Mikołaj Podłaszczyk to w Mielcu postać legendarna. Ten 95-letni pasjonat przez ponad 75 lat swojego życia zgromadził unikatową, liczącą tysiące okazów kolekcję minerałów i kamieni szlachetnych z najdalszych zakątków globu – od Brazylii po Madagaskar. Jego wystawa, zatytułowana „Sezam Piękna Naszej Błękitnej Planety”, od lat zdobi sale ekspozycyjne mieleckiego SCK.
Problem polega na tym, że ten piękny „Sezam” stał się właśnie największym węzłem gordyjskim mieleckiej kultury.
„Duży remont, zero wyjątków”
Sprawa stanęła na ostrzu noża z powodu zbliżającego się wielkimi krokami remontu całego gmachu Domu Kultury. Inwestor wkrótce przejmie placówkę, a to oznacza, że budynek zostanie całkowicie wyłączony z użytku – zarówno publicznego, jak i komercyjnego. Wszystkie dotychczasowe eksponaty i dzieła sztuki muszą trafić do magazynów.
– Jedyną osobą, która nie chce opuścić budynku Domu Kultury SCK, jest Pan Mikołaj Podłaszczyk – przyznaje Damian Małek, dyrektor Samorządowego Centrum Kultury w Mielcu.
Sytuacja jest na tyle poważna, że 12 maja 2026 roku poruszono ten temat na spotkaniu Komisji Oświaty i Kultury. Przy jednym stole usiedli radni miejscy, dyrekcja SCK oraz sam 95-letni kolekcjoner. Cel? Znaleźć kompromis i bezpieczne miejsce dla bezcennych kamieni.
SCK oferuje pomoc, pan Mikołaj mówi „nie”
Jak zapewnia dyrektor Małek, instytucja wyszła wobec starszego pana z bardzo daleko idącymi propozycjami, chcąc zabezpieczyć jego życiowy dorobek. SCK zaoferowało dwa bezpieczne, ogrzewane lokale blisko miejsca zamieszkania pana Mikołaja, gdzie kolekcja mogłaby bezpiecznie przeczekać remont; pokrycie znacznej części kosztów specjalistycznego transportu i zabezpieczenia minerałów (które ze względu na ciężar i kruchość są ogromne) oraz gwarancję powrotu wystawy na sale ekspozycyjne natychmiast po zakończeniu remontu.
Niestety, 95-letni kolekcjoner odrzucił te propozycje. Dla pana Mikołaja, który każdą wolną chwilę spędza wśród swoich minerałów, czasowe zamknięcie wystawy i spakowanie jej do skrzyń wydaje się scenariuszem nie do zaakceptowania.
– W związku z powyższym, nie możemy w żaden sposób brać odpowiedzialności za to, co wydarzy się z wystawą w przyszłości. Nadal mamy nadzieję, że Pan Mikołaj zrozumie, iż czasowe przeniesienie wystawy jest konieczne – tłumaczy dyrektor SCK.
Problem ciągnie się od lat. Zegar tyka
Warto podkreślić, że konflikt o obecność minerałów w strukturach SCK to nie kwestia ostatnich tygodni. Sprawa sformalizowania obecności tej wystawy w gmachu przy niepodległości ciągnie się bezskutecznie już od lat. Żaden z kolejnych dyrektorów nie potrafił wypracować porozumienia z nieustępliwym pasjonatem.
Dziś jednak skończył się czas na debaty. Prace budowlane mają ruszyć w ciągu najbliższych kilku, maksymalnie kilkunastu tygodni. Jeśli 95-letni właściciel nie wyda zgody na spakowanie „Sezamu”, robotnicy nie wejdą na plac budowy. W najgorszym scenariuszu biurokratyczny i prawny pat wstrzyma procedury, a Mielec z dnia na dzień straci gigantyczne, wywalczone z trudem dofinansowanie zewnętrzne. Czy uda się uratować miliony na remont i jednocześnie ocalić dorobek życia mieleckiego pasjonata? Czasu na porozumienie jest dramatycznie mało.
Komentarze (0)