Absolutną rekordzistką w regionie jest kobieta obsługiwana przez Oddział ZUS w Rzeszowie, a dokładniej mieszkanka Tarnobrzega. Jej miesięczna emerytura wynosi dokładnie dwadzieścia osiem tysięcy dziewięćset sześćdziesiąt siedem złotych brutto. Jak informuje Wojciech Dyląg, regionalny rzecznik prasowy ZUS na Podkarpaciu, ta zawrotna kwota to efekt ponad pięćdziesięciu lat sumiennego odprowadzania składek i późnego przejścia na odpoczynek. Niewiele mniej, bo niemal dwadzieścia osiem tysięcy złotych, otrzymuje mężczyzna z Łańcuta. Z kolei w rejonie Jasła i Sanoka najwyższe męskie emerytury przekraczają dwadzieścia dwa tysiące złotych. Średnia dla całego Podkarpacia, gdzie świadczenia pobiera ponad czterysta pięćdziesiąt siedem tysięcy osób, wynosi obecnie około cztery tysiące sto trzy złote.
Groszowe przelewy
Najniższa emerytura na Podkarpaciu wynosi zaledwie osiem groszy i trafia do kobiety, która w swoim życiu legalnie przepracowała i odprowadziła składki za zaledwie dwa dni pracy. Z kolei w rejonie Jasła inna seniorka otrzymuje sześćdziesiąt pięć groszy, co jest efektem dwudziestu jeden dni okresu składkowego. Przepisy w Polsce są pod tym względem bezwzględne. Prawo do emerytury ma każdy, kto osiągnął wiek emerytalny, czyli sześćdziesiąt lat dla kobiet i sześćdziesiąt pięć lat dla mężczyzn, oraz przepracował choćby jeden jedyny dzień. Jeśli jednak nie uzbiera się odpowiedniego stażu, ZUS nie podwyższy świadczenia do kwoty minimalnej, która wynosi obecnie tysiąc dziewięćset siedemdziesiąt osiem złotych.
Proste dzielenie, które decyduje o Twojej starości
Mechanizm wyliczania emerytury w systemie zdefiniowanej składki przypomina matematyczną matnię. ZUS bierze całą sumę zwaloryzowanych pieniędzy, jakie zebraliśmy na koncie i subkoncie przez całe życie, a następnie dzieli ją przez średnie dalsze trwanie życia wyrażone w miesiącach. Aby mieć gwarancję otrzymywania przynajmniej minimalnej krajowej emerytury, kobieta musi wykazać się dwudziestoletnim stażem pracy, a mężczyzna dwudziestopięcioletnim. Osoby bez takiego stażu dostają tylko tyle, ile faktycznie odłożyły. Z analiz urzędników wynika, że z groszowymi emeryturami najczęściej kończą osoby, które pracowały na czarno, wyjeżdżały za granicę bez ubezpieczenia, wybierały umowy nieoskładkowane lub po prostu z własnej woli rezygnowały z aktywności zawodowej. ZUS przypomina na koniec, że wiek emerytalny to jedynie prawo, a nie przymus, a każdy rok dodatkowej pracy po jego osiągnięciu drastycznie podnosi ostateczną kwotę na pasku emerytalnym.
Komentarze (0)