Reklama

Reklama

"Święta przychodzą i odchodzą" [ROZMOWA]

Opublikowano: wt, 24 gru 2019 13:43
Autor:

"Święta przychodzą i odchodzą" [ROZMOWA] - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Z pewnością święta Bożego Narodzenia należą do najbardziej "popularnych". Znają je wszyscy, niekoniecznie katolicy, albo niekoniecznie praktykujący religię. Święta te kojarzą się z choinką, dekoracjami, szałem świątecznych zakupów, a obok tego wszystkiego z wspomnieniem tajemnicy przyjścia Boga na świat. Na temat świąt i nie tylko rozmawiamy z księdzem Waldemarem Cioskiem, proboszczem parafii Ducha Świętego w Mielcu.

 

 

Mówi się, że święta Bożego Narodzenia katolicy wyczekują z nadzieją i świętując. Skąd to się bierze?

 

 

Rzeczywiście to świętowanie zaczyna się już w okresie tzw. adwentu, kiedy to przez około 20 dni katolicy przychodzili z tęsknotą spotkania z Bogiem. Tak samo jak Bóg - Jezus też tęskni za swoimi dziećmi. W tym okresie adwentu i w święta to właśnie Bóg wychodzi i przychodzi do człowieka. Ideą świąt jest właśnie spotkanie tęskniącego Boga i człowieka pełnego tęsknoty. Człowieka, który cały czas idzie do Boga. Obecnie wszystkie parafie skupiają się właśnie na tym, aby ten czas "oczekiwania", czas tęsknoty zakończył się radosnym "Gloria in exelsis Deo" zaśpiewanym w wigilijną noc uroczystości Bożego Narodzenia. Przygotowania do tych świąt duszpasterze organizują bardzo różne. My stawiamy nacisk na katechezę pastoralną i na odpowiednie kaznodziejstwo. Skupiamy się właśnie na tym pojęciu tęsknoty. Ostatnie dni pokazują nam, duszpasterzom, szczególnie przez posługę w konfesjonale, że wiele ludzi chce się nawracać i chce kontaktu z Bogiem. Cieszy nas to, że tych spowiedzi w mieleckich parafiach jest faktycznie bardzo dużo. Dla porównania mogę powiedzieć, że od kilku lat głoszę rekolekcje w diecezji szczecińskiej, gdzie w programie rekolekcji nie zawsze jest czas na spowiedź. W Mielcu wydaje mi się, że osób spowiadających się jest dużo, bo jest widoczna ta praca kaznodziejska. My ciągle przypominamy o sakramentach. Robimy rekolekcje, dni skupienia czy inne formy. Wierni z Mielca poważnie podchodzą do spraw wiary. Nasz wieszcz Adam Mickiewicz napisał kiedyś: "Mówisz, że Chrystus narodził się w żłobie, lecz biada ci, jeśli nie zrodzi się w Tobie". Cieszę się, że tu, w Mielcu, te przygotowania do świąt mają taki, a nie inny wymiar.

 

Czy katolicy zdają sobie sprawę, czym jest adwent?

 

Od wielu lat w pracy pastoralnej kładziemy akcent na to, że adwent to jest czas radosnego oczekiwana na Jezusa Chrystusa. To nie jest czas pokuty czy postu, ale czas radości. Chcemy, żeby wierni odnaleźli w sobie tęsknotę, która znajduje swoje spełnienie w noc Bożego Narodzenia. Jak dobrze wiemy, adwent podzielony jest na dwie części. Pierwsza część to czas, kiedy w liturgii słowa pojawiają się teksty ewangelisty Starego Testamentu, czyli proroka Izajasza. To są właśnie teksty mówiące o tęsknocie do Boga, o czasach przyjścia Mesjasza. Potem znowu słyszymy słowa  św. Jana Chrzciciela, no i też to, że w tym czasie akcentuje się postać Matki Bożej. Przez właśnie tzw. msze roratnie, gdzie podkreślamy jej ogromną rolę w przyjściu Chrystusa na świat. Tutaj ważne są też symbole. Chociażby to, że msze roratnie odbywają się wczesnym rankiem, kiedy jest jeszcze ciemno, a mrok rozświetla duża świeca, która jest właśnie symbolem Maryi.

 

Z perspektywy wieloletniej pracy duszpasterskiej - czy to nauczanie i duszpasterstwo powinno się zmieniać? Świat idzie do przodu, a co z Kościołem?

