Reklama

To kino jest naszym skarbem

Opublikowano:
Autor:

To kino jest naszym skarbem - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Mielecka Galaktyka z roku na rok rośnie w siłę. Jeszcze 10 lat temu dopiero budowała swoją pozycję na rynku. Był to czas poszukiwania odpowiedniego repertuaru i wprowadzania nowej technologii. Obecnie zamyka rok z rekordową frekwencją prawie 115 tys. widzów. Ponadto kierownik kina otrzymała tytuł „Honorowy Złoty Bilet” za wybitne zasługi w rozpowszechnianiu filmów w Polsce.

Mielczanie uwielbiają chodzić do kina. Pokazują to statystyki. Sześć lat temu Galaktyka zamykała rok liczbą 50 tys. widzów. W tym roku ta liczba się podwoiła. Nasze mieleckie kino odwiedziła rekordowa liczba - około 115 tys. - widzów. 

Od ośmiu lat kino prowadzi Anna Niziołek, absolwentka filmoznawstwa Uniwersytetu Łódzkiego. To ona organizuje pracę placówki. Czuwa nad doborem odpowiedniego repertuaru. W tym czasie kino znalazło się w ogólnopolskiej sieci kin studyjnych. Wymieniono projektor i wprowadzono nowe technologie, jak chociażby elektroniczną rezerwację miejsc i możliwość kupna biletów przez internet. Na dorocznym „Forum wokół kina” mielecka Galaktyka została wyróżniona w sposób szczególny. - Teraz po ośmiu latach pracy ta nagroda jest dla mnie czymś, czego nigdy bym się nie spodziewała. Pamiętam, jak rok temu odbierałam wyróżnienie Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej i już wtedy myślałam, że osiągnęliśmy największy sukces w historii tej instytucji. 

W tym roku przyznano nagrodę indywidualną dla mnie, ale warto podkreślić, że ta nagroda jest wynikiem pracy wielu osób. Pracujemy ciężko, często poświęcamy swój prywatny czas. Ta nagroda dla mnie osobiście jest wyjątkowa, bo przyznali mi ją przedstawiciele branży kinowej. Tym bardziej że prowadzę typowe kino lokalne, czyli kino komercyjne. Sukces Galaktyki to też bardzo dobrzy pracownicy. Są odpowiedzialni i oddani. Trudno obecnie takich pracowników znaleźć na rynku pracy – powiedziała nam Anna Niziołek, kierownik kina.

Historia jak z filmu

Anna Niziołek zaczęła pracę w Galaktyce w 2008 roku. Wcześniej spędziła kilka lat w Łodzi, gdzie studiowała filmoznawstwo. Trzeba przyznać, że jest to idealne filmowe miasto, w którym studiowanie filmu to sama przyjemność. - Jak to się stało, że wybrałam film? Szczerze mówiąc, to bardzo długa historia. Na tym kierunku studiów znalazłam się tak naprawdę zupełnym przypadkiem, więc można stwierdzić, że to film wybrał mnie. Od zawsze interesowałam się muzyką i planowałam studia muzykologiczne, dlatego w liceum brałam udział w olimpiadach z historii muzyki, które miały mi dać przepustkę na wymarzony kierunek. Ostatecznie, po wielu perypetiach, wybrałam kulturoznawstwo na Uniwersytecie Łódzkim, mając nadzieję, że studia będą nastawione na przedmioty muzykologiczne, skoro olimpiada muzyczna gwarantowała mi na nie wolny wstęp. Kiedy odebrałam indeks i plan zajęć, okazało się, że ten kierunek nie ma nic wspólnego z muzyką. Z dwóch dostępnych specjalizacji wybrałam filmoznawstwo i okazało się, że to był dobry wybór. Po studiach wróciłam do Mielca i osiem lat temu znalazłam pracę w lokalnym kinie. Teraz, po latach, stwierdzam, że nic nie dzieje się przypadkiem - dzięki filmoznawstwu mam pracę, którą kocham i w której się realizuję. Mam nadzieję, że zawodowo będę zawsze związana z tą tematyką – wyznała Anna Niziołek.

Więcej w 1 numerze Korso

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE