O wykluczeniu Roberta Wójcika oraz Doroty Trzpis z klubu PiS poinformowano podczas piątkowej sesji Rady Miejskiej. Oficjalnie jako powód wskazano m.in. brak udziału w pracach klubu, nieobecności na jego posiedzeniach oraz brak zaangażowania w wypracowywanie wspólnych stanowisk. Oboje radni podkreślali natomiast, że o decyzji dowiedzieli się dopiero podczas sesji.
W swoim najnowszym oświadczeniu Wójcik podtrzymuje, że nie został poinformowany o posiedzeniu klubu, podczas którego miała zapaść decyzja o jego wykluczeniu. Jak zaznacza, nie miał tym samym możliwości przedstawienia swojego stanowiska przed podjęciem decyzji.
Radny szczególną uwagę poświęcił dwóm kwestiom. Pierwszą jest jego sprzeciw wobec, jak określa to w oświadczeniu, nepotyzmu w Radzie Miasta. Wójcik odniósł się do obsadzenia jednej z komisji przez osobę, która - według jego relacji - pozostaje w bliskiej relacji rodzinnej z przewodniczącym klubu PiS. Jego zdaniem przy wyborze przewodniczącego komisji powinny decydować przede wszystkim kompetencje, a nie rodzinne powiązania.
Drugim i – jak twierdzi radny - fundamentalnym elementem całej sprawy jest jego stanowisko dotyczące Rzochowa. Wójcik podkreśla, że jako radny zamierza przede wszystkim reprezentować mieszkańców i nie zamierza zmieniać zdania pod presją polityczną.
To właśnie sprzeciw wobec planowanych zmian dotyczących Rzochowa Wójcik wskazuje jako jeden z powodów swojej obecnej sytuacji w klubie. Podobne stanowisko podczas sesji prezentowała również Dorota Trzpis, która także łączyła swoje wykluczenie z głosowaniem w sprawie Rzochowa.
W dalszej części oświadczenia Wójcik odniósł się również do krytyki, jaka pojawiła się po publikacji w mediach społecznościowych grafiki przygotowanej przez mieszkańców Rzochowa. Radny zaznaczył, że nie był jej autorem, a jedynie został na niej oznaczony. Nie zamierza jednak usuwać publikacji, ponieważ - jak tłumaczy - zgadza się z przedstawionym na niej przekazem.
Radny podziękował również osobom, które po jego wykluczeniu z klubu wyraziły poparcie dla jego stanowiska.
Wójcik przyznał jednocześnie, że nie wie, jak potoczy się jego dalsza działalność w Radzie Miejskiej. Zaznaczył, że samemu trudno jest skutecznie działać w samorządzie, ale wyraził nadzieję, że sytuacja może doprowadzić do powstania grupy radnych, którzy będą chcieli działać w sposób niezależny i - jak określił - zdroworozsądkowy.
Na koniec zapowiedział, że nie zamierza kontynuować sporu za pośrednictwem Facebooka.
„Można usunąć człowieka z klubu. Nie można jednak odebrać mu prawa do własnego zdania, sumienia i uczciwego wykonywania mandatu powierzonego przez mieszkańców”.
- podsumował swoje oświadczenie Robert Wójcik.
Komentarze (0)