Sytuacja wokół ośrodka „Tropicana” zaogniła się po ostatnim weekendzie. Mieszkańcy ulic Kolejowej, Jagodowej i Grzybowej, którzy od lat walczą z hałasem generowanym przez dyskotekę, tym razem opublikowali list otwarty, w którym wprost piszą o ataku na tle etnicznym i bezradności służb.
Z relacji zawartej w liście wynika, że w sobotę przed godziną czwartą rano na drodze prowadzącej z imprezy plenerowej doszło do brutalnego pobicia. Napastnicy mieli rozbijać butelki na głowach poszkodowanych, kopać leżących i krzyczeć hasła rasistowskie. Jedna z ofiar była ścigana i katowana w rowie. Policję wezwali sąsiedzi, których obudziły hałasy i widok z domowych monitoringów.
Sprawą zainteresował się też Polsat. W wyemitowanym materiale przedstawili dalsze ustalenia. Na miejscu policja zastała sześciu poszkodowanych obcokrajowców, którzy legalnie przebywają w Polsce – m.in. dwóch obywateli Gwatemali oraz Salwadoru i Kolumbii. Podkomisarz Bernadetta Krawczyk z mieleckiej komendy wyjaśniła w programie, że z uwagi na stan nietrzeźwości poszkodowanych, oficjalne zawiadomienie o przestępstwie zostało od nich przyjęte dopiero w niedzielę, gdy sami zgłosili się na komisariat. Mężczyźni po badaniach opuścili szpital.
Prezydent Mielca Radosław Swół stwierdził przed kamerą, że do takich zdarzeń może dojść wszędzie i miasto nie ma podstaw, by prewencyjnie zakazać komuś prowadzenia działalności gospodarczej.
Sprawa ma już swój ciąg dalszy w prokuraturze. Dzięki zabezpieczonym nagraniom z prywatnych monitoringów, policja ustaliła tożsamość siedmiu mężczyzn. Ruszyło oficjalne śledztwo pod nadzorem prokuratury. Napastnicy odpowiedzą za pobicie oraz znieważenie na tle narodowościowym, za co grozi im do pięciu lat więzienia.
Komentarze (0)