Podkarpacie ma tę przewagę nad wieloma regionami w Polsce, że wciąż można tu znaleźć miejsca, które nie zostały „przetarte” przez masową turystykę. Obok znanych kierunków istnieje sieć mniejszych miejscowości i punktów na mapie, które potrafią zaskoczyć: raz ogrodem botanicznym z prawdziwego zdarzenia, innym razem skansenem archeologicznym na skalę krajową, militarną pamiątką ukrytą w lesie albo miasteczkiem, które wygląda jak gotowa scenografia filmowa.
Bolestraszyce. Arboretum w dawnym majątku, 28 hektarów zieleni
Bolestraszyce to wieś położona niedaleko Przemyśla, rozpoznawalna przede wszystkim dzięki arboretum utworzonemu w 1975 roku. Ogród powstał na terenie dawnego majątku ze starym dworem, w którym działa dziś Muzeum Przyrodnicze. Samo arboretum zajmuje 28 hektarów i jest zaplanowane tak, by zwiedzanie było wygodne, a jednocześnie różnorodne. Na miejscu rosną setki gatunków drzew, krzewów i kwiatów, są też rośliny wodne. To przestrzeń, w której można po prostu chodzić bez pośpiechu, obserwując zmieniające się pory roku: wiosną dominują kwitnienia, zimą ogród wygląda zupełnie inaczej, spokojniej i bardziej surowo. Do tego dochodzą drobne niespodzianki w postaci zwierząt spotykanych między alejkami, między innymi pawi i wiewiórek. Arboretum w Bolestraszycach uchodzi za jeden z najbardziej interesujących ogrodów dendrologicznych w Polsce i świetnie sprawdza się jako kierunek na spacer oraz odpoczynek wśród zieleni.
Trzcinica. Karpacka Troja i osada sprzed około 4000 lat
Trzcinica, niewielka miejscowość w pobliżu Jasła, kojarzy się z Karpacką Troją, czyli skansenem archeologicznym zbudowanym wokół wyjątkowego odkrycia. Na okolicznym wzgórzu znajduje się jedno z najważniejszych stanowisk archeologicznych w Polsce: pradawna osada obronna sprzed około 4000 lat. Dziś można zwiedzać zarówno sam teren grodziska, jak i część rekonstrukcyjną. Na wzgórzu odtworzono elementy umocnień: wały obronne, bramy i chaty, natomiast u podnóża działa park archeologiczny. Skansen pokazuje między innymi rekonstrukcje wioski z epoki brązu oraz wczesnośredniowiecznej osady słowiańskiej. Całość uzupełnia pawilon muzealny, w którym prezentowane są zabytki wydobyte podczas wykopalisk – około 160 tysięcy znalezisk. To miejsce działa jak realna „maszyna czasu” i pozwala zobaczyć początki osadnictwa na Podkarpaciu bez czytania suchych dat z tablic.
Kolbuszowa. Skansen na 30 hektarach i ponad 80 drewnianych obiektów
Kolbuszowa, położona w północnej części województwa, jest znana z Muzeum Kultury Ludowej, czyli rozległego skansenu. Na terenie około 30 hektarów zebrano ponad 80 obiektów drewnianej architektury z XIX i XX wieku. Zwiedzanie to w praktyce spacer po dawnej podkarpackiej wsi, z naciskiem na dwa środowiska etnograficzne: Lasowiaków i Rzeszowiaków. Wśród obiektów są między innymi wiejska szkoła, drewniany kościół zachowany z oryginalnym wyposażeniem, wiatraki, młyn wodny, karczma oraz okazały dwór szlachecki. Skansen nie działa jak „magazyn zabytków”, tylko jak uporządkowana opowieść o codziennym życiu, pracy i obyczajach sprzed kilkudziesięciu i kilkunastu dekad. To jeden z tych punktów, które dobrze wchodzą zarówno rodzinom, jak i osobom zainteresowanym historią i folklorem.
Julin. Drewniany pałacyk myśliwski Potockich w sosnowym lesie
Julin to leśna osada niedaleko Leżajska, a jej największą atrakcją jest wyjątkowy drewniany pałacyk myśliwski z XIX wieku. Rezydencja powstała w drugiej połowie XIX stulecia z fundacji hrabiego Alfreda Potockiego, właściciela Łańcuta. Pałac zbudowano w całości z drewna, a w przeszłości był miejscem spotkań arystokracji przyjeżdżającej na polowania. Ogromną rolę odgrywa tu otoczenie: rozległy sosnowy las, który daje ciszę i wrażenie, że wszystko zwalnia. Dziś Pałac w Julinie uchodzi za jedną z najciekawszych pereł świeckiej architektury drewnianej w regionie. Dodatkowym plusem jest to, że w pobliżu przebiega trasa Green Velo, a więc miejsce wpisuje się także w turystykę rowerową, z infrastrukturą nastawioną na gości. To rzadki przypadek reprezentacyjnej drewnianej budowli o świeckim charakterze, która nadal robi wrażenie samą formą.
Stępina. Schron kolejowy Anlage Süd i spotkanie Hitlera z Mussolinim
Stępina w powiecie strzyżowskim kryje jedną z najbardziej zaskakujących pamiątek po II wojnie światowej. W lesie znajduje się ogromny betonowy schron kolejowy, element kwatery głównej Hitlera o kryptonimie Anlage Süd. Konstrukcja ma prawie 400 metrów długości i 12 metrów wysokości, a grubość ścian sięga 2–3 metrów. Zastosowano też lekko łukowaty kształt, który miał zwiększać odporność na naloty. W sierpniu 1941 roku to właśnie w tym tunelowym bunkrze doszło do tajemniczego spotkania Adolfa Hitlera i Benito Mussoliniego. Po wojnie obiekt miał różne zastosowania: służył jako składnica, a nawet jako miejsce uprawy pieczarek. Obecnie schron jest udostępniony do zwiedzania, można wejść do środka i zobaczyć skalę tej militarnej budowli z bliska. To nie jest „atrakcja dla każdego”, ale dla osób ciekawych historii i inżynierii wojskowej wrażenie bywa natychmiastowe.
Ulanów. Flisacka tradycja, muzeum i UNESCO
Ulanów leży w miejscu, gdzie San łączy się z Tanwią. Założone w XVII wieku miasteczko przez długi czas było znaczącym ośrodkiem flisactwa rzecznego. Zasłynęło spławianiem drewna i towarów do Gdańska, stąd określenie „galicyjski Gdańsk”. Przez stulecia miejscowi flisacy budowali tratwy i transportowali drewno oraz inne ładunki w dół Wisły, co było zajęciem opłacalnym i napędzającym handel. Tradycja osłabła w XX wieku, ale od lat 90. XX wieku została odtworzona w formule turystyczno-kulturowej. Działa Bractwo Flisackie św. Barbary, organizowane są pokazy oraz spływy historycznymi galerami po Sanie, a w mieście funkcjonuje Muzeum Flisactwa. W 2022 roku ulanowskie flisactwo trafiło na reprezentatywną listę niematerialnego dziedzictwa kultury UNESCO. Dziś można dosłownie wejść w ten świat: popłynąć tradycyjną tratwą i posłuchać opowieści retmanów, które nadają całemu doświadczeniu autentyczny charakter.
Markowa. Muzeum Polaków Ratujących Żydów i historia rodziny Ulmów
Markowa, spokojna wieś na Pogórzu Rzeszowskim, ma miejsce o wyjątkowym ciężarze znaczeniowym: Muzeum Polaków Ratujących Żydów. To pierwsza w Polsce placówka poświęcona w całości bohaterstwu ludzi niosących pomoc Żydom w czasie okupacji niemieckiej. Najważniejszy wątek ekspozycji stanowi historia rodziny Ulmów: Józefa i Wiktorii oraz ich dzieci, zamordowanych przez nazistów w 1944 roku za ukrywanie ośmiorga żydowskich współmieszkańców. Muzeum ma formę nowoczesnej, multimedialnej wystawy, która pokazuje zarówno szersze tło historyczne, jak i konkretne losy osób ratujących oraz ocalonych, w tym „Sprawiedliwych wśród Narodów Świata”. Zwiedzający widzą między innymi rekonstrukcję domu Ulmów, pamiątki rodzinne i materiały dokumentujące akty pomocy. To miejsce nie jest „łatwe”, ale jest ważne: skłania do refleksji nad odwagą, odpowiedzialnością i ceną człowieczeństwa w skrajnych warunkach.
Jaśliska. Mały rynek, zatrzymany zegar i filmowe kadry
Jaśliska to miasteczko na krańcu Beskidu Niskiego, tuż przy granicy ze Słowacją, które potrafi natychmiast złapać klimatem. Drewniana zabudowa wokół niewielkiego rynku, zabytkowy kościół i dawna karczma sprawiają, że miejsce wygląda jak zatrzymane w czasie. Symboliczny detal jest mocny: na wieży kościoła do dziś stoi nieruchomy zegar. Jaśliska zauważyli filmowcy – kręcono tu sceny do filmu Wino truskawkowe oraz do Bożego Ciała w reżyserii Jana Komasy. Dzięki temu spacer po miasteczku może przypominać chodzenie po planie zdjęciowym, tym bardziej że istnieje nawet lokalny bar, do którego w Winie truskawkowym bohater próbował wjechać ciągnikiem. Jaśliska bywają nazywane jedną z filmowych pereł Podkarpacia, a przy okazji są dobrym punktem dla osób, które chcą ruszyć na piesze trasy, na przykład w kierunku szczytu Kamień nad Jaśliskami, i oglądać panoramy dolin Beskidu Niskiego.
