- Bardzo się cieszę, że pierwsza połowa wyglądała tak jak wyglądała, bo naprawdę mamy ciężką sytuację kadrową. Nawet tego już nie ukrywamy. Oczywiście Wisła nie zagrała na 100%, bo zawsze powtarzam, że dobry wynik przeciwnika Płocka, czy Kielc jest uwarunkowany ich dyspozycją i ich chęcią do gry - powiedział trener Handball Stali Mielec.
- W drugiej połowie już było widać, że zawodnicy z Płocka wyszli nabuzowani. Nam wdarły się straty, nie mieliśmy zmian, fizycznie nie daliśmy rady i się skończyło jak skończyło. Musimy tak rotować, żeby zawodnicy wytrzymali trudy meczu. Nie wiem, kiedy wrócą kontuzjowani zawodnicy - kontynuował Robert Lis.
- Chcemy punkty zdobywać w każdym meczu, no może nie dzisiaj. Gramy z całą czołówką u siebie. Na wyjazdach gramy z drużynami w naszym zasięgu, ale tam jest trudniej. Jedziemy do Kalisza po punkty. Zagwarantuję, że będziemy walczyć. Czy będzie nas siedmiu, ośmiu, czy dziewięciu to będziemy walczyć do końca - zakończył szkoleniowiec Mielczan.
Komentarze (0)