reklama

Historia pewnej metamorfozy

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Historia pewnej metamorfozy - Zdjęcie główne
Autor: Weronika Róg | Opis: Weronika Róg - pochodząca z Przecławia - wzięła udział w programie Bez kompleksów

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościPani Wernika Róg uśmiecha się promiennie i z ogromną energią mówi: "Teraz mogę przenosić góry!". Wcale w to nie wątpię. Ma za sobą udział w programie TVN pt. "Bez kompleksów". Jej główna metamorfoza polegała na zmniejszeniu piersi.
reklama

Giovanna Jakimowicz: Mówią, że każda kobieta ma jakiś kompleks, chociaż mam nadzieję, że to nieprawda. Co uważała pani za mankament u siebie? 

Weronika Róg: Przez lata zmagałam się z tym, że mój biust był po prostu za duży. Nosiłam miseczkę M.

Od dekad słyszymy o paniach, które powiększają sobie piersi. Dla wielu osób nie ma pojęcia "za duży biust".

Wielu osobom duży biust bardzo się podoba. Nie miałam takich odczuć w stosunku do siebie. Wiedziałam, że jest dla mnie zbyt obfity, źle się z nim czułam. Przez lata musiałam szyć ubrania u krawcowej albo zamawiać je w internecie, bo nic, co można znaleźć w sklepie, nie pasowało do moich proporcji. To było naprawdę męczące - szłam na zakupy z przyjaciółkami i wiedziałam, że i tak nic dla siebie nie znajdę. Do wyglądu dochodziły kwestie zdrowotne: ciężar - wiele osób o tym nie myśli, ale to jest realna waga, którą mój kręgosłup codziennie musiał dźwigać. Pracuję na nogach, chodzę, noszę - to było dla mnie bardzo duże obciążenie. Od tego powstają odparzenia, otarcia pod piersiami, ale także od samych ramiączek biustonosza. I nie było odpoczynku, nie mogłam ich po prostu zdjąć.

reklama

Doświadczała pani niemiłych sytuacji ze względu na biust?

Od zawsze miałam większe piersi – już w szkole, potem na studiach, zawsze odstawałam od koleżanek, ale w tamtych czasach nie doświadczałam jakichś prześladowań z tego powodu. Chłopaków to bardziej interesowało, koleżanki nie dawały mi nigdy odczuć, że jest to jakiś powód do śmiechu. Ale pamiętam, że gdy rok temu już dostałam się do programu, miałam do czynienia z sytuacją, która mnie zaskoczyła. Byłam wtedy z córkami na rynku, w kolejce po lody, w zwykłej koszulce na szelkach, która nie miała dekoltu. Nagle podszedł do mnie starszy pan i zapytał: „Przepraszam, jaki ma pani rozmiar?”. Wtedy poczułam się, jakbym zapadła się pod ziemię, nie wiedziałam, co odpowiedzieć. To było dla mnie takie szokujące, bo nie spodziewałam się, że ktoś, obcy, zapyta mnie o coś tak osobistego. Odpowiedziałam, że to moja prywatna sprawa i nie muszę nikomu tego tłumaczyć. Były też inne sytuacje, gdy mężczyźni zwracali na mnie uwagę, szczególnie kiedy dekolt niechcący się pokazał. Czułam się wtedy niekomfortowo, zwłaszcza kiedy widziałam, że ktoś się gapi. Takie zachowania są niesmaczne i nieprzyjemne, a ja po prostu chciałam poczuć się dobrze w swojej skórze.

reklama

Niestosowne komentarze, problem z doborem ubrań do proporcji, kręgosłup... Ale nie od razu pomyślała pani o operacji.

Myślałam i chciałam jej od lat, ale zawsze było coś ważniejszego, co należało zrobić w pierwszej kolejności. Rodzina, dzieci są dla mnie priorytetem. W pewnym momencie próbowałam załatwić to przez NFZ, bo taka operacja jest dostępna w ramach ubezpieczenia.

Słyszy się czasami o kuriozalnych sprawach, gdzie NFZ refunduje zmniejszenie jednej piersi.

Tak, są takie historie, trzeba też długo czekać, nawet kilka lat. Myślę, że każda droga jest dobra do spełnienia marzeń, trzeba szukać rozwiązań, nie każdy ma tyle szczęścia co ja. Sama rozpoczęłam tę procedurę, ale międzyczasie zobaczyłam reklamę programu „Bez kompleksów”. I wtedy zaczęła się przygoda.

reklama

Wszechświat sprzyja wędrowcom. Jak wyglądało zgłoszenie?

