Reklama

Obwodnica wciąż nie dla TIR-ów

Opublikowano:
Autor:

Obwodnica wciąż nie dla TIR-ów - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Minęło już pół roku, odkąd samochody o wadze powyżej 10 ton nie mogą wjeżdżać na obwodnicę w Sadowej Górze. Przyczyną postawienia znaku zakazu była rozpadająca się nawierzchnia. Do tej pory jednak drogi nie naprawiono. Zanosi się na to, że zakaz może obowiązywać do końca listopada.

W grudniu ubiegłego roku pisaliśmy o tym, że przy jednym z dojazdów na obwodnicę -  który znajduje się w Sadowej Górze -  kierującego pojazdy na Jaślany i Szczucin, postawiono znak zakazujący wjazdu dla samochodów o wadze powyżej 10 ton.

Uciążliwe ograniczenie

- Jestem kierowcą TIR-a, 30 lat jeżdżę po całej Europie, takiej sytuacji jak u nas nie widziałem w żadnym państwie europejskim. Jak to możliwe, żeby wybudować obwodnicę, na którą nie mogą wjeżdżać samochody ciężarowe? - pytał nas wtedy oburzony kierowca.

Tymczasem budowa obwodnicy zakończona została w 2015 roku. Droga, której właścicielem jest Podkarpacki Zarząd Dróg Wojewódzkich, liczy 70 kilometrów i ma za zadanie połączyć Mielec z trasą na Tarnobrzeg i Dębicę. Jednak droga miejscami zaczęła się rozpadać i z tego powodu wprowadzono uciążliwe dla kierowców ograniczenie.

- Jak można było zrobić takie partactwo, przez które my teraz cierpimy - pyta zdenerwowany kierowca TIR-a, który teraz, aby dojechać do firmy, znajdującej się w gminie Borowa, musi jechać naokoło przez Mielec, dodając sobie nawet 50 km. - Miałem parę kilometrów do przejechania, aby rozładować towar w firmie, teraz muszę jechać prawie godzinę, żeby to zrobić. Co to za bzdura? – denerwuje się kierowca ciężarówki.

Ale nie tylko TIR-y jadące obwodnicą mają problem, mają go też pojazdy ciężarowe, jadące np. ze Szczucina, które także nie mogą wjechać na obwodnicę przez łącznik.

Miało być kilka miesięcy, może być rok

W imieniu  kierowców poprosiliśmy w grudniu zarządcę drogi o wyjaśnienie tej sytuacji.

- Ograniczenie zostało wprowadzone ze względu na postępującą degradację nawierzchni. W ramach udzielonej przez wykonawcę gwarancji dochodzi do usunięcia wad, które są przyczyną wprowadzenia ograniczenia. Zakaz przestanie obowiązywać po usunięciu wad. Może to potrwać kilka miesięcy - odpisała nam wtedy Ewa Sudoł-Sikora, specjalista do spraw informacji publicznej z Podkarpackiego Zarządu Dróg Wojewódzkich.

Przedstawiając uciążliwość sytuacji, liczyliśmy na szybką naprawę drogi i zniesienie ograniczenia. Tak się jednak do dzisiaj nie stało. Zapytaliśmy więc ponownie, kiedy to nastąpi. - Niezbędne naprawy planujemy wykonać do końca listopada bieżącego roku. Wtedy też zostanie zdjęte ograniczenie - usłyszeliśmy od zarządcy drogi.

- To niedorzeczne, przecież ten odcinek jest krótki, więc jego naprawa nie powinna być problemem, zważywszy, że ktoś wcześniej źle wykonał swoją robotę - komentuje sytuację kierowca ciężarówki.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE