie zostaje wiele suchych traw, które najwyraźniej zachęcają ludzi, by zrobili z nimi porządek. A że ogień jest środkiem szybkim, tanim i skutecznym, to właśnie po niego najczęściej sięgają. Niestety, zeszłoroczna, sucha trawa staje się doskonałym materiałem palnym. Wśród wielu ludzi wciąż pokutuje przekonanie, że spalenie suchej trawy użyźni w sposób naturalny glebę, co spowoduje szybszy i bujniejszy wzrost młodej trawy, a tym samym przyniesie większe korzyści. 

Mity i kłamstwa

 Nie jest prawdą, że wypalenie traw sprawi, że ziemia stanie się bardziej urodzajna. Wręcz przeciwnie. Takie myślenie było popularne wiele lat temu, kiedy ludzie wierzyli, że spalenie wiosną trawy spowoduje, że będzie lepiej rosła. Teraz wiemy już lepiej, że to kompletna bzdura, ale ludzi i ich przyzwyczajenia ciężko zmienić...  Ogień niszczy potrzebne rośliny, a najszybciej odrastają chwasty. Popiół nie użyźnia gleby, sprawia tylko, że się przegrzewa, a wszystkie stworzenia, które się w niej znajdują - łącznie z dżdżownicami, które mają za zadanie ją użyźniać - po prostu się gotują.  Wymierają całe kolonie mrówek, giną płazy i gady oraz małe ssaki, niszczeją miejsca lęgowe ptaków. Ofiarami stają się nie tylko zwierzęta leśne, ale też domowe. 

Kolejnym skutkiem pożarów jest palący dym, który jeszcze długo unosi się w powietrzu i szkodzi ludziom i zwierzętom. Dym uniemożliwia trzmielom i pszczołom zapylanie kwiatów, a więc i plony są niższe, bywa też, że dym zakłóca porządek ruchu drogowego.

 Wypalanie traw to także bardzo duże zagrożenie dla lasów. W naszym regionie tereny upraw rolniczych i leśnych najczęściej ze sobą sąsiadują.  Ogień z nieużytków niejednokrotnie przenosi się na obszary leśne, niszcząc lasy, które po pożarze odradzają się przez wiele dziesiątków lat.

 

Ludzie są łatwopalni

  Jest mnóstwo osób, których wcale nie obchodzą uprawy, a wypalają trawy tylko po to, by nie musieć kosić działki. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że poprzez spalanie traw powoduje się zagrożenie dla innych ludzi. Jeśli ktoś koniecznie chce się narażać na niebezpieczeństwo - to jego wola, ale czemu sprowadzać przy tym możliwość tragedii na innych ludzi i ich dobytek?

 W ubiegłym roku w pożarach traw życie straciło siedmioro ludzi. A jednak wszyscy, którzy zdecydują się na zapalenie traw, myślą sobie, że ich niebezpieczeństwo nie dotyczy. Wystarczy popatrzeć na prostą matematykę - ogień rozprzestrzenia się z prędkością 20 km/h, a człowiek biegnie tylko 19 km/h... Do tego dochodzi wiatr, dym i o nieszczęście wcale nie jest trudno, jak się wydaje. I nie da się polegać na tym, że "mi się to nie zdarzy". Bo zdarzyć się może każdemu. Ten rok też już zaczął się tragicznie. Pierwszą ofiarą wypalania traw jest 74-letnia kobieta, która postanowiła zrobić wiosenne porządki i podpaliła nieużytki za swoim domem. Prawdopodobnie dym i wysoka temperatura sprawiły, że zasłabła i straciła przytomność. Nadpalone ciało kobiety znaleziono na polu.

 

Co grozi za wypalanie traw?

Zgodnie z ustawą o ochronie środowiska, kto wypala łąki, pastwiska, nieużytki, rowy, pasy przydrożne, szlaki kolejowe, trzcinowiska lub szuwary – podlega karze aresztu albo grzywny.

Wypalanie traw jest zabronione na podstawie kodeksu wykroczeń. Kara grzywny może sięgać nawet 5 tysięcy złotych.

Za to z kodeksu karnego wynika, że wypalanie traw, które skończy się pożarem okolicznych zabudowań, który zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

ARiMR może nałożyć na rolnika wypalającego trawy karę za nieprzestrzeganie dobrej kultury rolnej. Owa dobra kultura jest wymagana przy uzyskiwaniu dopłat bezpośrednich. Karą za wypalanie traw może być zatem zmniejszenie dopłat przysługujących za dany rok o ok. 3%. Jeżeli rolnik wciąż celowo wypala trawy, ARiMR może całkowicie pozbawić go dopłat bezpośrednich za dany rok.

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE