Reklama

Maksymilian Sitek: "Mecz z Legią był tym przełomowym"

Opublikowano: pt, 11 lut 2022 09:43
Autor: | Zdjęcie: Michał Trzpis stalmielec.com

Maksymilian Sitek: "Mecz z Legią był tym przełomowym" - Zdjęcie główne

foto Michał Trzpis stalmielec.com

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Maksymilian Sitek został Talentem Roku 2021 Plebiscytu Sportowego Tygodnika Korso. Porozmawialiśmy z ofensywnym piłkarzem Stali Mielec po powrocie z Turcji.

- Zostałeś wybrany przez czytelników i kapitułę Talentem Roku Tygodnika Korso. Chciałabym, abyś podsumował obecne pół roku w Stali Mielec, jak to wygląda z twojej strony?

- Na pewno, jeżeli chodzi o wyróżnienie, jestem szczęśliwy. Jest to wyróżnienie, które napawa optymizmem i napędza do dalszej pracy. Co do ostatniego pół roku, to było dla mnie ważne, aby pokazać swoją wartość i udowodnić sobie, że potrafię. Jest to fajna sprawa  w porównaniu do tego, co było w Podbeskidziu, bo tam spadliśmy z ligi i to jest taka odmiana. Teraz zostałem wyróżniony i jestem w innym miejscu, niż byłem. Można powiedzieć: śmieszny scenariusz, nietypowy, ale wiadomo, to jest piłka. Staram się dawać sto procent i całego siebie na boisku.

 - Uda ci się wyróżnić jeden mecz, który według ciebie był  najlepszy w twoim wykonaniu?

- Nie ma co ukrywać, chyba każdy wie, że mecz z Legią był takim spotkaniem. W moim przypadku może nie przełomowym, ale na pewno pokazałem się szerszemu gronu publiczności, osobom, które oglądają piłkę. Jestem zawodnikiem ofensywnym, a w tym meczu miałem bramkę i asystę. Myślę, że ogólnie cały mecz grało mi się bardzo dobrze. Dodatkowym smaczkiem był fakt, że to był mój były klub, w którym grałem kilka lat. Jak trenowałam w Legii, marzyłem o tym, aby zagrać na Łazienkowskiej. Zagrałem w innej koszulce i udało mi się strzelić bramkę i dać asystę. Marzyłem o tym, a nawet śniłem o takiej chwili i się doczekałem.

- Jak strzeliłeś bramkę Legii, to w ogóle się nie cieszyłeś. Wyglądałeś na... zmieszanego?

- Tak. Nie chciałem się cieszyć, ale i tak cieszyłem się w środku, że strzeliłem bramkę. Wiadomo, nie chciałem celebrować tej bramki, bo grałem w Legii pięć lat. Po prostu z szacunku do klubu nie chciałem się cieszyć i wyszła taka śmieszna poza.

-Twoje "cieszynki" są bardzo oryginalne...

- No tak. Były dwa mecze, gdzie po strzelonej bramce pobiegłem do ławki. Z Lechią pobiegłem do Adriana Szczutowskiego, który "czyścił mi buta". Umówiliśmy się przed meczem, że tak zrobimy i fajnie wyszło. Niestety, pomyliły mi się nogi, nie do końca było to przemyślane, ale emocje wzięły górę.W Krakowie pobiegłem do trenerów, a właściwie do kierownika. Myślę, że dla niego to też było miłe. Powiedziałem mu wcześniej, że jak strzelę bramkę, to pobiegnę do niego. Czasami można tak sobie założyć, że strzelisz bramkę i pobiegniesz do kogoś. Zaaranżujesz coś dla kogoś specjalnie. Może taka podświadoma motywacja działa w jakiś pozytywny sposób.

-W Mielcu atrakcji jest mniej niż w Warszawie. Jak spędzasz czas wolny?

- Faktycznie atrakcji jest mniej niż w Warszawie. Ale mam tu rodzinę, babcia mieszka 15 kilometrów od Mielca, czasami się z nią widuję. Mam wielu kolegów, z którymi mogę spędzać wolne chwile. Czasami się pojedzie do restauracji, czy nawet do Rzeszowa na jakieś atrakcje. Nie nudzę się w mieszkaniu i nie siedzę w nim cały czas. Ogólnie nie narzekam.

- Słyszałam, że czytasz też kryminały?

- Jak jest dużo czasu w domu, lubię czasami sobie siąść i poczytać, porobić coś innego, a nie tylko pograć w piłkę. Zdarza się pograć na komputerze, czy na Netflixie pooglądać seriale, to jest taka miła odskocznia. W inny sposób pracuje mózg. Na pewno fajne jest w tym wszystkim to, że można się sporo rzeczy dowiedzieć czy w jakiś sposób można nabrać szerszego słownictwa.

-  Twoje  marzenie i cele odnośnie kariery sportowej?

- Cel mam taki, aby grać jak najlepiej w każdym meczu. To jest tak, że jak będę grał dobrze w meczach, robił liczby, strzelał bramki, asysty, po prostu dobrze grał, to na pewno mnie jakiś klub wypatrzy. Jeżeli będzie taka sytuacja, że będę mógł iść za granicę, to będzie to przemyślana decyzja. Nie chcę iść za granicę, aby iść sztuka dla sztuki. Jak będzie byle jaka oferta, to nie pójdę. Nie chcę rzucić się na głęboką wodę. Chcę zrobić wszystko z głową. Jak będę czuł się gotowy, to na pewno chcę pójść dalej, poznać nową kulturę, po prostu iść do przodu.

Z Maksymilianem Sitkiem rozmawiała Kamila Bik.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy