Minister Edukacji Barbara Nowacka zapowiedziała dziś rano, że od pierwszego września edukacja zdrowotna będzie w szkołach przedmiotem obowiązkowym. Biorąc pod uwagę sprzeciw wielu środowisk zdecydowała jednak, że nauczanie treści dotyczących płciowości zostanie uzależnione od decyzji rodziców i uczniów. Nie zabrakło przy tym złośliwego komentarza:
Natomiast też respektując pewne konstytucyjne uwarunkowania i presję części środowisk, że oto chcą móc zdecydować, czy dzieci się dowiadują o zdrowiu seksualnym z fachowego źródła, czyli od nauczyciela, czy wolą zostawić dzieci swojej wiedzy lub internetowi, ta jedna lub dwie godziny w roku - w zależności jak nam przygotują eksperci program, będą do decyzji rodziców.
Kontrowersje wśród rodziców wzbudził fakt, że w programie obecne są m.in. zagadnienia dotyczące kierunków rozwoju orientacji psychoseksualnej czy przygotowania do inicjacji seksualnej z pominięciem zagadnień dotyczących małżeństwa.
Przedmiot wejdzie do szkół jako obligatoryjny, w wymiarze jednej godziny w tygodniu, zaś tematy, które wzbudziły kontrowersje społeczne, będą mogły być pominięte. Jednocześnie powołany zostanie w ministerstwie zespół mający dokładnie ustalić "bezpieczną" granicę pomiędzy tematami koniecznymi, związanymi z dojrzewaniem, a tymi które mogłyby budzić moralne wątpliwości rodziców. Jednocześnie Barbara Nowacka zachęca rodziców, by nie rezygnowali z edukacji seksualnej dla swoich dzieci.
Zapytaliśmy dyrektorów mieleckich szkół, co sądzą o nadchodzącej:
"(...) jako tako edukację zdrowotną uważam za potrzebną, bo jest wiele aspektów, o których dzieci nie wiedzą do końca: różnie w domu bywa, czasami rodzice rozmawiają, czasami nie. Każdy rodzic ma inne podejście do wychowania. To czego dzieci nie dowiedzą się w domu, mają szansę dowiedzieć się w szkolę. Co kwestii związanych z seksualnością, to myślę, że to dobra decyzja."
- mówi Korso pani dyrektor V LO.
Wicedyrektor Szkoły Podstawowej nr 3. Wanda Bukała zauważyła:
"U nas to działa, jedna czy dwie klasy nie miało tych zajęć, bo nikt się nie zapisał. Było też tak, że w jakiejś klasie chciało chodzić trzy osoby, wtedy przyłączaliśmy ich do innej grupy, czasami było tak, że ktoś się wypisał, a potem zapisał znowu. (...) Tam są treści niektóre bardzo fajne. To dobrze, że będzie obowiązkowy. Nie ma tam nic złego. Jest o żywieniu, stresie, ruchu."
Jak na razie nie wiadomo, jak rozwiązana zostanie kwestia kontrowersyjnego panelu dla uczniów, którzy nie będą na niego uczęszczać: czy zostaną dla nich zorganizowane inne zajęcia w tym czasie czy będą uczęszczać np. do biblioteki szkolnej. Skoro lekcje są obowiązkowe, być będą mogły się odbywać w środku dnia, nie tak jak obecnie: na początku i na końcu. Wówczas uczniowie rezygnujący z części tematów będą musieli mieć inaczej zorganizowany czas. Dokładne rozporządzenie w sprawie lokowania tego przedmiotu w siatce godzin nie jest jeszcze znane.
Dyrektor V LO Joanna Gładyszewska wskazała, że na edukacje zdrowotną w zarządzanej przez nią szkole średniej nie uczęszczał nikt w trwającym roku szkolnym 2025/2026. W ZST jest to zaledwie kilka osób. Jak podaje Urząd Miasta Mielca we wszystkich 10 placówkach zarządzanych przez miasto - z czego 9 to szkoły podstawowe i jedna to podstawówka ze szkołą średnią - zaledwie 25% dzieci chodzi w tym roku na zajęcia. W mieleckich podstawówkach i szkołach średnich edukacji zdrowotnej uczą biolodzy, nauczyciele wychowania fizycznego i dawnego przygotowania do życia w rodzinie. W tym roku ukończą studia podyplomowe z edukacji zdrowotnej pierwsi absolwenci.
Zapytaliśmy także czy szkoła nie obawia się napiętnowania uczniów, którzy nie będą uczęszczać na zajęcia związane z życiem seksualnym:
"Trudno w tym momencie przewidzieć. Jest to uzależnione od specyfiki klasy. Dla porównania niewielu jest obecnie uczniów chodzących na EZ, natomiast nie docierają do mnie głosy o ewentualnym wyśmiewaniu ich przez resztę. To wybór ich i rodziców, każdy to rozumie. (...) Trudno powiedzieć, co będzie teraz."
- mówi dyrektor Gładyszewska.
Jednocześnie nie ma jeszcze dokładnych wytycznych dotyczących kształtu przedmiotu i będzie to przedmiotem pracy ministerstwa. Już teraz do pomysłu odniósł się krytycznie Przemysław Czarnek z PiS, który łączy to rozwiązanie ME z aferą pedofilską w Płocku.
Komentarze (0)