Skąd pojawiła się u ciebie pasja robienia zdjęć?
Pamiętam, jak pojawiła się w sprzedaży pierwsza cyfrówka Canona. Oglądałem ten aparat wspólnie z ojcem. Powiedział mi wtedy, że robienie zdjęć teraz jest bardzo łatwe. Nie ma całej tej bajki związanej z kliszą i ustawianiem obiektywu. Zapytał się, czy nie chciałbym spróbować. Na początku mi się nie podobało, ale potem postanowiłem dowiedzieć się, o co w tym wszystkich chodzi. Powoli to stawało się moją pasją. Na studiach zacząłem się uczyć robienia zdjęć. Studiowałem w Rzeszowie i tam zacząłem działać w rzeszowskim stowarzyszeniu fotograficznym.
Co było po studiach?
Po studiach postanowiłem zaryzykować i założyłem własną firmę. Kupiłem sprzęt fotograficzny i postanowiłem zostać profesjonalnym fotoreporterem w Warszawie. Skorzystałem z jednego z programów dedykowanych absolwentom. Udało mi się uzyskać dotację i w taki sposób działałem przez pięć lat. Ten wyjazd nauczył mnie bardzo dużo. Potem wpadłem na pomysł, że popracuje jeszcze za granicą i tak na kilka lat wylądowałem w Szwecji. W każdym z tych miejsc fotografowałem na koncertach, konferencjach prasowych. To były różne, lecz bardzo ważne doświadczenia.
Więcej w 14 numerze Korso