Horyniec-Zdrój. Wody „Hetmańskie”, borowina i cerkiew w Radrużu
Horyniec-Zdrój to niewielkie uzdrowisko na południowym Roztoczu, łączące wypoczynek zdrowotny z ofertą kulturalną. Miejscowość słynie z leczniczych wód siarczkowych, cenionych już w XVII wieku. Lokalną wodę mineralną nazwano „Hetmańską” na cześć Jana III Sobieskiego, który korzystał z niej jeszcze jako hetman. Horyniec ma też jedne z najlepszych złóż borowiny w Europie, wykorzystywanej w leczeniu schorzeń reumatycznych. Po wojnie uzdrowisko zostało unowocześnione: kuracjusze mają do dyspozycji między innymi parki zdrojowe, baseny i tężnie. Miejscowość słynie również z mikroklimatu i uchodzi za najbardziej słoneczne miejsce w Polsce. W Parku Zdrojowym można dojść do Pijalni Wód i spróbować wody bezpośrednio ze źródła. Obok stoi klasycystyczny Pałac Ponińskich z XVIII wieku, otoczony starym parkiem, obecnie pełniący funkcję sanatorium Bajka. Horyniec-Zdrój jest też świetną bazą wypadową: kilka kilometrów dalej znajduje się cerkiew w Radrużu, najstarsza drewniana cerkiew obronna w Polsce, zbudowana około 1580 roku i wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Komańcza. Klasztor, internowanie prymasa i Jeziorka Duszatyńskie
Komańcza leży w górach na pograniczu Bieszczadów i Beskidu Niskiego. Najmocniejszy wątek historyczny wiąże się z klasztorem Sióstr Nazaretanek, w którym w latach 1955–1956 władze komunistyczne internowały prymasa Polski Stefana Wyszyńskiego. Drewniany klasztor w stylu szwajcarskim, położony na leśnym wzgórzu, można zwiedzać; udostępniono między innymi pokój prymasa oraz kaplicę, w której się modlił. Miejscowość przyciąga również ludzi nastawionych na przyrodę i wędrówki: przebiega tędy Główny Szlak Beskidzki, a w okolicy znajdują się Jeziorka Duszatyńskie. Są to dwa naturalne jeziora powstałe w 1907 roku wskutek osunięcia zbocza góry Chryszczatej.
Zagórz. Ruiny karmelitów, fortyfikacje i wieża widokowa
Zagórz to niewielkie miasteczko w okolicy Sanoka, znane z ruin warownego klasztoru Karmelitów Bosych. Zespół wzniesiono w XVIII wieku na wzgórzu Mariemont, w zakolu Osławy, i otoczono wysokim murem obronnym. Do dziś zachowały się masywne fragmenty murów, miejscami dochodzące do 5 metrów wysokości, z bastionami wysuniętymi w teren. Ruiny kościoła i zabudowań klasztornych są porośnięte roślinnością, co dodatkowo wzmacnia wrażenie „miejsca z historią”. Był to jeden z nielicznych ufortyfikowanych klasztorów w Polsce, o czym świadczą strzelnice i obronne usytuowanie. Losy obiektu były burzliwe: pożary, wojny, a także epizod z 1772 roku, kiedy konfederaci barscy bronili się tu przed wojskami rosyjskimi. W XIX wieku klasztor ostatecznie opustoszał i stał się ruiną. Dziś jednak miejsce ma nową infrastrukturę: w jednej z ocalałych baszt zbudowano wieżę widokową o wysokości 22 metrów, z której widać dolinę Osławy i okoliczne wzniesienia, a u stóp ruin działa Foresterium, niewielkie centrum obsługi turystów z multimedialną wystawą o dziejach obiektu. Spacer po ruinach, zwłaszcza przy zachodzącym słońcu, bywa jednym z tych doświadczeń, które zostają w pamięci długo po powrocie.
Rudawka Rymanowska. Przełom Wisłoka, Ściana Olzy i lodospad zimą
Rudawka Rymanowska to przysiółek wśród wzgórz Beskidu Niskiego, położony nad Wisłokiem. Miejsce znane jest z wyjątkowego przełomu rzeki, gdzie powstał skalny klif nazywany Ścianą Olzy. Klif ma około 40 metrów wysokości i jest odsłoniętą ścianą łupków menilitowych, jedną z największych tego typu w polskich Karpatach. U podnóża klifu Wisłok tworzy płytkie, meandrujące koryto; latem bywa to naturalne kąpielisko, a obok znajduje się niewielki wodospad. Okolica jest bardzo „fotogeniczna”, ale nie jest zatłoczona, bo to wciąż miejsce mniej oczywiste. Dodatkową atrakcją jest druga, ociekająca wodą skała położona około 20 minut od klifu. Latem porastają ją mchy i paprocie, natomiast zimą zamienia się w lodospad. W Rudawce Rymanowskiej słychać przede wszystkim szum wody i ptaki, a raz w roku, w sierpniu, miejsce ożywa podczas pokazów i wystaw koni huculskich. To świetny przykład atrakcji, która nie potrzebuje infrastruktury, żeby robić wrażenie.
Komentarze (0)