reklama

Płonący zamek, zagrożona Wisłoka i strażacy na polach. Co kryje historia ziemi mieleckiej?

Opublikowano:
Autor:

Płonący zamek, zagrożona Wisłoka i strażacy na polach. Co kryje historia ziemi mieleckiej? - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
WiadomościCo łączy pożar zamku w Przecławiu, olej w Wisłoce i walkę ze stonką? W każdej z tych historii pojawiają się strażacy, ale ich zadania potrafiły daleko wykraczać poza gaszenie ognia. W najnowszym numerze Tygodnika Regionalnego Korso na czterech stronach „Encyklopedii miasta Mielca” Józef Witek przedstawia dalsze dzieje Ochotniczych Straży Pożarnych. To opowieść o dramatycznych akcjach, zaskakujących obowiązkach i ludziach, którzy współtworzyli życie swoich miejscowości.

Ogień, który wędrował po dachach

Wystarczył wiatr, by płonące fragmenty słomianych dachów przeniosły pożar na kolejne gospodarstwa. Tak rozgrywał się dramat Pława w 1950 roku. Jak zatrzymywano żywioł, gdy wyposażenie strażaków było znacznie skromniejsze niż dziś? I dlaczego w płonących domach zdarzały się wybuchy, których nie spodziewali się nawet ich mieszkańcy?

Józef Witek przypomina również pożar zamku w Przecławiu. Strażacy długo nie mogli dotrzeć do źródła ognia, a stawką było uratowanie zabytkowych wnętrz. W historii tych akcji nie brakuje momentów, w których o rozmiarze strat decydowały warunki, na jakie ratownicy nie mieli wpływu.

Co płynęło Wisłoką i po co był „warkocz”?

W lutym 1979 roku zagrożenie dotarło do Mielca wraz z nurtem rzeki. Po wycieku oleju w Dębicy strażackie samochody bojowe otrzymały nietypowe zadanie: dowożenie mieszkańcom wody pitnej.

Na samej Wisłoce próbowano powstrzymać zanieczyszczenie. Jedną z metod był „warkocz ochronny”. Czym był i jak miał pomóc? Ten epizod pokazuje, że strażacka historia regionu to także zmagania z zagrożeniami, przy których węże i motopompy nie wystarczały.

Ze stonką, śniegiem i wielką wodą

Strażacy na polach ziemniaków? W latach 50. również takie zadania trafiały do jednostek. Dlaczego ochotników skierowano do walki ze stonką, a później także do wykopków?

Kolejne dekady przynosiły zupełnie inne próby: mróz poniżej minus 30 stopni, dachy załamujące się pod śniegiem i powodzie odcinające mieszkańców od bezpiecznego lądu. Uczestnicy akcji z lipca 1997 roku wspominali chwile, gdy sami znajdowali się w bezpośrednim zagrożeniu życia. Co działo się podczas nocnych działań w zalanych gminach Borowa i Czermin?

 

 

Remiza była czymś więcej niż garażem

Przy jednostkach działały teatry i orkiestry, organizowano zabawy, zbierano pieniądze na wyposażenie. Strażacy pomagali odbudowywać szkoły i kościoły, budować drogi i przywracać codzienność po wojnie. Ich autorytet nie zawsze był jednak na rękę nowej władzy. Jak próbowano pozyskać to środowisko i skąd brały się konflikty pokoleń?

W odcinku znajdziecie także historię sztandaru, który po latach przechowywania w kolbuszowskich muzeach został uroczyście przywitany w Mielcu. To kolejny ślad pokazujący, jak mocno dzieje straży splatają się z historią całego regionu.

Gdzie szukać pełnych tekstów?

To tylko część historii opisanych przez Józefa Witka. Wszystkie materiały publikowane w ramach cyklu zostaną zebrane w kolejnym tomie Encyklopedii miasta Mielca. Poszczególne hasła można również na bieżąco poznawać na stronie internetowej Encyklopedii. Pełny materiał można przeczytać w najnowszym numerze Tygodnika Regionalnego Korso. Cykl jest częścią projektu Bliska Kultura, na który AWR Korso otrzymało dofinansowanie ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. 

Przeglądaj również naszą cyfrową bazę wiedzy na stronie encyklopedia.mielec.pl.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo