19 maja 2026 roku na terenie Szpitala Specjalistycznego im. Edmunda Biernackiego w Mielcu odbyło się spotkanie pracowników placówki z przedstawicielami NSZZ „Solidarność”. Wzięło w nim udział kilkadziesiąt osób, a rozmowie towarzyszyły duże emocje. Obecni byli m.in. Ewa Mokrzycka-Saj, przewodnicząca komisji zakładowej, Bogusław Kołacz, członek zarządu, oraz Rafał Rzepecki, radca prawny reprezentujący związki zawodowe.
Spotkanie odbyło się dzień po rozmowie dotyczącej możliwej konsolidacji mieleckiego szpitala ze szpitalem w Dębicy i Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym w Rzeszowie, która miała miejsce przed sesją Rady Powiatu. Temat przyszłości szpitala jest obecnie jedną z najintensywniej dyskutowanych spraw w powiecie mieleckim.
Czego się boją związki zawodowe?
Największe obawy pracowników szpitala dotyczą możliwości przeniesienia obowiązku świadczenia pracy do Rzeszowa po ewentualnym połączeniu placówek. Dla wielu osób oznaczałoby to poważną zmianę organizacyjną i logistyczną. Dojazd z Mielca do Rzeszowa zajmuje około godziny w jedną stronę, a typowa zmiana pielęgniarki trwa najczęściej 12 godzin.
W przypadku tzw. wypowiedzenia zmieniającego – jak wynika ze słów związkowców - nowy pracodawcy, którym byłby rzeszowski szpital, mógłby zmienić warunki pracy danym pracownikom. Mogłoby to dotyczyć m.in. miejsca pracy, stanowiska czy warunków. W przypadku odmowy byłoby to równoznaczne ze zwolnieniem się. Wówczas nie byłoby mowy o odprawie. Ponieważ w mieleckim szpitalu nie ma zbiorowego układu pracy, taka sytuacja mogłaby nastąpić nie po roku, a od razu po przejęciu.
„Pracownicy obawiają się skutków zastosowania artykułu 23 prim kodeksu pracy i skutków tego, że szpital w Mielcu przestanie posiadać status pracodawcy, a pracodawcą będzie Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Rzeszowie. W perspektywie czasowej może się to wiązać z wypowiedzeniami zmieniającymi, czyli przejściem na warunki pracy obowiązujące w szpitalu przy ulicy Chopina. Największym zagrożeniem jest możliwość polecenia pracy w Rzeszowie”
- mówił Korso Rafał Rzepecki, prawnik związków zawodowych.
Zwiazkowcy obawiają się również utraty dodatków wynikających ze stażu pracy i związanej z nim polityki obranej przez mielecki szpital.
Konsolidacja nie będzie likwidacją
Podczas spotkania powracały również obawy obecne w przestrzeni publicznej, że konsolidacja może w dłuższej perspektywie oznaczać ograniczenie działalności mieleckiego szpitala, a nawet jego stopniową likwidację. Rzepecki zaznaczał jednak, że nie chodzi o prosty scenariusz zamknięcia placówki.
„Nikt nie mówi o likwidacji szpitala. Nie mamy obawy, że nastąpi likwidacja. Nasza obawa dotyczy rozmiarów tego szpitala, tego, co w nim będzie, i tego, że ośrodek decyzyjny będzie znajdował się gdzieś indziej. Ile oddziałów zostanie, w jakim będą rozmiarze i czy to będą rzeczywiste oddziały, czy jedynie »przyjmowalnie«”
Związkowcy wskazywali także, że zmiany mogą objąć nie tylko oddziały medyczne, ale również jednostki administracyjne i zaplecze niemedyczne.
„Oprócz oddziałów będą likwidowane niektóre jednostki, takie jak np. administracja czy niektóre sekcje. Cała administracja będzie w Rzeszowie: finanse, płace, księgowość - mówię o zawodach niemedycznych”
- mówiono na spotkaniu.
Jak przekazano podczas spotkania, związki zawodowe planują utworzenie własnego kanału komunikacji z pracownikami i mieszkańcami powiatu. Ma on służyć przekazywaniu jasnych informacji o ich stanowisku, obawach i dalszych działaniach.
Jednocześnie pracownicy chcą bezpośredniej rozmowy z dyrektorem szpitala Pawłem Pazdanem. Zapowiedziano, że zostanie on zaproszony na spotkanie z załogą. W czasie dyskusji pojawiły się również głosy dotyczące sprzecznych informacji, które - zdaniem części pracowników - miały pojawiać się w ostatnich dniach w wypowiedziach dyrektora.
Będą na sesji
Radny Bogusław Kołacz w czasie spotkania z pracownikami szpitala zwrócił uwagę, że podczas wcześniejszego spotkania starostwo nie było w stanie podać jasnej informacji o dokładnym zadłużeniu szpitala.
„Krążą trzy różne wersje tego zadłużenia: od 40 do 115 mln zł”
- mówił Kołacz.
Rafał Rzepecki wskazywał, że szpital jest obecnie ogromnym obciążeniem dla powiatu ze względu na długi. Stąd, jak mówił, pojawia się podejrzenie, że samorząd chce „pozbyć się” problemu i przekazać go w ręce rektora Uniwersytetu Rzeszowskiego. Podtrzymywane przez związkowców są także postulaty dotyczące odwołania Zarządu Powiatu.
Związkowcy apelują, aby pracownicy, którzy mają taką możliwość, pojawili się na nadzwyczajnej sesji Rady Powiatu Mieleckiego zaplanowanej na piątek, 22 maja 2026 roku. Podkreślali przy tym, że chcą walczyć z obecnie przedstawionym kształtem konsolidacji tylko wtedy, jeśli taka będzie wola pracowników. Jak mówił nam prawnik związków obecnie nie ma zgody na konsolidację w takim kształcie, w jakim została dotąd przedstawiona.
Prawnik związków zwracał też uwagę, że działania samorządowców mogą być celowo prowadzone w środku kadencji, a więc odpowiednio daleko od terminu kolejnych wyborów.
„Obawiamy się scenariusza takiego, że do wyborów będzie wszystko dobrze, spłynie na niego splendor uniwersytecki, ale po wyborach boimy się, że ekonomia może dać o sobie znać. Powtarzam: to są nasze obawy, a nie stawiany komuś zarzut”
- mówił Rzepecki.
Pośpiech jest złym doradcą
Niepokój wśród pracowników budzi także tempo całego procesu. Według informacji przekazywanych podczas spotkania, do końca maja miałby zostać podpisany list intencyjny, a w okolicach października tego roku konsolidacja miałaby dojść do skutku. Może to wynikać z chęci sięgnięcia po rządowe środki przeznaczone na konsolidację. Jak podkreślali, w tak poważnych sprawach pośpiech i niejasne komunikaty nie są najlepszymi doradcami.
Co planują związkowcy?
Związkowcy zapowiadają działania zgodne z przepisami prawa, które mają doprowadzić do zatrzymania procesu w obecnym kształcie.
„Będziemy podejmować wszelkie przewidziane przepisami możliwości, które miałyby w założeniu doprowadzić do niepodjęcia przez Radę Powiatu uchwały dotyczącej konsolidacji szpitali, czyli pewnie będziemy pikietować przed starostwem, mając na celu zaakcentowanie swojego stanowiska w tej sprawie, licząc na to, że zostanie ono wzięte pod uwagę”
- zapowiedział Rzepecki.
Termin ewentualnej pikiety nie jest jeszcze znany. Wciąż zbierane są także podpisy pod sprzeciwem wobec konsolidacji.
Nie chcą czekać
Prawnik związków zapytany przez Korso dlaczego związkowcy nie chcą czekać na dalsze informacje ze strony starostwa czy rektora Uniwersytetu Rzeszowskiego, Rzepecki odpowiedział, że obecnie decyzje wciąż zapadają w powiecie.
„Decyzyjność na dzień dzisiejszy jest w starostwie. My nie widzimy sensu kontynuowania tego tematu z dwóch przyczyn: po pierwsze, ośrodek decyzyjny zostanie przeniesiony poza Mielec przez skutki zastosowania artykułu 23 prim”.
Pytany o to, czy jakakolwiek forma konsolidacji byłaby możliwa do zaakceptowania, wyjaśnił, że pracownicy mogliby rozważyć zgodę na połączenie, jeśli ośrodek decyzyjny pozostałby w Mielcu, a mielecki szpital nadal byłby pracodawcą dla zatrudnionego personelu. Jak zaznaczył, taki wariant uznaje za możliwy.
Zdania są podzielone
Politycy i samorządowcy związani z Mielcem wyrażali swoją opinię na temat ewentualnej konsolidacji. Marszałek Ortyl, senator Pupa są jej zwolennikami, choć podkreślają, że trzeba znaleźć odpowiednią drogę. Podkreślają przy tym zaniedbania władzy w tym zakresie. Posłowie Kapinos i Połuboczek apelują o jasny przekaz i Szczerskiego analizy. Jednocześnie posłowie Burkiewicz i Skowrońska skłaniają się w kierunku konsolidacji, stawiając przy tym na dyskusję, merytoryczne argumenty i dobro mieszkańców. Przeciwni takiemu rozwiązaniu są m.in. radny Kamiński i Tymuła oraz wójt Andrzej Głaz, którzy wskazują na brak konkretnych danych, zagrożenia, a przy tym podają własne propozycje uzdrowienia szpitala.
Komentarze (0)