Reklama

Reklama

Czołgi na ulicach. 39 lat temu wprowadzono stan wojenny

Opublikowano: 13 grudnia 2020 10:47
Autor: | Zdjęcie: Fot. Wikipedia

Czołgi na ulicach. 39 lat temu wprowadzono stan wojenny - Zdjęcie główne

Czołgi T-55 na ulicach Zbąszynia w czasie stanu wojennego. | foto Fot. Wikipedia

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości 13 grudnia 1981 roku, o godzinie 6 rano, Polskie Radio nadało wystąpienie generała Wojciecha Jaruzelskiego, w którym informował on o ukonstytuowaniu się Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON) i wprowadzeniu stanu wojennego na terenie całego kraju. Reżim komunistyczny uderzył w NSZZ „Solidarność” i skupioną wokół związku opozycję, chcąc ratować system. Wyłączono telefony, zakazano przemieszczać się, na ulicach polskich miast pojawiły się czołgi, zaczęły się masowe aresztowania działaczy „Solidarności”. Od tego dnia minęło 39 lat.

Wiosna „Solidarności”, która rozpoczęła się podpisaniem porozumień sierpniowych  w 1980 roku nie trwała zbyt długo. Już z początkiem 1981 roku w wielu zakładach pracy dochodziło do strajków, a robotnicy walczyli o swoje prawa zapisane w porozumieniach sierpniowych, ale także o prawo do życia w wolnym i demokratycznym kraju.
 

Jesienią 1981 roku do strajków robotników przyłączyli się studenci, którzy powrócili na uczelnie. W wielu zakładach pracy i na uczelniach doszło do strajków okupacyjnych. Napięcie w kraju rosło.

Reżim  komunistyczny nie zamierzał się jednak poddawać. Postanowił ratować rozsypujący się system przy pomocy wszystkich możliwych metod.

Dziś wiemy, że przygotowania do wprowadzenia stanu wojennego trwały wiele  miesięcy przed faktyczną datą jego wprowadzenia.  Były uzgodnione z Moskwą, bo w ówczesnych realiach podporzadkowania Polski Sowietom nie mogło być inaczej, a  kontrolował je m.in. naczelny dowódca wojsk Układu Warszawskiego marszałek Wiktor Kulikow oraz ludzie z jego sztabu.

Operacja rozpoczęła się nocą z 12 na  13 grudnia

Operacja wprowadzenia stanu wojennego  rozpoczęła się nocą z 12 na 13 grudnia 1981 r.

W ramach operacji "Azalia" siły porządkowe Ministerstwa Spraw Wewnętrznych  i Wojska Polskiego zajęły obiekty Polskiego Radia i Telewizji oraz zablokowały w centrach telekomunikacyjnych połączenia krajowe i zagraniczne. Z kolei  Grupy milicjantów i funkcjonariuszy SB w ramach operacji "Jodła"  przystąpiły do internowania działaczy "Solidarności" i przywódców opozycji.  

Przewodniczący „Solidarności” Lech Wałęsa Został internowany i odizolowany od innych działaczy "Solidarności". Większość swojej izolacji spędził  w ośrodku rządowym w Arłamowie.

Oddziały ZOMO zajęły lokale zarządów regionalnych "Solidarności", zatrzymując przebywające tam osoby.  Na ulicach wielu miast się wojskowe samochody i czołgi, a  oddziały pancerne i zmechanizowane umieszczono przy najważniejszych węzłach komunikacyjnych, trasach wylotowych, głównych skrzyżowaniach, gmachach urzędowych i innych obiektach strategicznych.

Jak się ocenia w ogromnej operacji policyjno-wojskowej wykorzystano w sumie 70 tys. żołnierzy, 30 tys. milicjantów, 1750 czołgów, 1900 wozów bojowych i 9 tys. samochodów

Reżim komunistyczny cała operację przygotował i przeprowadził niemal perfekcyjnie. Ani NSZZ „Solidarność”, opozycja komunistyczna, polski kościół nie były  na to przygotowane.  Stan wojenny był dla wszystkich ogromnym zaskoczeniem.   

10 tysięcy internowanych

W sumie w pierwszych dniach stanu wojennego internowano około 5 tys. osób, które przetrzymywano w 49 ośrodkach odosobnienia na terenie całego kraju. Łącznie w czasie stanu wojennego liczba internowanych sięgnęła 10 tys. osób.

Na podstawie dekretu o stanie wojennym zawieszono podstawowe prawa i wolności obywatelskie, wprowadzono tryb doraźny w sądach, zakazano strajków. Wprowadzono godzinę milicyjną od 22 do 6 rano, na wyjazdy poza miejsce zamieszkania potrzebna była przepustka. Korespondencja była cenzurowana, wyłączono telefony, nie można była nawet  wzywać  pogotowia ratunkowego i straży pożarnej. Większość najważniejszych instytucji i zakładów pracy została zmilitaryzowana i była kierowana przez ponad 8 tys. komisarzy wojskowych.

Zakazano wydawania prasy, poza "Trybuną Ludu" i "Żołnierzem Wolności". Zawieszono działalność wszystkich organizacji społecznych i kulturalnych, a także zajęcia w szkołach i na wyższych uczelniach.

Śmierć górników „Wujka” w wielu innych osób
 

Robotnicy, którzy  nie mieli kontaktów między sobą, na znak protestu przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego  14 grudnia rozpoczęli spontaniczne strajki  okupacyjne w wielu dużych zakładach przemysłowych. Strajkowały  m.in. huty, większość kopalń, porty, stocznie, największe fabryki.

Reżim nie zamierzał się  jednak patyczkować z protestującymi.  Używając oddziałów  ZOMO i wojska, wyposażone w ciężki sprzęt, w tym czołgi brutalnie  pacyfikował  strajki. Najbardziej dramatyczny przebieg miały strajki w kopalniach na Górnym Śląsku, gdzie górnicy stawili czynny opór. 16 grudnia 1981 r. w Kopalni Węgla Kamiennego "Wujek" w trakcie kilkugodzinnych walk milicjanci użyli broni palnej, zabijając 9 górników.

W grudniu 1981 r. doszło do demonstracji ulicznych w wielu miastach Polski. Największa z nich, w trakcie której milicjanci zastrzelili jednego z uczestników, odbyła się w Gdańsku.

Dokładna liczba ofiar śmiertelnych stanu wojennego nie jest znana. Upowszechniane  listy ofiar liczą od kilkudziesięciu do ponad stu nazwisk.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.