Zwycięstwo z Wartą było dla Stali bardzo ważne, ale obrońca nie chce jeszcze nazywać go punktem zwrotnym rundy.
– Na pewno było nam to bardzo potrzebne. Potrzebowaliśmy tego przysłowiowego tlenu i te punkty nam się przydały. W każdym meczu chciałbym wygrywać i w końcu złapać jakąś serię, która będzie nas pięła w górę tabeli. To jest najważniejsze – podkreślił Kwiecień.
Zawodnik pozytywnie ocenił również wspólny czas spędzony na obozie w Sanoku. Zaznaczył jednak, że poprawa atmosfery i funkcjonowania zespołu to efekt codziennej pracy, a nie wyłącznie zgrupowania.
– Każdy dzień spędzany ze sobą działa tylko na naszą korzyść. Ten obóz był fajny, ale nie przypisywałbym tylko temu zgrupowaniu tych pozytywnych rzeczy, które się teraz stały. Pracujemy na to codziennie i tego czasu jeszcze potrzebujemy – zaznaczył.
Kwiecień ostrzega przed ofensywą Miedzi
Przed Stalą wymagające zadanie. Kwiecień zwrócił uwagę na jakość i szybkość zawodników ofensywnych Miedzi, wymieniając między innymi Kamila Antonika, Asiera Cordobę, Daniela Stanclika i Marcela Mansfelda.
– Znam tych chłopaków i wiem, że mają dużo jakości i szybkości. Kluczem wydaje mi się to, żebyśmy dobrze bronili strefy za swoimi plecami. To może być bardzo ważne w późniejszym etapie meczu – ocenił obrońca.
Dla Kwietnia spotkanie w Legnicy będzie miało dodatkowy, osobisty wymiar. Piłkarz zna tamtejszy klub i ma w nim kolegów, jednak zapewnia, że przygotowania nie różnią się od tych przed innymi meczami.
– Na pewno jest jakiś smaczek, bo jadę do chłopaków, których znam i mam tam kilku bardzo dobrych kolegów. Jakbym przygotowywał się inaczej do tego meczu niż do poprzednich, to oszukiwałbym w poprzednich. Każdy mecz jest tak samo ważny i przygotowujemy się do niego w ten sam sposób – powiedział.
„Zielony prostokąt weryfikuje wszystko”
Obrońca odniósł się także do współpracy w defensywie. Jego zdaniem indywidualne umiejętności mają duże znaczenie, ale bez dobrej współpracy całej formacji trudno osiągnąć oczekiwane rezultaty.
– Jakość indywidualna ma bardzo duże znaczenie, ale jeżeli cała formacja nie współpracuje dobrze ze sobą, to tę jakość indywidualną można sobie przysłowiowo schować do kieszeni – stwierdził.
Bartosz Kwiecień nie chciał jednak przesądzać, czy forma Stali rzeczywiście idzie w górę. Ostateczną odpowiedź ma przynieść boisko.
– Możemy pięknie mówić przed mikrofonem i opowiadać, jak to dobrze wygląda. A koniec końców zielony prostokąt weryfikuje wszystko. Skupmy się na tym, żebyśmy wychodzili na boisko i dawali z siebie maksa. Ostatni mecz pokazał, że walczyliśmy jeden za drugiego i nie odstępowaliśmy Warty nawet na krok. To przynosi efekty. Idźmy w tym kierunku i będzie dobrze – podsumował piłkarz Stali Mielec.
Komentarze (0)