Gdzieś wieczorem, leżąc już w łóżku, zobaczyłam reklamę i postanowiłam wejść na stronę, żeby dowiedzieć się więcej o castingach. Przeczytałam wszystko i pomyślałam, że raz się żyje, więc wysłałam zgłoszenie. Trzeba było nagrać 90-sekundowy filmik o sobie, o swoim problemie i szybko streścić, z czym się borykam. Tak zrobiłam. Na drugi dzień odezwał się do mnie TVN i zaproponowali, bym dosłała kolejne materiały, zdjęcia i nagrania, w tym także dotyczące mojego problemu. Wysłałam je, ale potem zapadła cisza. Długo nie odzywali się, aż już niemal zapomniałam o tym, gdy nagle pewnego dnia, gotując obiad, zadzwonił telefon. Nie odbieram zwykle z nieznanych numerów, ale coś mnie podkusiło i odebrałam. Okazało się, że to TVN – zaprosili mnie na casting w Warszawie. To było ogromne zaskoczenie, bo nigdy wcześniej nie byłam w Warszawie. Później były rozmowy, castingi, zdjęcia, wiele etapów. I okazało się, że wybrano mnie.

reklama

Wielka radość czy wielki strach?

Ja tego bardzo chciałam. Niektórzy mówią, że trzeba mieć odwagę, by pójść do takiego programu. Ja tak bardzo chciałam, że nie było we mnie grama strachu. Bałam się jedynie narkozy, ale była poprzedzona rozmową z anestezjologiem. Ogólnie wiedziałam, że jestem w dobrych rękach. Były rozmowy, szereg badań.

Jak czuła się pani przed kamerą?

Bardzo dobrze. Nie bałam się kamer, wstydziłam się jedynie swojego biustu. Ale ostatecznie pokonałam to. Znam natomiast dziewczynę z takim samym problemem, wzięła udział w eliminacjach i myślę, że miała bardzo duże szanse, jednak w ostatniej chwili zrezygnowała. Uznała, że nie pozwala jej na to etyka zawodowa, ponieważ jest nauczycielką, zajmuje się dziećmi w klasach I - III. Uznała, że nie byłoby wychowawcze, gdyby pokazała się półnago w telewizji. Zdecydowała się na inną drogę. 

Program to wiele wyrzeczeń i podróży. Jak to wyglądało? 

Wymagał dużego zaangażowania i dyspozycyjności. Po związaniu się z programem musiałam regularnie jeździć na konsultacje i zdjęcia, a metamorfoza zębów trwała najdłużej, ponieważ musiałam podróżować z Dębicy do Gdańska co dwa tygodnie. Pierwsza podróż na operację do Warszawy również trwała tydzień, a finał programu odbywał się przez prawie cały tydzień w stolicy. Nagrywanie wizytówki w moim domu trwało cały dzień, chociaż w odcinku pokazano tylko 45 minut. To było wyczerpujące, ale udało się z pomocą męża i teściów. Wszystko trwało około 9 miesięcy. Dużo, ale mogę ze spokojem powiedzieć - było warto.

Nie bała się pani samej operacji, bólu?

Ja tak bardzo tego chciałam, że byłam zdecydowana na każdy ból, byle już nie borykać się z tym problemem. A mówiąc szczerze, nie pamiętam żeby coś mnie bolało.

To znieczulenie czy endorfiny?

(Śmiech) To na pewno endorfiny. Usunięto mi 2 kg piersi, duża zmiana. Naprawdę czułam się najszczęśliwszą osobą na świecie. Do dzisiaj mogę przenosić góry.

Skąd wiedziała pani, jaki rozmiar biustu powinna pani docelowo mieć?

W programie "obliczają" to specjaliści, biorąc pod uwagę rozmiary całego ciała. Pod biustem, w ramionach czy biodrach mam rozmiar ubrań M. Zdecydowano, że najlepsza będzie dla mnie miseczka D i tak też wyszło.

Taka operacja wiąże się z bliznami.

Tak, te rany są dość duże, przebiegają inaczej niż w przypadku powiększenia piersi. Trzeba bardzo o nie dbać, zmieniać opatrunki, nosić także specjalny, formujący biustonosz, na początku są szwy, dreny. W moim przypadku teraz blizny są naprawdę mało widoczne, pewnie też dlatego, że polecano mi masować te miejsca i to też robiłam. Porównywałam to kiedyś z koleżanką, która zrobiła sobie taką samą operację na NFZ. U niej widać to bardziej, ale nie jest to jakaś drastyczna różnica. Trzeba przyznać, że program sprawił, że byłam pod opieką najlepszych specjalistów. Ale obie jesteśmy zadowolone.

Jak porównałaby pani swoje życie przed operacją do życia po?

Od razu powiem, że życie po jest spełnieniem moich marzeń. Wcześniej musiałam zawsze dźwigać ze sobą balast, kiedy prowadziłam lekcje tańca, musiałam kilka razy w ciągu sesji wychodzić, aby się poprawić. Ciąże kosztowały mnie naprawdę dużo - pod koniec to był ogromny ciężar. Po programie nareszcie było tak, jak zawsze chciałam. Mogłam się wyprostować, nie musiałam nosić kilku biustonoszy jednocześnie, patrzyłam w lustro i wyglądałam wspaniale.

I nadal tak jest. Mówi pani o trudnych doświadczeniach, jednak muszę powiedzieć, że te opowieści nie są mroczne i przytłaczające. Jest pani bardzo pogodną, radosną osobą.

Pewnie to dlatego, że zawsze miałam ogromne wsparcie w rodzinie. Przede wszystkim mój mąż nigdy nie dał mi odczuć, że chciałby coś we mnie zmienić, zawsze czułam się przez niego kochana. Pod koniec programu zadawano mu nawet podchwytliwe pytania, jednak on nigdy nie powiedział niczego, co mogłoby mnie zranić. Także rodzice i teściowie bardzo mnie wspierali w czasie wyjazdów do Warszawy czy Gdańska, chętnie wypowiadali się też do kamery, a teściowa przygotowała nawet poczęstunek dla ekipy kręcącej u nas w domu wizytówkę.

Tymczasem wiele dziewczyn już od najmłodszych lat słyszy negatywne komentarze ze strony najbliższych. Widać w tym jak ważne jest po prostu bycie kochaną i akceptowaną.

Muszę powiedzieć, że mam ogromne szczęście i pewnie nie przeżyłabym tego wszystkiego tak lekko, gdyby nie wsparcie bliskich.

Od tamtej pory mówienie o kompleksie, z którym pani się zmagała, stało się pani misją. Dlaczego?

Tak. Wiem, że jest masę kobiet, które cierpią z powodu zbyt dużego biustu: czy to od nastoletnich lat, czy to objawiającego się gdzieś później. Niewiele się o tym mówi, one się wstydzą, uważają, że nie ma na to lekarstwa, że tak ma być, a nawet że powinny się przecież cieszyć, bo komuś tam się to może podobać. Ale nie zawsze życie z takim biustem jest lekkie i przyjemne. Myślę, że istnieje pewna granica, za którą koszty są większe niż korzyści. Jeśli to przeszkadza, jeśli to rzutuje na komfort, zdrowie, samopoczucie, to warto to zrobić. To jest naprawdę nowe życie. Czasami ktoś mówi: "jest pięknie, o co ci chodzi? Wymyślasz", ale jeśli czujemy się tym źle, trzeba działać.

Jeśli kobieta myśli o zmniejszeniu piersi, jakie kroki powinna wykonać?

Rodzinny lekarz wystawia skierowanie ze specjalnym kodem i numerem na oddział chirurgii plastycznej. Warto zebrać dodatkowo dokumentację od dermatologa, ortopedy, fizjoterapeuty i innych specjalistów, aby udowodnić, że zabieg jest medycznie uzasadniony. To ważne, ponieważ pokazuje, że problem ma charakter zdrowotny i wymaga interwencji, a jeśli nie zostanie rozwiązany, może się pogłębiać i rzutować na kondycję całego organizmu.

Jakie mogą być przyczyny zbyt obfitego, nieproporcjonalnie dużego biustu?

Jest kilka powodów, głównie to tkanka tłuszczowa albo tkanka gruczołów. U mnie to było to drugie: mogłam bardzo dużo schudnąć, a piersi się nie zmniejszały. Nie ma na to innego sposobu, jak tylko operacja. Lekarz podczas badania diagnozuje przyczynę.

Jak pani myśli: to duży problem w naszym kraju?

Zobaczyłam to dopiero po programie. Pisze do mnie bardzo wiele kobiet przedstawiając swoje historie, obawy, zadając wiele pytań na temat decyzji, rekonwalescencji, blizn, zwolnienia i samej operacji. Cierpliwie i z chęcią na wszystko odpisuję, wierzę, że powinnyśmy dobrze czuć się w swoim ciele i mówię: "rzucajcie wszystko i róbcie to!".

Dziękuję za rozmowę. 


reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo