reklama

„Nie pozwolę skrzywdzić tej dyscypliny”. Mocne słowa Romana Kowalika

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

„Nie pozwolę skrzywdzić tej dyscypliny”. Mocne słowa Romana Kowalika - Zdjęcie główne
Zobacz
galerię
15
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościSport to kondycja i wola walki, ale też... pieniądze. O tym wszystkim rozmawiamy z Romanem Kowalikiem - prezesem Handballu Stali Mielec, przedsiębiorcą, Romanem Kowalikiem

Panie prezesie, mamy za sobą niestety porażkę z Kielcami. Co było jej powodem?

Przegraliśmy z jedną z najlepszych drużyn w Europie, jeśli nie na świecie.

Poziom sportowy Kielc jest dziś poza naszym zasięgiem?

Jeszcze nie dorastamy Kielcom poziomem sportowym. Gdyby chcieli, mogli zdecydowanie wyżej wygrać. W środę grali u siebie kolejny mecz, więc trener pewnie dał odpocząć lepszym zawodnikom. Ci, którzy biegali po parkiecie, również pokazali jednak swoją wartość. Nie ma się co łudzić - różnica poziomów jest duża.

A jak wygląda kondycja i sprawność naszego zespołu?

Mamy urazy i okrojony skład. Niektórzy zawodnicy borykają się z kontuzjami już od kilku tygodni. To dyscyplina kontuzjogenna - kiedy jeden zawodnik wraca, czasem kolejny wypada. Miejmy nadzieję, że kilku zawodników w najbliższym czasie wróci na parkiet, ale mimo to nadal mamy okrojony skład.

reklama

W zasadzie chłopaki grają w jedenastu i za to należy im się szacunek. To, co robią na parkiecie, uważam za bardzo dobre. Potrzebujemy czasu, żeby ten zespół się odbudował.

Czy zawodnicy mogą grać mimo drobnych kontuzji albo będąc jeszcze w trakcie leczenia?

Mimo kontuzji, nawet tych delikatnych, w zasadzie każdy z tych zawodników gra. I za to należy im się szacunek. To pokazuje charakter i wolę walki. Poświęcają się na parkiecie i wielokrotnie udowadniali to zarówno na meczach wyjazdowych, jak i tutaj, w Mielcu. Przyjdzie taki czas, że będzie lepiej. Nikt się nie poddaje, co zresztą trener też powtarza - do ostatniej sekundy walczymy, mimo że mamy okrojony skład.

Czy jest szansa, żebyśmy poradzili sobie z tymi problemami i w przyszłości nie bali się Kielc? Żeby to nawet Kielce musiały obawiać się nas, kiedy wyjdą w najsilniejszym składzie?

reklama

Poziom sportowy jest jedną kwestią. Kielce to jedna z potęg europejskiej piłki ręcznej. W Polsce są jeszcze Płock, który jest obecnie na podobnym poziomie, a także Gdańsk, który dobrze wygląda. Wszystko jest jednak w dużej mierze związane z finansami.

No właśnie. Jak to robią, że mają więcej pieniędzy?

Kielce od lat mają wysoki budżet. Wcześniejszy prezes Bert Servaas, Holender, który przyjechał do Polski, pokazał w zasadzie, jak piłka ręczna może tutaj wyglądać. Zbudował potęgę, którą są dziś Kielce.

Przez ostatnie lata trzeba sobie szczerze powiedzieć, że Płock dogonił Kielce. Te dwa zespoły są obecnie na poziomie europejskiego topu. Nie tylko w Polsce, ale w Europie reprezentują nasz kraj na scenie międzynarodowej, grając w europejskich rozgrywkach. Da się to zrobić, ale bez pieniędzy nie jest to możliwe.

reklama

Czyli rozumiem, że Mielca obecnie nie stać na to, żeby konkurować z Kielcami czy Płockiem?

W tej chwili na pewno nie da się zbudować takiego zespołu. Oczywiście w sporcie wola walki jest bardzo ważna, ale nie wszystko można nią przeskoczyć.

Nawet odpowiednie wyposażenie i warunki mają znaczenie?

Poziom sportowy jest dzisiaj bardzo mocno związany z finansami. Proszę zwrócić uwagę, że w tych dwóch klubach, czyli w Płocku i Kielcach, większość zawodników to obcokrajowcy. W pozostałych zespołach w kraju, w tym u nas, większość stanowią Polacy. Oczywiście nie da się również całkowicie zrezygnować z obcokrajowców i trzeba sprowadzać zawodników z zagranicy, ale to znowu wiąże się z finansami.

Dzisiaj nasz zespół przez ostatnie lata, oczywiście razem z trenerem Robertem Lisem, staraliśmy się zbudować i udało się to zrobić przy minimalnym budżecie. Cały czas jednak borykamy się z problemami finansowymi, szczególnie po awansie do elity, czyli po powrocie do ekstraklasy.

reklama

Jeżeli chodzi o finansowanie przez samorząd mielecki, byłem zresztą na sesji i cały czas to powtarzam - nie chodzi mi przede wszystkim o dokładanie pieniędzy, ale o to, żeby finansowanie piłki ręcznej wróciło przynajmniej do wcześniejszego poziomu, czyli zostało zwaloryzowane.

Dlaczego tak się nie stało? Czy wie pan, z czego to wynika?

Ten temat był już wielokrotnie poruszany, m.in. na Komisji Sportu. Sam uczestniczyłem w tych rozmowach, byłem na sesji i rozmawiałem z prezydentem. Szkoda, że budżet nie wrócił do wcześniejszego poziomu i mam nadzieję, że w najbliższym czasie się to zmieni.

Są na to widoki?

Nie wiem. Będę chciał spotkać się z prezydentem i porozmawiać z nim bezpośrednio. Chciałbym wiedzieć, czy przyszłoroczny budżet zrobi przynajmniej krok do przodu, jeśli chodzi o piłkę ręczną. W tej chwili dysponujemy budżetem pierwszoligowym, a na dłuższą metę trudno przy takim finansowaniu rywalizować w ekstraklasie.

Trzeba sobie szczerze powiedzieć, że nie jest łatwo konkurować z zespołami takimi jak Kwidzyn, Kalisz, Opole czy Legionowo. To ostatnie jeszcze trzy lata temu awansowało do najwyższej ligi rozgrywkowej. Znam prezesów tych klubów, spotykamy się zarówno w Warszawie, jak i przy innych okazjach. Widzę, że samorządy w Polsce wspierają swoje drużyny.

Mimo że na swoim terenie mają również inne dyscypliny, nie tylko piłkę ręczną, dokładają swoją cegiełkę do sportu. Przez ostatnie lata była przecież inflacja i wszyscy mieli trudniej, ale warto inwestować zarówno w kulturę, jak i sport.

Czy uważa pan, że wsparcie miasta dla piłki ręcznej jest zbyt małe?

Jeżeli chodzi o piłkę ręczną, oczekuję, żeby ten budżet wrócił do wcześniejszego poziomu. Kiedy spadaliśmy z ekstraklasy do pierwszej ligi, budżet został obniżony, zgodnie z zapisami, według których zespół grający w niższej lidze otrzymywał określoną kwotę.

Myśmy jednak z powrotem wrócili do ekstraklasy, a budżet nie wrócił do piłki ręcznej. Nie został przywrócony na wcześniejszym poziomie.

Może dlatego, że w Mielcu bardziej lubimy piłkę nożną i pieniądze naturalnie są przyciągane przez tę ogromną grawitację?

Być może. Pieniądze rzeczywiście w naturalny sposób lgną do piłki nożnej. Ja jednak powtarzam, że jest miejsce dla każdej dyscypliny sportowej. Jestem prosportowy, kibicuję każdej z nich. Piłka nożna również jest mi bliska przez całe życie, bo sam w nią grałem i jako młodszy zawodnik występowałem w ligach, więc wiem, jak to wygląda.

Nie podejmuję jednak decyzji w imieniu samorządu. To jest kwestia radnych i władz miasta. Apelowałem do nich, żeby wsparli piłkę ręczną i traktowali ją poważnie. Ta dyscyplina jest potrzebna.

Zdaję sobie sprawę, że nie jest ona tak popularna jak piłka nożna. Tylko co będzie, jeśli za chwilę tej piłki ręcznej w Mielcu nie będzie? Ktoś będzie się wtedy zastanawiał: „No dobrze, będziemy się bawić w drugiej czy pierwszej lidze?”. Szkolenie młodzieży będzie wtedy prowadzone na zupełnie innym poziomie.

Wspominał Pan również o problemach ze szkoleniem młodych zawodników.

Tak. Jestem przekonany, że w Mielcu brakuje odpowiedniego systemu, który pozwalałby młodym zawodnikom płynnie przechodzić do seniorskiej piłki ręcznej. Podejmowałem już działania w tej sprawie.

Chodzi chociażby o sytuację, gdy chłopak kończy szkołę średnią, zdaje maturę, ma predyspozycje, a trener mówi mu: „Dołącz do pierwszego zespołu, będziesz pomagał w treningach, za chwilę może będziesz asystował, a później zobaczymy, może wprowadzimy cię do pierwszego zespołu”.

Takich możliwości powinno być więcej. Młody zawodnik musi mieć perspektywę kontynuowania kariery po ukończeniu szkoły średniej. Tego elementu wciąż nam brakuje.

Mówi pan, że zamierza spotkać się z prezydentem miasta. Ma pan również szeroką siatkę kontaktów. Czy jest szansa, żeby ktoś jeszcze wsparł pana w tych rozmowach?

Mam nadzieję, że tak. Chodzi przede wszystkim o grono przedsiębiorców, którzy są naszymi sponsorami i partnerami. Dzisiaj trzeba sobie szczerze powiedzieć, że bez ich wsparcia nie bylibyśmy w miejscu, w którym jesteśmy.

Ktoś może mi powiedzieć: „Kowalik cały czas apeluje o budżet, budżet, budżet, a w tej chwili drużyna ma zero punktów”. To rzeczywiście jest trudna sytuacja, ale ja będę o tę dyscyplinę walczył.

Może nie zawsze wszystko da się zrobić od razu, ale pukam do tych drzwi. Jeśli ktoś wyrzuci mnie drzwiami, to wejdę, jeżeli się uda, oknem. Będę walczył o piłkę ręczną tak długo, jak będę związany z tą dyscypliną.

Za tymi chłopakami i sztabem szkoleniowym pójdę w ogień, bo to, co oni dzisiaj robią, zasługuje na szacunek. Mam nadzieję, że dalej będą tak grać i poświęcać się dla Mielca.

Mamy jedenastu zawodników i dzisiaj praktycznie każdy z nich gra z urazem. Proszę mi wierzyć, oni nie użalają się nad sobą. Staramy się być taką dyscypliną, która pokazuje charakter.

Rozmawiał pan z trenerem o potrzebie wzmocnienia zespołu?

Tak, wielokrotnie. Rozmawialiśmy z trenerem o tym, że przydałby się kolejny zawodnik. Zastanawialiśmy się nad transferem, szczególnie na rozegranie. Chciałbym podjąć takie działania i sprowadzić zawodnika, który mógłby dać drużynie zmianę.

Problemem są jednak finanse. Trzeba zapłacić opłaty EHF i związkowe, a do tego ustalić kontrakt z zawodnikiem. Nie musi to być wygórowana kwota, ale musimy mieć środki, żeby takiego zawodnika zakontraktować.

Chodzi przede wszystkim o to, żeby ci zawodnicy, którzy dzisiaj grają praktycznie od deski do deski, mieli kogoś do zmiany. Nie mogę jednak tego zrobić, bo w tej chwili borykamy się z problemami finansowymi.

Gdyby piłka ręczna miała więcej funduszy, przeznaczylibyście je głównie na transfery i nowych zawodników, czy poprawiłoby się coś jeszcze?

