Reklama

Sołtysi pod ścianą

Opublikowano:
Autor:

Sołtysi pod ścianą - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Z ostatniej sesji rady gminy sołtysi wyszli niepocieszeni. W kwestii bezdomnych zwierząt i tych, które zginęły pod kołami samochodów, zostali postawieni samym sobie. Bez narzędzi, bez pieniędzy, bez wsparcia odpowiednich służb.

Gminy mają obowiązek opracowania i wdrażania programu ochrony zwierząt na swoim terenie. Wśród zadań znajdują się, dla przypomnienia: zapobieganie bezdomności zwierząt, zapewnienie bezdomnym zwierzętom miejsca w schronisku, opieka nad wolno żyjącymi kotami, odławianie bezdomnych zwierząt, sterylizacja i kastracja zwierząt, poszukiwanie właścicieli dla bezdomnych zwierząt, usypianie ślepych miotów, wskazanie gospodarstwa celem zapewnienia miejsca dla bezdomnych zwierząt gospodarskich, zapewnienie całodobowej opieki weterynaryjnej w przypadku zdarzeń drogowych z udziałem zwierząt.

Problem wciąż nierozwiązany
Jeśli chodzi o gminę Mielec, to podpisała ona z prezydentem Mielca porozumienie, na podstawie którego bezdomnymi zwierzętami opiekuje się schronisko przy ulicy Targowej. Władysława Kasprzak, kierownik referatu środowiska i gospodarki, przypomniała, że pieczę nad nim sprawuje miejski Zakład Utylizacji Odpadów Komunalnych, a poszukiwaniem domów zajmuje się fundacja Animals. W przypadkach, gdy potrzebna będzie inna pomoc, gmina ma podpisaną umowę z przychodnią weterynaryjną przy ulicy Konfederackiej. - W tym więc zakresie problem mamy rozwiązany - powiedziała kierownik podczas ostatniej sesji Rady Gminy Mielec, 16 marca.

Zostały natomiast do przedyskutowania inne sprawy, dotąd nierozwiązane, między innymi: co robić z wolno żyjącymi zwierzętami i jak zachować się, kiedy w czasie dni wolnych od pracy na drodze zginie zwierzę. Tematy wywołały sporo emocji.

Co z kotami?
- Jeśli chodzi o bezdomne koty, to w pierwszej kolejności należy ustalić, gdzie takie koty przebywają. Jeśli te miejsca zlokalizujemy, to mamy możliwość zakupienia karmy i przekazania jej administratorom nieruchomości – powiedziała Kasprzak.

- Jeśli chodzi o szukanie kotów, to równie dobrze możemy zająć się szukaniem zajęcy lub saren, że tak się wyrażę - powiedział sołtys Chorzelowa, Krzysztof Jachyra, dodając, że dokarmianie kotów będzie prowadziło do ich mnożenia. - Doprowadzimy do tego, że populacja będzie nam wzrastać, a nie spadać. Musimy stworzyć skuteczną metodę przeciwdziałania pladze, która zaczyna się szerzyć - zaznaczył.

„Nie wiemy, co robić”
Podczas sesji ważne było też ustalenie, co zrobić, gdy w wypadku lub kolizji ucierpi zwierzę. - W tygodniu nie ma problemu, bo rozumiem, że zajmie się nim przychodnia weterynaryjna, ale co w takie dni, jak piątek po południu, sobota czy niedziela, i co w przypadku, kiedy zwierzę nie przeżyje? Co robić w czasie upałów i gdzie trzymać rozkładające się zwłoki? - pytali sołtysi.

- Najlepiej zgłosić to do weterynarza, który mógłby podjechać i obejrzeć zwierzę, lub do pracownika gminy, jeśli oczywiście zwierzę żyje – powiedziała kierownik gminnego referatu środowiska i gospodarki.

- Najgorzej jest latem, a to się powoli zbliża. Nie mamy takiego miejsca, w którym możemy przetrzymać zwierzę do czasu, aż ktoś po nie przyjedzie. Prosimy o rozwiązanie tej sytuacji, bo jest ona niekomfortowa i dla nas, jako sołtysów, i dla pracowników gminy. W weekend każdy chciałby odpocząć, a my tymczasem jesteśmy stawiani w sytuacjach, że musimy się zastanawiać, co dalej robić, jak postąpić - mówili sołtysi, zaznaczając, że problem dotyczy nie tyle zwierząt żywych, co martwych. Sołtysi nie mają ani narzędzi, ani pieniędzy, ani tak zwanej procedury w takich przypadkach.

Po prośbie
- Tu pozostaje nam tylko prośba do sołtysów, by gdzieś przetrzymali jednak te zwierzęta. My nie mamy służb, które mogłyby się tym zająć - zaznaczyła Kasprzak. Na sali zawrzało.

- Stawiacie nas w sytuacji, że to my musimy się zajmować tymi problemami - powiedzieli radnym sołtysi. - Przecież my nie będziemy przechowywać padliny. Nie mamy ani worków, ani rękawic, ani innych środków, na przykład wapna - dodali.

- Mamy tutaj walkę z wiatrakami, bo z jednej strony my byśmy chcieli ograniczyć wałęsające się zwierzęta, a z drugiej strony nie mamy do tego żadnego instrumentu – spuentował sołtys wsi Chorzelów, Krzysztof Jachyra.

- Jeśli będzie miał pan propozycję, jak rozwiązać ten problem, to my, myślę, się do niej przychylimy - zakończył temat Mariusz Kawalec, radny gminy Mielec. Oprócz informacji, że na bezdomne zwierzęta w budżecie znajduje się 40 tys. zł, sołtysi nie otrzymali konkretnych wskazówek.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE