Reklama

Strach znam od dziecka

Opublikowano:
Autor:

Strach znam od dziecka - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości W czasach, kiedy byłam mała, mamie zdarzało się "oberwać" od niego. Pamiętam wtedy strach, który nie chce mnie opuścić do dzisiaj – mówi Iwona, jedna z ofiar przemocy domowej. Takich kobiet jest więcej. MOPS wyciąga do nich rękę. - Przyjdźcie, pomożemy wam – mówi psycholog Joanna Boryczka – Szęszoł.

Iwona ma 29 lat, zmieniliśmy jej imię, ponieważ chciała pozostać anonimowa. I ciągle czuje strach. Opowiedziała nam jednak swoją historię. Pochodzi z domu, w którym wielokrotnie jako dziecko doświadczyła przemocy. - Strach znam od podszewki, ponieważ wychowałam się z nim -mówi. Z tym, że w jej przypadku nie był to standardowy obraz patologicznej rodziny. Ojciec nie pił, jednak  ciągle krzyczał i wyzywał najbliższych. - Pamiętam strach, który mnie nie opuszczał, gdy ojciec wracał do domu – opowiada. Nieraz przyjeżdżała policja wzywana przez sąsiadów. - Często z tego powodu uciekałyśmy z mamą z domu  - mówi dalej. Ojciec Iwony znęcał się nad rodziną nie tylko psychicznie. - Pamiętam, jak byłam mała, mamie zdarzało się "oberwać" od niego. Bił też często mojego brata. Mama przez to nieraz płakała, a ja razem z nią. Bardzo się wtedy bałam – mówi Iwona. Strach ten pozostał niestety na dłużej, bo do dzisiaj. - Boję się, że moje życie będzie wyglądać podobnie, może dlatego jeszcze nie założyłam rodziny – mówi. Mama Iwony, obawiając się złości męża, nigdzie sprawy nie zgłosiła. Co gorsza, gdy przyjeżdżała policja, udawała, że wszytko jest w porządku. - Była bierna, co nieraz wzbudzało we mnie złość. Jednak nie winię ją za to, byłyśmy przecież tylko ofiarami - dodaje.  

Ofiar jest więcej
- Takich kobiet jest więcej – potwierdza Joanna Boryczka – Szęszoł, która na co dzień pracuje jako psycholog w MOPS-ie. Tydzień pomocy ofiarom przestępstw to czas, kiedy  mogą one uzyskać wsparcie. Jak się okazuje, nie tylko wtedy. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Mielcu taką możliwość oferuje na co dzień. Czy osoby będące ofiarami przemocy chętnie korzystają z tej pomocy? - Niestety, w dalszym ciągu istnieje stereotyp, żeby nie mówić głośno o tym, co dzieje się w czterech ścianach. Ludzie się boją, zarówno swoich oprawców, jak i ujawnienia się, mają do tego duże poczucie wstydu. Często  czują, że są w sytuacji bez wyjścia, przez co trudno im zrobić pierwszy krok. Największym problemem ofiar przemocy jest jednak strach, trudno więc do nich dotrzeć,  niemniej jednak uparcie do tego dążymy – mówi psycholog.

Zmowa milczenia
Tydzień pomocy ofiarom przestępstw trwał od 22 do 26 lutego br. - Szeroko informujemy o tym, żeby osoby pokrzywdzone nie bały się do nas przyjść po pomoc – dodaje. A czy dużo osób się zgłasza? -  Nie było jakiegoś wielkiego zainteresowania. Odebrałam dwa anonimowe telefony od kobiet, które nie chciały ujawnić swojej tożsamości, ale chciały uzyskać wiedzę o tym, co mogą zrobić w sytuacji, w której się znalazły. Wczoraj zgłosiła się do nas jedna pani. Od kiedy pracuję, czyli od 20 lat, zauważam jeden zasadniczy problem: ludzie nie chcą mówić o sobie i boją się szukać pomocy -  mówi psycholożka z MOPS.

 W jednej z ankiet, którą przeprowadziła, 11% osób zdeklarowało, że są świadkami bądź ofiarami przemocy. To znaczy, że wśród  mieszkańców Mielca jakieś 6 tys. osób powinno mieć założone niebieskie karty.

Więcej w 9 numerze Korso.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE