Zakaz wstępu!
Przed nami zapowiadana trzebież na terenie odcinka mieleckiego lasu zlokalizowanego przy ul. Partyzantów. Zabiegi związane z wycinką lasu potrwają ok. 2 tygodni. W tym czasie ustawione zostaną odpowiednie znaki i obowiązywał będzie ścisły zakaz wstępu do lasu ze względów bezpieczeństwa. Nie ma to wpływu na pobliską ścieżkę ekologiczną, ponieważ tereny te nie zazębiają się.
Wiele powodów
Drzewa przeznaczone do wycinki są już wytypowane i oznaczone pomarańczowymi kropkami. Są to rośliny obarczone chorobami, zaatakowane przez szkodniki i grzyby (widoczna jest na nich huba), pasożyty i półpasożyty (np. jemiołę), a także uszkodzone mechanicznie, np. wskutek silnych wiatrów czy ciężkiego śniegu. Szczególnie częsty jest u nas kornik ostrozębny, który potrafi doprowadzić do zniszczenia dużych połaci lasu. Ciekawostką jest, że widoczny upływ żywicy to znak osłabienia drzewa. Dodatkowo leśnicy są w stanie dostrzec, że niektóre egzemplarze drzew przegrywają z silniejszymi jednostkami walkę o światło, wskutek czego ich kres jest bliski.
„Usuwamy także drzewa, które „przeszkadzają” tym najładniejszym egzemplarzom. Najczęściej usuwa się jedno drzewo z sąsiedztwa takiego ładniejszego czy przyszłościowego drzewa. Wycinamy też gatunki, które nie powinny być w danym miejscu albo w ogóle nie powinny być w lesie, np. akację (...). Innym takim gatunkiem jest dąb czerwony (...), uznawany za gatunek inwazyjny. Podobnie usuwamy z lasów czeremchę amerykańską, która robi nam dużo szkód w drzewostanach”
- mówi nadleśniczy Hubert Sobiczewski.
Dla nas buzi, dla drzew – śmierć
...czyli jemioła. Miła roślinka, o której śpiewają zimą brytyjscy romantycy, która kojarzy nam się ze świątecznymi pocałunkami, dla drzew jest bardzo niebezpieczna. W ostatnim czasie coraz więcej roślin pada ofiarą tego przebiegłego półpasożyta. Jego nasiona przenosi wiatr oraz ptaki, wyrasta on bardzo wysoko i pozbawia drzewo nie tylko składników odżywczych, ale także wody, która w naszej okolicy jest szczególnie cenna. Wiele mieleckich drzew zostało przez tę kulistą roślinę tak opanowanych, że nie pozostaje nic innego jak tylko wycinka. Nasz drzewostan leśny składa się w dużej mierze z sosen, a jemioła usytuowana jest na samej górze, stąd często nie widzimy jej obecności. Można ją jednak zauważyć bardzo gęsto obwieszającą drzewa w mieleckich parkach czy miejscach publicznych.
Jeśli drzewo zostanie zaatakowane przez jemiołę, początkowo wydaje się, że nie ma to dużego wpływu na jego stan. Z czasem zauważamy jednak, że odpadają kolejne części gałęzi, gałęzie, za którymi usytułowała się jemioła. W wyniku tego drzewo może być zupełnie pozbawione, co sprawia, że obumiera, a nawet staje się zagrożeniem.
- wyjaśnia Magdalena Różycka edukator Nadleśnictwa Mielec.
Wiele drzew przeznaczonych do wycinki na wskazanym odcinku lasu, dotkniętych jest właśnie przez tego półpasożta.
Mocne zagęszczenie
Wyciętych w ramach wiosennej trzebieży będzie około 180 drzew. Na ich miejsce Nadleśnictwo Mielec planuje posadzić około 4500 sadzonek buka, co daje ok. 25 drzewek w miejsce jednego wyciętego. Ma to wprowadzić większą różnorodność w drzewostanie, który ze względu na niską wilgotność i rodzaj gleb jest u nas zdominowany przez sosny. Buk to drzewo, które dobrze poradzi sobie w naszych warunkach. Dodatkowo sprawi, że las zgęstnieje, a zwierzęta będą miały większe możliwości bytowania.
Las rośnie samopas?
W społeczeństwie część osób jest zdania, że las powinien wzrastać i funkcjonować bez ingerencji człowieka, a wycinka drzew często spotyka się z protestami. Do takich postulatów odniósł się zastępca nadleśniczego Wojciech Cieślik:
„Każdy kiedyś się rodzi, jego życie się zaczyna i następuje - prędzej czy później - koniec. Tak samo jest z drzewami. Często rozmawiając o drzewach mam wrażenie, że niektóre osoby chciałyby zatrzymać czas: tak jak ten las wygląda tu i teraz, chcą, by wyglądał za 20 lat. On taki nie będzie. Czy nam się to podoba, czy nie - śmierć w przyrodzie występuje i prędzej czy później te drzewa umrą. Pytanie brzmi, czy ten las bez leśnika powinien sam rosnąć, czy może możemy mieć z niego pożytek. Pamiętam, kiedyś jeden z panów zastrzegał, że on nie używa drewna (...). Dla zobrazowania tego, że wszyscy potrzebujemy drewna, zapytałem go, czy kupuje wodę do domu. Przyznał, że tak. A woda przyjeżdża na drewnianych paletach”.
Nadleśnictwo zwraca uwagę, że jego zadaniem jest dbanie o dobrostan lasu, jego zdrowy wzrost, różnorodność i ochronę. Jednocześnie stara się, by sam drzewostan, jak i prace w nim wykonywane, przynosiły korzyści zarówno społeczeństwu, jak i gospodarce. Leśnicy starają się wyjaśniać wątpliwości i odpowiadać na pytania pojawiające się w związku z wycinką konkretnych egzemplarzy drzew. Podkreślają, że najlepiej robić to w lesie, a nie przed komputerem.
„Jeśli komuś się nie podoba, to zapraszamy - będziemy wyjaśniać”
- mówi nadleśniczy.
Leśnicy zapewniają, że rozmowy z osobami mającymi wątpliwości są cenne i potrzebne.
Trzebież lasu ma potrwać około dwóch tygodni i zakończyć się w marcu. Nasadzenia rozpoczną się po jej zakończeniu.
Komentarze (0)