Reklama

Ryszard Kętrzyński o bieganiu

Opublikowano:
Autor:

Ryszard Kętrzyński o bieganiu - Zdjęcie główne
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Kultura Ryszard Kętrzyński to znany mielecki działacz społeczny. Od kilku lat pływa, jeździ na rowerze i biega, gdyż – jak przyznaje – sport to zdrowie. Bieganie od pewnego czasu stało się dla niego pasją. Od kilku miesięcy działa w grupie „Zabiegani Mielec”. Zapytaliśmy Ryszarda Kętrzyńskiego o to, czy warto biegać i co właściwie daje mu bieganie.

Kiedy zacząłeś biegać? – Zacząłem biegać dokładnie 5 lat temu. Dobrze pamiętam ten czas. Rozmawiałem wtedy z kolegą na Skype. Ja z nim często grałem w piłkę nożną. Stwierdziliśmy wtedy, że trzeba coś zrobić z kondycją, bo nasi synowie często mają lepszą formę niż my. Uznaliśmy, że trzeba popracować nad tą formą i tak padła propozycja wspólnego biegania. Już kiedyś wcześniej próbowałem biegać, ale wtedy szybko przerwałem. To była propozycja biegania regularnego, którego dotąd nie stosowałem. Umówiliśmy się na poranne bieganie. Ja do wstawanie byłem już przyzwyczajony, bo często rano o 5 chodziłem na nasz mielecki basen. Wtedy wstawałem o 4:40 i już o 5 byłem w basenie. Wspólnie z kolegą ustaliliśmy więc, że będziemy biegać o 5 rano i tak też zrobiliśmy. Biegaliśmy 5 razy w tygodniu. To były początki. W weekend zmienialiśmy godzinę i zaczynaliśmy biegać o 6 rano. Po kilku dniach już było widać pierwsze efekty. Co kilka tygodni wydłużaliśmy dystans. Doszliśmy wspólnie do takiej wprawy, że bez problemu mogliśmy przebiec 4 km i dla nas to był bardzo dobry wynik. Te efekty było widać też na boisku piłkarskim. Graliśmy kilkadziesiąt minut i nadal byliśmy w dobrej formie. Po kilku tygodniach mój znajomy wyjechał z miasta na kilkutygodniowy urlop i miałem duży dylemat, czy biegać nadal. Znajomy twierdził, że na pewno nie będę już biegał. Postanowiłem wtedy, że będę nadal to robić. Na dowód tego, że biegałem, codziennie wysyłałem mu SMS-a ze zdjęciem z treningu. Bieganie rozpocząłem w lecie, a zimą przenieśliśmy nasze treningi do jednego z klubów fitness. To jednak nie było to samo, co bieganie na świeżym powietrzu.

Więcej w 16 numerze Korso

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE