Światowe modele meteorologiczne w swoich najnowszych symulacjach prognozują nagłą i gwałtowną zmianę aury na przełomie miesięcy. Złota, wyjątkowo rozpieszczająca nas jesień dobiega końca, a w jej miejsce wejdzie zdecydowane ochłodzenie.
Gwałtowne tąpnięcie temperatur i podmuch z północy
Trzecia dekada października przyniosła jeszcze w wielu rejonach Polski – ze szczególnym uwzględnieniem południowych województw – niemal wiosenne wskazania na termometrach. Układ sił nad europejskim niebem ulega jednak bezpowrotnej przebudowie. Płynące dotąd strumienie łagodnego powietrza z południa i zachodu zostaną zastąpione przez zimne masy spływające wprost z północy.
W pierwszej fazie przełoży się to na spadek słupków rtęci o kilka, a lokalnie nawet kilkanaście stopni, a także powrót przygruntowych i nocnych mrozów. Przełomowy moment może jednak nadejść w pierwszych dniach nowego miesiąca.
Wyżyny pod białą kołdrą. Nawet 20 cm świeżego puchu?
Większość przewidywań wskazuje, że jeśli na nizinach pojawi się śnieg, będą to jedynie przelotne, symboliczne opady sięgające 1–3 cm, które błyskawicznie znikną. Jednak jeden z mocniej skrajnych wariantów amerykańskiego modelu GFS kreśli znacznie poważniejszy przebieg wydarzeń, stanowiący spore wyzwanie dla drogowców i służb technicznych.
Gdyby urzeczywistnił się ten bardziej pesymistyczny scenariusz:
- Na nizinach (obejmujących m.in. Śląsk, Małopolskę i Podkarpacie) utworzyłaby się warstwa śniegu rzędu 5–10 cm.
- W rejonach wyżynnych grubość pokrywy mogłaby osiągnąć od 10 do 20 cm.
- W wyższych partiach Karpat oraz w Tatrach dopadałoby od 30 do ponad 50 cm białego puchu.
Intensywnym opadom towarzyszyłyby silne porywy wiatru wzniecające zamiecie i zawieje śnieżne. Lepki, ciężki śnieg osiadający na drzewach z pełnym ulistnieniem stwarzałby ryzyko łamania gałęzi, co z kolei mogłoby prowadzić do zrywania linii wysokiego napięcia i przerw w dostawach prądu. Z kolei na trasach dojazdowych na południu kraju należy liczyć się ze sporymi utrudnieniami w ruchu.
Czy arktyczny chłód zagości na stałe?
Meteorolodzy równocześnie tonują emocje: przedstawiona powyżej potężna śnieżyca to wciąż tylko jeden z bardziej rygorystycznych wariantów w analizach. Nawet jeśli ten epizod zrealizuje się w praktyce, nie utrzyma się długo.
Dalsza część miesiąca powinna przynieść ponowny wzrost temperatur i powrót do stabilnej, bardziej suchej jesieni.
Komentarze (0)