 

 

Ja zawsze to podkreślam w mojej parafii. My nie zostawiamy tego, co jest tradycją i historią. To jest ważne, bo jeśli zdecydowalibyśmy się tylko na nowoczesność, to takie duszpasterstwo nie miałoby szans. Ja widzę sukces mój, moich księży i naszej parafii w tym, że bardzo mocno trzymamy się tradycji, którą przyjęliśmy od naszych ojców. Pilnujemy tego, by mieć właśnie roraty rano o godzinie 6. Odprawiamy nabożeństwo drogi krzyżowej w każdy piątek przez cały rok. To jedna strona, ale też druga jest taka, że faktycznie otwieramy się na nową ewangelizację. Wprowadzamy do parafii nowoczesne środki ewangelizacji. Tyle że proszę pamiętać, że nowa ewangelizacja to jest i tak głoszenie ciągle tego samego Chrystusa.

 

 

Kwestia ewangelizacji to także temat trwającego synodu diecezjalnego. Jako  duszpasterze zapewne zastanawiacie się nad nowymi środkami i formami przekazu, ale też warto pamiętać, że ten synod potwierdza, że ogromną rolę w Kościele lokalnym mają świeccy.

 

 

Ja myślę, że w ludziach jest tęsknota za świeżością. Kościół jest dynamiczny i ciągle otwiera się na nowe formy i podpowiedzi. Nie do wszystkich zadań w parafii potrzeba święceń kapłańskich, dlatego kładziemy nacisk na to, żeby w parafii byli też liderzy świeccy. Dajemy im dużo odpowiedzialności za parafię. Mamy tego świadomość, że za 30 lat będzie dużo mniej księży i że parafii nie będzie się dało prowadzić bez pomocy świeckich. O to się nie boję. Chociażby kilka dni temu mieliśmy spotkanie opłatkowe różnych dziecięcych grup, które prowadzimy w parafii i na tym spotkaniu opłatkowym pojawiło się ponad 200 dzieci.

 

Czyli zadanie na przyszłość to szersze otwarcie się na świeckich?

 

Pamiętam, jak kilkanaście lat temu swoją posługę zaczynali nadzwyczajni szafarze komunii św., to było to odbierane różnie i były przed tym opory. Zresztą sobór watykański podkreśla to wyraźnie, że zaangażowanie świeckich musi być bardzo duże.

 

W tej parafii działa neokatechumenat, czyli specyficzny rodzaj wspólnoty, która ma łączyć tradycję z nową ewangelizacją. Co słychać w tej organizacji?

 

Głównym zadaniem tej i innych wspólnot to oczywiście ewangelizacja. Ja jestem proboszczem kilkunastotysięcznej parafii. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, że w tej parafii tylko kilka tysięcy osób chodzi do kościoła. Ja jestem także proboszczem tych, którzy nie chodzą do kościoła. Moim zadaniem jest właśnie to, żeby przejść z tego duszpasterstwa sakramentalnego. My już te duszpasterstwo sprawujemy dobrze. Zadaniem dla nas jest teraz dotarcie do tych, którzy nie chodzą do kościoła, a są jeszcze wierzący. Właśnie neokatechumenat wychodzi do takich osób. Często to też ludzie z różnymi doświadczeniami, którzy są już poranieni np. przez ludzi Kościoła. W naszych wspólnotach neokatechumenalnych są różni ludzie. Dla każdego znajdzie się tutaj miejsce.

 

Jak zmienia się struktura społeczna parafii? Jeszcze kilka lat temu duszpasterze zmagali się z problemem emigracji. Bardzo dużo osób wyjeżdżało w celach zarobkowych. Ponoć ten trend się odwraca.

 

W naszej parafii mamy do czynienia z różnymi historiami. Są tu oczywiście rodziny rozbite, osoby samotne, dużo małżeństw, ale oczywiście są też rodziny, w których ktoś z rodziców wyjeżdża za pracą za granicę. Właśnie teraz w okolicach świąt możemy obserwować, jak dużo osób do nas przychodzi. Oczywiście my nie zamykamy drzwi i otwieramy się na każdego.

 

Jakie ma ksiądz zadanie dla parafian na święta?

 

Chciałbym, żeby moi parafianie świadomie przechodzili z takiej wiary ludowej do wiary pogłębionej i dojrzałej. Tylko wtedy może dojść do prawdziwego spotkania z Bogiem.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.