Cały proceder opierał się na misternie uknutej manipulacji, w której przestępcy wcielili się w kilka ról.
Historia o „fałszywym listonoszu”
Wszystko zaczęło się od telefonu. Mężczyzna podający się za prokuratora przekonał seniorkę, że listonosz dostarczający jej dotychczas gotówkę został zatrzymany za fałszerstwo. Co więcej, wmówił kobiecie, że pieniądze, które ma w domu, również mogą być podrobione.
Aby uwiarygodnić historię, z 74-latką skontaktowała się kolejna osoba – rzekoma policjantka. Seniorka, chcąc potwierdzić te informacje, zadzwoniła pod wskazany przez oszustów numer. Nie wiedziała jednak, że rozmowa była cały czas kontrolowana i zamiast z prawdziwym dyspozytorem, połączyła się z kolejnym członkiem szajki.
Finał pod oknem bloku
Zmanipulowana kobieta, wykonując polecenia „funkcjonariuszy”, spakowała wszystkie oszczędności do reklamówki i – zgodnie z instrukcją – wyrzuciła je przez okno swojego mieszkania. Paczkę natychmiast przejęła nieznana osoba, która czekała pod blokiem i szybko się oddaliła. Dopiero po czasie seniorka zrozumiała, że padła ofiarą bezwzględnych przestępców.
Policja ostrzega: Zapamiętaj te zasady!
Mieleccy funkcjonariusze po raz kolejny apelują o rozwagę i przypominają kluczowe fakty, które mogą uratować Twoje oszczędności:
- Policja nigdy nie prosi o przekazanie pieniędzy, wypłacanie gotówki ani wyrzucanie jej przez okno.
- Pracownicy banków nie dzwonią, by pytać o Twoje oszczędności czy sugerować przelewy na „bezpieczne konta”.
- Kurierzy nie wymagają telefonicznego podawania adresu, pod jaki nadana jest przesyłka.
Ważne: Jeśli odbierzesz podejrzany telefon, natychmiast przerwij połączenie. Upewnij się, że poprawnie wciśnięto czerwony przycisk rozłączenia, zanim wybierzesz numer do kogoś bliskiego lub na Policję.
Komentarze (0)