reklama

Pracownik zginął pod ładowarką. Są zarzuty po tragedii w mieleckiej firmie

Opublikowano:
Autor:

Pracownik zginął pod ładowarką. Są zarzuty po tragedii w mieleckiej firmie - Zdjęcie główne
Autor: Freepik | Opis: Prokuratura wskazuje na poważne uchybienia w Mielcu

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościProkuratura Okręgowa w Tarnobrzegu skierowała do Sądu Rejonowego w Mielcu akt oskarżenia przeciwko dwóm mężczyznom w sprawie tragicznego zdarzenia z 11 września 2024 roku. W wyniku wypadku na terenie jednej z firm w Mielcu śmierć poniósł 60-letni pracownik, mieszkaniec powiatu kolbuszowskiego.

Oskarżeni to 47-letni mieszkaniec Mielca (kierownik placu drewna) oraz 53-letni mieszkaniec Radomyśla Wielkiego (magazynier placu przyjęcia drewna). Mężczyźni odpowiadają za to, że jako osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo i higienę pracy podległych pracowników, nieumyślnie nie dopełnili wynikających z tego obowiązków. Nie wyegzekwowali oni, aby podległy im pracownik poruszał się po zakładzie w kamizelce odblaskowej oraz wytyczonym i oznakowanym ciągiem pieszym. Tym samym narazili go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a następnie nieumyślnie spowodowali jego śmierć.

Przebieg tragicznego dnia

Z ustaleń śledztwa wynika, że 60-letni mieszkaniec powiatu kolbuszowskiego pracował w spółce zajmującej się m.in. produkcją paneli oraz materiałów drewnopochodnych od 2005 roku i odbył wszystkie niezbędne szkolenia BHP.

11 września 2024 roku około godziny 15:00 oskarżony 53-letni magazynier, w porozumieniu z drugim oskarżonym kierownikiem, polecił pokrzywdzonemu udanie się na odległy o około 300 metrów teren torowiska w celu posprzątania wagonów. Mężczyzna udał się tam z kolegą. Po zakończeniu prac wracał samotnie do swojego stanowiska, przechodząc przez plac przyjęcia drewna. Pominął wówczas wyznaczone i oznakowane ciągi komunikacyjne.

Około godziny 16:00 kierowca ładowarki marki Volvo zauważył leżącego na ziemi 60-latka. Mężczyzna został wcześniej najechany przez ten pojazd — jego kierowca miał mocno ograniczoną widoczność w czasie jazdy z podniesioną i napełnioną łyżką. Operator ładowarki próbował udzielić pierwszej pomocy, po czym telefonicznie powiadomił oskarżonego magazyniera. Ten wraz z kierownikiem przybył na miejsce i wezwał służby ratunkowe. Przybyły na miejsce Zespół Ratownictwa Medycznego odstąpił od czynności ratowniczych ze względu na stan pokrzywdzonego, a lekarz stwierdził zgon. 60-latek poniósł śmierć na miejscu.

Wnioski biegłych i wyniki ekspertyz

W toku śledztwa uzyskano szereg opinii biegłych sądowych.

Biegły z zakresu oceny stanu technicznego pojazdów wykazał, że ładowarka marki Volvo miała sprawny układ jezdny, kierowniczy, hamulcowy oraz oświetleniowo-sygnalizacyjny. Nie stwierdzono niesprawności mających bezpośredni związek przyczynowo-skutkowy z wypadkiem.

Biegli z zakresu techniki samochodowej i rekonstrukcji wypadków drogowych oraz medycyny sądowej po przeprowadzeniu eksperymentu procesowego wskazali, że widoczność z miejsca operatora ładowarki była ograniczona. Kierujący nie miał możliwości zaobserwowania osoby przed pojazdem ani w kamerze wewnątrz maszyny. Biegli ocenili, że nie można wykazać, aby kierowca ładowarki naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym lub przyczynił się do zdarzenia.

Biegły z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy ustalił, że bezpośrednią przyczyną wypadku było najechanie na pokrzywdzonego ładowarką. Do przyczyn pośrednich zaliczono brak wyznaczonych ciągów komunikacyjnych dla pracowników magazynu drewna oraz brak używania (lub wyposażenia) pokrzywdzonego w kamizelkę ostrzegawczą.

Biegły wskazał ponadto, że istniała możliwość przejścia z miejsca standardowej pracy pokrzywdzonego do torowiska po wyznaczonych ciągach dla pieszych. Istniejące poza terenem magazynu trocin ciągi były wyznaczone prawidłowo, jednak na samym placu składowym trocin linie nie zostały wyznaczone. Pokrzywdzony miał możliwość poruszania się ciągami z wyjątkiem odcinka prowadzącego bezpośrednio do jego stanowiska. Biegły zaznaczył również, że wejścia na teren magazynu surowca nie posiadały oznakowania zakazującego wstępu osobom postronnym ani znaków ostrzegawczych o poruszającym się sprzęcie ciężkim i samochodach.

Postawa oskarżonych i grożąca kara

Oskarżeni w toku postępowania przygotowawczego nie przyznali się do popełnienia zarzucanego im czynu. 47-letni mieszkaniec Mielca złożył wyjaśnienia, natomiast 53-latek odmówił ich składania. Mężczyźni nie byli wcześniej karani sądownie.

Za zarzucane przestępstwo (kwalifikowane z art. 220 § 2 k.k. i art. 155 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k.) grozi im kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
logo