Od lat komedia z Macaulayem Culkinem stała się nieodłącznym elementem świątecznej tradycji. Tym większe zaskoczenie mogli przeżyć widzowie, którzy w miniony weekend natrafili na ten kultowy tytuł w telewizji, mimo, że kalendarz wskazuje dopiero początek sierpnia.
Film został wyemitowany na antenie Polsat Film, co szybko zwróciło uwagę części widzów. To miła niespodzianka i okazja do przypomnienia sobie kultowych scen, ale czy to nie zdecydowanie za wcześnie na produkcję kojarzoną niemal wyłącznie z okresem świąt Bożego Narodzenia?
Przez lata „Kevin sam w domu” urósł w Polsce do rangi fenomenu. Co roku jego emisja wywołuje ogromne zainteresowanie, a wielu widzów planuje świąteczny wieczór właśnie z tym filmem. Nie bez powodu, gdy kilka lat temu pojawiły się informacje, że produkcja może zniknąć z bożonarodzeniowej ramówki, internauci rozpoczęli akcję domagającą się jej powrotu.
Tym razem świąteczny klimat zawitał jednak znacznie wcześniej. Choć stacje telewizyjne często powtarzają popularne filmy przez cały rok, emisja „Kevina” na początku sierpnia wywołuje duże poruszenie. Kultowa komedia wciąż bawi kolejne pokolenia, a jej humor nie traci na aktualności, niezależnie od pogody za oknem.
Komentarze (0)