Panie starosto, temat łączenia szpitali budzi emocje. Dębica, Mielec, Rzeszów - dziś konsolidacja, a jutro likwidacja? Czy nie obawia się pan protestów przeciwko łączeniu szpitali?
Starosta Kazimierz Gacek: Pewnie tak, natomiast jest to proces, który przypuszczalnie dotknie całego kraju. O restrukturyzacji szpitali w kontekście zmian i problemów finansowych mówi się od dawna. Taka restrukturyzacja powinna nastąpić w całej Polsce i wydaje się, że jest to proces nieunikniony.
W takiej restrukturyzacji i łączeniu tkwi źródło oszczędności oraz możliwość lepszego zorganizowania służby zdrowia. Podejrzewam, że przed takim pytaniem, jakie zadał pan redaktor, stanie bardzo wielu starostów. Około 90 procent szpitali powiatowych w Polsce ma problemy finansowe, a zatem skala działań i rozwiązań będzie duża. My również stajemy przed takim dylematem.
Niemniej w naszym przypadku te obawy są znacznie mniejsze, ponieważ po drugiej stronie nie stoi żaden podmiot prywatny. Nie stoi również inny szpital z takimi samymi problemami jak my, a takie szpitale są w sąsiedztwie. Po drugiej stronie stoi uniwersytecki szpital kliniczny, czyli jednostka państwowa, jednostka Uniwersytetu Rzeszowskiego, która stosuje wszystkie przepisy dotyczące zatrudnienia personelu medycznego, tak jak w publicznej służbie zdrowia.
Wydaje się, że na ten moment jest to jednostka o dużo większym potencjale niż szpital powiatowy. Dzięki temu nasi pacjenci z powiatu mieleckiego, nasi mieszkańcy, będą mogli skorzystać z potencjału znacznie szerszego niż ten, który dzisiaj mamy w naszym szpitalu powiatowym.
Czy z konsolidacją może wiązać się utrata miejsc pracy, gorsza jakość świadczeń, większa odległość do szpitala, dłuższy czas oczekiwania i więcej formalności?
Jeżeli chodzi o dojazdy, przynajmniej dla pacjentów, to nic się nie zmieni, ponieważ szpital w Mielcu będzie cały czas istniał. Będzie SOR, będzie nocna i świąteczna opieka, będą laboratoria. Wszystko to, co dotychczas jest w Mielcu, będzie dalej w Mielcu. Natomiast mogą się zdarzyć przypadki, że pacjent trafi na SOR i pomoc, której będziemy mogli udzielić, będzie bardziej ograniczona niż ta, którą może otrzymać w ramach jednego szpitala uniwersyteckiego. Wówczas pacjent zostanie przetransportowany na oddział docelowy, na przykład do Rzeszowa, gdzie będą na niego czekali wysokiej klasy specjaliści. To jest właśnie nowa możliwość dla naszych pacjentów.
Jeżeli chodzi o lekarzy czy pielęgniarki, dziś już bardzo często zdarzają się sytuacje, że personel medyczny dojeżdża do pracy. Do nas dojeżdżają lekarze z Dębicy, nasi dojeżdżają do Rzeszowa. To samo dotyczy pielęgniarek. Mobilność w tym zakresie nie jest niczym nowym. Podejrzewam, że ani się znacząco nie zwiększy, ani nie zmniejszy. Będzie na podobnym poziomie jak dotychczas.
Nie boję się również tego, co czasem się zarzuca, że połączenie spowoduje spadek jakości usług albo zwolnienia wśród pracowników. W przypadku jakości usług będzie odwrotnie - to rozwiązanie powinno poprawić jakość świadczeń w szpitalu.
Gdy pada pytanie o zwolnienia, to rozmawialiśmy o tym z rektorem Uniwersytetu Rzeszowskiego i z dyrektorem tamtejszego szpitala uniwersyteckiego. Takie deklaracje padły. Wiem również, że podobne zapewnienia padły przedwczoraj podczas spotkania władz uniwersyteckich z pracownikami i radnymi z powiatu dębickiego, o czym rozmawiałem ze starostą dębickim Piotrem Chęckiem.
Te deklaracje są takie, że zwolnień nie będzie. Szpital będzie dążył do tego, aby w miejsce osób, które odchodzą na emerytury z przyczyn naturalnych, nie przyjmować nowych pracowników. W ten sposób będzie starał się redukować kadrę tam, gdzie jest to niezbędne, a jednocześnie poprawiać efektywność.
Każdy szpital, jak każda jednostka organizacyjna, musi dążyć do tego, aby swoje usługi i świadczenia wykonywać w sposób maksymalnie efektywny, także pod względem finansowym.
Czy w takiej sytuacji szpital mielecki będzie miał jeszcze swojego dyrektora, czy raczej koordynatora?
Te sprawy nie były jeszcze omawiane. Z pewnością będzie jeden dyrektor szpitala uniwersyteckiego, bo wtedy Mielec, Dębica i Rzeszów będą stanowiły jeden szpital.
Będziemy mogli mówić o szpitalu uniwersyteckim w Mielcu, szpitalu uniwersyteckim w Dębicy i szpitalu uniwersyteckim w Rzeszowie, ale formalnie będzie to jeden szpital. A zatem będzie jeden dyrektor. Sama struktura organizacyjna będzie jeszcze do omówienia.
O tym jeszcze nie rozmawialiśmy. Zarówno pan dyrektor Pazdan, jak i inne osoby ze szpitala powiatowego odpowiedzialne za zarządzanie, takich pytań nam dotąd nie zadawały.
A technicznie co to oznacza dla mieleckiego szpitala? Czy mówimy już o likwidacji albo redukcji oddziałów?
Wstępnie rozważane są opcje związane z restrukturyzacją pracy niektórych oddziałów. Oddział w strukturze szpitala uniwersyteckiego nie będzie zlikwidowany, aczkolwiek może zostać na przykład przeniesiony z Mielca do Dębicy albo do Rzeszowa. Mówi się o neurologii. To są jednak wstępne rozmowy. Przy czym u nas zostaje oddział leczenia udarów oraz neurochirurgia, która ma zwiększyć swoje kompetencje do poziomu kliniki neurochirurgii szpitala uniwersyteckiego.
Mówimy również o dermatologii. W tym zakresie w Mielcu mogłaby powstać ambulatoryjna opieka specjalistyczna na dobrym poziomie, powiedzmy z opieką jednodniową. Natomiast dermatologia jest bardzo mocna w Rzeszowie. Z tego, co wiem, rektor Uniwersytetu Rzeszowskiego jest profesorem dermatologii.
Mówimy też o zmniejszeniu oddziału ginekologiczno-położniczego, ponieważ w tej chwili jest on duży. Jest taki, jak przewidują normy NFZ dla szpitala, ale tak duży oddział jest u nas niepotrzebny. Jest zbyt mało porodów, aby utrzymywać tak rozbudowany oddział. Generuje on koszty i straty. W związku z tym, że będziemy jednym szpitalem uniwersyteckim, ginekologia i położnictwo będą w Rzeszowie i w Mielcu. Natomiast w Dębicy już ich nie będzie. Pacjentki z Dębicy będą miały zaproponowany poród w Rzeszowie albo w Mielcu. Oczywiście w Dębicy pozostanie opieka ginekologiczna w ramach AOS, czyli ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.
Jeżeli więc dojdzie do jakichś przekształceń, to nie będzie to oznaczało, że pacjenci z danego terenu nie będą objęci opieką specjalistyczną. Chodzi o to, że oddział, z uwagi na opłacalność, może zostać przeniesiony na przykład do Dębicy albo Rzeszowa. Tak jak mówiłem, w przypadku neurologii są to na razie wstępne założenia.
Z drugiej strony mówi się o zwiększeniu liczby zabiegów onkologicznych. Wiem też, że uniwersytet planuje u nas uruchomienie onkologii w drugim obszarze działania, czyli z chemioterapią. Do tego będzie potrzebna kadra, aby chemioterapię przygotowywać i podawać pacjentom. Mówi się o chirurgii w Dębicy, która mogłaby wejść w ten zakres. Mówi się również o transplantologii w naszym szpitalu uniwersyteckim. To są rzeczy, które dotychczas albo nie funkcjonowały, albo były zdecydowanie ograniczone.
Mówimy także o rozwoju opieki psychiatrycznej, o którą staramy się od początku tej kadencji w ramach Centrum Zdrowia Psychicznego. Niestety zwlekanie w tym zakresie przez Ministerstwo Zdrowia uniemożliwiło nam otwarcie CZP w Mielcu.
Niemniej w Dębicy takie centrum istnieje, jest tam szpital psychiatryczny i w tym momencie specjaliści będą u nas przyjmować w ramach AOS. Musimy się liczyć z tym, że ta opieka pojawi się tutaj na miejscu w innym rozmiarze niż dotychczas, ale na pewno z lepszym dostępem dla pacjentów.
Kiedy konsolidacja mogłaby nastąpić?
Z rozmów, które są już prowadzone, wynika, że powinno to nastąpić najpóźniej z końcem trzeciego kwartału bieżącego roku. Chodzi przede wszystkim o to, że trzy szpitale generują straty, przede wszystkim nasze szpitale powiatowe. Szybsze przekształcenie może spowodować, że za te same procedury, za które dziś NFZ płaci nam jak szpitalowi powiatowemu, będziemy mogli uzyskać wyższe stawki. Wyższe wartości przelicznika za procedury medyczne przysługują szpitalom klinicznym i uniwersyteckim. Na to liczymy. To może być źródłem wzrostu przychodów.
Często pada pytanie: co zyska na tym Uniwersytet Rzeszowski? Dlaczego miałby chcieć Mielec i Dębicę w swoich strukturach?
Uniwersytet Rzeszowski jest stosunkowo młodą uczelnią. Na pewno w porównaniu do Uniwersytetu Jagiellońskiego jest zdecydowanie młodą uczelnią. Ma około 20 lat, a wydział lekarski funkcjonuje jeszcze krócej. Uniwersytet tworzy swoją bazę medyczną w oparciu o były Szpital Wojewódzki nr 1 przy ulicy Chopina. Dziś to jest Szpital Uniwersytecki. Następnie dołączono Szpital Miejski przy ulicy Rycerskiej, ale to nadal zbyt mało, aby kształcić duże grono lekarzy, którzy uczą się w Rzeszowie na kierunkach lekarskich.
Konieczne jest rozwinięcie możliwości kształcenia, między innymi o to, co my możemy zaoferować: świetną neurochirurgię czy chirurgię naczyń. Tego szpital uniwersytecki oczekuje, bo dotychczas studentów trzeba było wozić na takie zajęcia daleko poza obszar województwa podkarpackiego. To jest wartość dodana dla szpitala uniwersyteckiego. Z kolei wyższa wycena świadczeń to kolejny plus, który może umożliwić zbilansowanie tych szpitali w jednym organizmie, jakim będzie uniwersytecki szpital kliniczny. Dla nas ważne jest też to, że jeżeli lekarze będą się tutaj uczyć, to być może będą woleli u nas zostać. Szpital uniwersytecki to jednak prestiż.
Dziękujemy
Komentarze (0)