Nie oczekujemy w piłce ręcznej wygórowanych warunków. Nie chodzi o lepsze hotele czy autobusy. Przede wszystkim chodzi o aspekt sportowy. Już naprawdę tyle zdrowia kosztuje mnie ta dyscyplina przez ostatnie lata, że chciałbym, żeby ktoś wreszcie na tym mieleckim podwórku - czy to w samorządzie, czy wśród radnych - usiadł i spokojnie porozmawiał, czy rzeczywiście warto nam pomóc.

Ja nie przyszedłem do sportu po to, żeby otrzymywać wynagrodzenie. Nigdy go nie chciałem i do dzisiaj nie pobieram żadnego wynagrodzenia. W 2019 roku wszystko tak się potoczyło, że zacząłem angażować się w piłkę ręczną. Nie wiem, czy bez tego zaangażowania ta dyscyplina nadal byłaby w Mielcu. Cały czas jednak razem z rodziną inwestujemy w nią własne oszczędności.

Ktoś może powiedzieć, że to moja dobra wola. Zgoda, ale co będzie, jeśli tej dobrej woli zabraknie? Jeżeli chcemy budować piłkę ręczną na poziomie ekstraklasy, nie potrzebujemy ogromnych nakładów, ale musimy mieć środki pozwalające utrzymać zespół na odpowiednim poziomie.

Jeżeli nie będzie nas w najwyższej lidze rozgrywkowej, ktoś może powiedzieć: „Wystarczy druga liga”. Proszę mi jednak uwierzyć, że jeśli będzie to druga czy pierwsza liga, młodzież nie będzie tak chętnie garnęła się do uprawiania tej dyscypliny.

Dzisiaj nie mamy nawet zawodników w wieku 17-18 lat, którzy mogliby przyjść na trening i pozwolić trenerowi przeprowadzić pełny trening. Szukaliśmy takich zawodników, rozmawiałem z osobami odpowiedzialnymi za szkolenie grup młodzieżowych.

Fajnie rozwija się Akademia Ręczniaków, ale to jest jeszcze etap wczesnoszkolny. Najstarsze grupy to chyba szósta czy siódma klasa szkoły podstawowej. Potrzeba więc jeszcze kilku lat, zanim ci zawodnicy będą mogli zasilić pierwszy zespół.

Dlatego potrzebujemy również szkoły średniej, w której mogłaby powstać grupa 18-20 zawodników. Jeżeli będziemy w ekstraklasie, trener mógłby obserwować ich rozwój i stopniowo wprowadzać najlepszych do pierwszego zespołu.

Były już rozmowy o utworzeniu takiej klasy?

Były takie plany. Kiedy w 2019 roku zaczynałem działać, chciałem, żeby powstała klasa piłki ręcznej w szkole średniej. Były prowadzone rozmowy. W Mielcu funkcjonuje przecież Szkoła Mistrzostwa Sportowego im. Grzegorza Lato. Wcześniej jej właścicielem był Zbigniew Harjasz. Początkowo działały tam klasy piłkarskie, później pojawiły się również klasy piłki siatkowej. Z tego, co wiem, są tam także zawodnicy związani z boksem.

Był plan, żeby znaleźć koordynatora - najlepiej osobę, która wcześniej grała w piłkę ręczną - który zajmowałby się naborami. Chodziło o to, żeby powstała pierwsza klasa, później druga, trzecia i kolejne, aż cały system zacząłby funkcjonować samodzielnie.

Z czasem jednak ten pomysł wygasł. Ze swojej strony nadal szukamy kogoś, kto mógłby się tym zająć. Był zawodnik, który pełnił funkcję koordynatora, ale obecnie już go nie ma.

Właścicielowi szkoły również zależało na tym rozwiązaniu, ale przede wszystkim mnie zależało na stworzeniu takiego systemu. Nie mogę jednak sam zajmować się jednocześnie seniorską piłką ręczną i grupami młodzieżowymi. Potrzebny jest koordynator. Nie jest łatwo znaleźć taką osobę, bo to duża odpowiedzialność.

Inaczej wygląda praca z grupami z klas pierwszej czy czwartej, inaczej z młodzieżą ze starszych klas, a jeszcze inaczej w szkole średniej. Zajęcia muszą być odpowiednio prowadzone, potrzebny jest trener przygotowania motorycznego, trener prowadzący zajęcia, a później również opieka medyczna, bo zdarzają się urazy. Tych elementów jest bardzo dużo.

Czy problemem jest brak pieniędzy na koordynatora?

Pieniądze są jednym z problemów, ale być może z czasem udałoby się je znaleźć. Można przecież korzystać z różnych programów i pozyskiwać środki, chociażby z Ministerstwa Sportu. Rozwiązań jest kilka. Największym problemem jest jednak znalezienie człowieka, który chciałby się tego podjąć.

Mówi Pan, że przede wszystkim panu zależy na stworzeniu takiego systemu. Kto jest rzecznikiem tej sprawy?

Od wielu lat za szkolenie młodzieży odpowiedzialne jest Stowarzyszenie Piłki Ręcznej (SPR Stal Mielec). To oni powinni dostarczać zawodników do dyscyplin seniorskich.

Wydaje mi się, że właśnie tego brakuje. To duża sprawa dla Mielca. Jeżeli ma pani na myśli osobę, która miałaby pełnić taką funkcję w samorządzie, to zazwyczaj jest to Komisja Sportu. Obecnie przewodniczącą Komisji Sportu jest pani Dorota Trzpis. Jestem przekonany, że jej również zależy na rozwoju sportu i że jest osobą prosportową.

Dla mnie ktoś, kto zasiada w Komisji Sportu, szczególnie jej przewodniczący, nie musi być osobą, która wcześniej uprawiała daną dyscyplinę. Powinien jednak rozumieć sport, wiedzieć, z jakimi problemami mierzą się poszczególne dyscypliny i być gotowym usiąść przy jednym stole i rozmawiać.

Wszyscy przecież wielokrotnie powtarzają, że Mielec stoi przemysłem i sportem. Skoro tak, to wszystkim powinno zależeć na jego rozwoju. Tylko jeśli tych pieniędzy nie ma, to pojawia się pytanie - jak mamy ten sport rozwijać?

Gdyby piłka ręczna miała więcej funduszy, przeznaczylibyście je przede wszystkim na transfery czy również na inne elementy funkcjonowania klubu?

Nie oczekujemy w piłce ręcznej wygórowanych warunków. Nie chodzi o lepsze hotele czy autobusy. Przede wszystkim chodzi o aspekt sportowy. Już naprawdę tyle zdrowia kosztuje mnie ta dyscyplina przez ostatnie lata, że chciałbym, żeby ktoś wreszcie na mieleckim podwórku - czy to w samorządzie, czy wśród radnych - usiadł i spokojnie porozmawiał, czy rzeczywiście warto nam pomóc.

Ja nie przyszedłem do sportu po to, żeby otrzymywać wynagrodzenie. Nigdy go nie chciałem i do dzisiaj nie pobieram żadnego wynagrodzenia. W 2019 roku wszystko tak się potoczyło, że zacząłem angażować się w piłkę ręczną. Nie wiem, czy bez tego zaangażowania ta dyscyplina nadal byłaby w Mielcu. Cały czas jednak razem z rodziną inwestujemy w nią własne oszczędności.

Ktoś może powiedzieć, że to moja dobra wola. Zgoda, ale co będzie, jeśli tej dobrej woli zabraknie? Jeżeli chcemy budować piłkę ręczną na poziomie ekstraklasy, nie potrzebujemy ogromnych nakładów, ale musimy mieć środki pozwalające utrzymać zespół na odpowiednim poziomie.

Jeżeli nie będzie nas w najwyższej lidze rozgrywkowej, ktoś może powiedzieć: „Wystarczy druga liga”. Proszę mi jednak uwierzyć, że jeśli będzie to druga czy pierwsza liga, młodzież nie będzie tak chętnie garnęła się do uprawiania tej dyscypliny.

