- Przeciwnik okazał się lepszy. Wszystkie trzy sety przegraliśmy do dziewiętnastu, więc trochę nam brakowało. Przegraliśmy ten mecz atakiem. W tych trzech przegranych setach dziewczyny z Opola były skuteczniejsze. Ten element jest ich atutem i został dobrze wykorzystany. Nie byliśmy w stanie wybronić piłki i wyprowadzić skutecznej kontry. To wszystko funkcjonowała nam tylko w drugim secie. Po obronach kończyliśmy ataki i spowodowało to, że to my byliśmy na prowadzeniu i wygraliśmy tego seta. Szkoda, że tylko jednego - powiedział trener ITA TOOLS Stali Mielec.
- Opolanki trzymały swój poziom. Nie byliśmy w stanie złamać ich zagrywką, ani obroną. W siatkówce kobiecej, gdy się nie broni i nie wyprowadza kontr ciężko wygrać i myślę, że to było powodem, że w tych trzech przegranych setach nie stawiliśmy większego oporu. Natasha Calkins nie zagrała z powodu delikatnego naciągnięcia mięśnia przedniego brzucha. Liczymy, że w następnym meczu, który gramy w Bielsku-Białej będzie już do naszej dyspozycji. Jest to uraz, który jest ciężki do wyleczenia i dmuchaliśmy na zimne. Liczymy, że w końcówce sezonu nam pomoże, bo jej obecność jest dla nas bezcenna - kontynuował Dominik Stanisławczyk.
- Występ Magdaleny Ociepy oceniam pozytywnie. Jej wejście w drugim secie dało nam oddech i spowodowało, że rywalki więcej myślały, co zrobić, żeby nas zatrzymać. Mam trzynastkę fantastycznych dziewczyn. Wszystkie ciężko pracują, żeby móc zaprezentować się przed kibicami na boisku. Wierzę w dziewczyny, które ostatnio grały mniej, jak właśnie Magdalena Ociepa, czy Gabriela Ponikowska. Liczę, że w takich momentach będą w stanie odwrócić losy rywalizacji. Na pewno nie spuszczamy głów. Teraz przed nami czas na pokazanie charakteru i zwycięstwo w kolejnym meczu - dodał szkoleniowiec mielczanek.
Komentarze (0)