Dzisiaj nie mamy nawet zawodników w wieku 17-18 lat, którzy mogliby przyjść na trening i pozwolić trenerowi przeprowadzić pełny trening. Szukaliśmy takich zawodników, rozmawiałem z osobami odpowiedzialnymi za szkolenie grup młodzieżowych.

Fajnie rozwija się Akademia Ręczniaków, ale to jest jeszcze etap wczesnoszkolny. Najstarsze grupy to szósta czy siódma klasa szkoły podstawowej. Potrzeba więc jeszcze kilku lat, zanim ci zawodnicy będą mogli zasilić pierwszy zespół.

Dlatego potrzebujemy również szkoły średniej, w której mogłaby powstać grupa 18-20 zawodników. Jeżeli będziemy w ekstraklasie, trener mógłby obserwować ich rozwój i stopniowo wprowadzać najlepszych do pierwszego zespołu.

Będzie zmiana w podejściu do potrzeb szczypiornistów? 

Nie wiem, czy będzie, czy nie będzie. Być może za miesiąc ktoś podejmie decyzję, ktoś zadzwoni z samorządu i powie: „Zapraszamy do stołu. Mamy taki pomysł”. Rzeczywiście, dzisiaj mamy budżet pierwszoligowy i może ktoś łaskawszym okiem spojrzy na piłkę ręczną.

Naprawdę nie chodzi o jakieś potężne nakłady. Jestem przedsiębiorcą z krwi i kości. Sport był mi bliski przez całe życie. Przyszedłem do piłki ręcznej po to, żeby tę dyscyplinę w Mielcu, a właściwie również na Podkarpaciu, ustabilizować.

Chodzi o to, żeby młodzież - zarówno starsza, jak i młodsza - miała możliwość rozwijania się. Na nasze mecze przyjeżdżają przecież kibice z Rzeszowa, Przemyśla czy Przeworska. W Przeworsku również jest pierwszoligowy zespół. Ludzie przyjeżdżają, kibicują i mam nadzieję, że z czasem wydarzy się coś pozytywnego.

Wspomniał pan o swoich marzeniach. Jakie jest największe?

Moim marzeniem jest ustabilizowanie piłki ręcznej na najwyższym poziomie rozgrywkowym, przede wszystkim pod względem finansowym. Oczywiście chciałbym również podjąć walkę o coś więcej. Nie mówię o złocie czy srebrze, ale chciałbym powalczyć o medal.

Jeżeli kilka złotych więcej znalazłoby się w budżecie, można byłoby zrobić dwa czy trzy transfery i pokusić się o pierwszą czwórkę. Taki cel był gdzieś zakładany rok czy dwa lata temu. Ci ludzie byli i są w Mielcu, przyszli tutaj i mi zaufali.

Nie jest łatwo ściągnąć zawodnika do Polski. Potrzebujemy jednak ludzi, którzy będą wnosić coś od strony sportowej i pokazywać swoje doświadczenie. Mamy kilku doświadczonych zawodników, którzy w tej dyscyplinie już wiele osiągnęli. Bez pieniędzy nie da się jednak zbudować zespołu na takim poziomie.

Wspominał Pan wcześniej o przedsiębiorcach, którzy wspierają klub. Jak duże znaczenie ma ich pomoc?

Przez ostatnie lata udało mi się zbudować dosyć dużą grupę kolegów i partnerów - przedsiębiorców, którzy wspierają dzisiaj piłkę ręczną. Chciałbym z tego miejsca wszystkim serdecznie podziękować.

Nie jest łatwo w dzisiejszych czasach przeznaczyć na sport ciężko zarobione pieniądze. Nieważne, czy jest to duża, średnia czy mała firma, jednoosobowa działalność czy przedsiębiorstwo zatrudniające kilkadziesiąt albo kilkaset osób. To są ciężko zapracowane pieniądze i nikt nie musi się nimi dzielić ze sportem.

Gdyby nie te firmy, proszę mi uwierzyć, nie byłoby dzisiaj piłki ręcznej na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Nie byłoby nas w ekstraklasie. Przez ostatnie lata udało mi się przede wszystkim zbudować zaufanie tych ludzi. Dziękuję im za to z całego serca.

Nie poddaję się. Mam nadzieję, że będę dalej kontynuował tę walkę i że przyniesie ona efekt. Cały czas szukamy również inwestorów. Najlepiej byłoby podpisać umowę z dużym sponsorem tytularnym, ale w dzisiejszych czasach nie jest to łatwe.

Wspomniał Pan również o pomocy pani poseł Krystyny Skowrońskiej. Jak wyglądało jej wsparcie?

Chciałbym z tego miejsca z całego serca podziękować pani poseł Krystynie Skowrońskiej. Od zeszłego roku wielokrotnie rozmawialiśmy i przedstawiałem jej sytuację, w jakiej znalazła się piłka ręczna.

Po awansie do ekstraklasy mówiłem wprost: samorząd zostawił nas z budżetem pierwszoligowym, a ja miałem już podpisane kontrakty. Wynagrodzenia trzeba było przecież wypłacać. Usiadłem z panią poseł, przedstawiłem jej sytuację i naprawdę pomogła nam w kilku spotkaniach oraz w pozyskaniu partnerów meczów. Podpisaliśmy umowy do końca roku.

Gdyby nie ta pomoc, być może trzy miesiące temu musiałbym ogłosić bankructwo. Ja jako inwestor i moi koledzy przedsiębiorcy nie bylibyśmy w stanie sami udźwignąć kosztów gry w najwyższej lidze rozgrywkowej.

Dzięki temu nadal dysponujemy zespołem, który mamy. Oczywiście są urazy, o których wcześniej mówiłem, ale zawodnikom należy się ogromny szacunek.

Czyli może Pan liczyć na pomoc pani poseł również w przyszłości?

Tak. Okazało się, że mogę na panią Krystynę liczyć. Naprawdę mam do niej ogromny szacunek. Wydaje mi się, że jest takim dobrym duchem Mielca, Podkarpacia, a może nawet Polski.

To bardzo aktywny człowiek. Nie chodzi mi o to, żeby kogoś wychwalać, bo ktoś może mi za chwilę zarzucić, że robię polityczną laurkę. Ja po prostu oceniam człowieka po tym, jak działa. Słyszałem różne opinie, ale zawsze powtarzam: trzeba usiąść z człowiekiem przy kawie i porozmawiać.

Ja kocham ludzi i lubię z nimi przebywać. Szanuję naszych posłów, posłanki, radnych i prezydenta. Nie chcę na nikogo źle mówić. Chcę natomiast podkreślić, że na dzień dzisiejszy pani Krystynie Skowrońskiej należy się szacunek za to, co zrobiła dla piłki ręcznej. Gdyby nie jej pomoc, dzisiaj być może nie rozmawialibyśmy o mieleckiej piłce ręcznej w kontekście ekstraklasy.

Czyli jednak jest ktoś kto działa na rzecz szczypiorniaka w Mielcu? 

Można powiedzieć, że tak. Nie rzecznik sprawy, ale anioł.

Pozostaje więc życzyć, żeby te marzenia się spełniły.

Jestem realistą. Przede wszystkim dzisiaj walczymy o to, żeby piłka ręczna była w Mielcu na najwyższym poziomie. Jeżeli ktoś z inwestorów ma ochotę na współpracę, zapraszam. Cały czas szukamy zarówno większych, jak i mniejszych partnerów. Nawet symboliczna złotówka ma znaczenie, bo im większa będzie grupa osób i firm wspierających klub, tym łatwiej będzie nam przetrwać trudne czasy.

Ja się nie poddaję. Dopóki jestem prezesem piłki ręcznej w Mielcu, nie pozwolę skrzywdzić tej dyscypliny. To jest piękny sport. Nie pozwolę również powiedzieć złego słowa na zawodników czy sztab szkoleniowy, bo pójdę za nimi w ogień. Oni się poświęcają, grają z urazami i dają z siebie wszystko. Jestem z nimi - byłem, jestem i będę.

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
logo