Archiwalne numery „Głosu Załogi” oraz pasjonaci z Mieleckiego Stowarzyszenia Eksploracyjno-Historycznego pozwalają na nowo odkryć tę opowieść.
Skocznia ze starego hangaru
Wszystko zaczęło się od ogromnej pasji i uporu działaczy oraz zawodników sekcji narciarskiej koła sportowego Stal Mielec. To oni postanowili udowodnić, że sport kojarzony wyłącznie z Tatrami czy Beskidami można z powodzeniem uprawiać na podkarpackiej nizinie. Na miejsce budowy własnego obiektu wybrali Górę Cyranowską.
Prace wymagały gigantycznego wysiłku całej lokalnej społeczności, ponieważ brakowało dosłownie wszystkiego – od funduszy po podstawowe materiały budowlane. Mielczanie większość prac wykonali społecznie, a do wzniesienia konstrukcji rozbiegu wykorzystali elementy pozyskane ze starego, zezłomowanego hangaru lotniczego. W ten sposób lotnicze tradycje miasta w osobliwy sposób splotły się z narciarstwem klasycznym.
Tysiąc widzów wstrzymało oddech
Obiekt szybko stał się jedną z największych atrakcji okolicy. Najważniejszym sprawdzianem dla mieleckich skoczków były Pierwsze Narciarskie Mistrzostwa KS Stal, które rozegrano dokładnie 27 lutego 1954 roku. Ówczesna lokalna prasa z ekscytacją relacjonowała to wydarzenie, choć organizatorzy musieli walczyć z trudnymi warunkami pogodowymi.
Gdy zawodnicy przenieśli się na skocznię, Góra Cyranowska przeżyła prawdziwe oblężenie. Na zawody przyszło około tysiąca widzów, co na tamte czasy było frekwencją oszałamiającą. Dla większości mielczan była to pierwsza i prawdopodobnie jedyna w życiu okazja, by zobaczyć skoki narciarskie na żywo we własnym mieście.
Walka z wichurą i rekordowe 35 metrów
Sam konkurs dostarczył gigantycznych emocji. Nad Górą Cyranowską zerwał się potężny wiatr, a skoczkowie rywalizowali tuż po morderczym biegu na 10 kilometrów. Pierwszym bohaterem i zwycięzcą zawodów został Edward Tarnowski. Jednak mielecka skocznia nie była jedynie jednorazową, zimową ciekawostką.
Przez kolejne lata obiekt tętnił życiem, a lokalni zawodnicy z czasem nauczyli się latać znacznie dalej. W okresie największej świetności sekcji najlepsi skoczkowie ze Stali Mielec regularnie przekraczali granicę trzydziestego metra, a ostateczny, nieoficjalny rekord obiektu zatrzymał się na imponujących 35 parach metrów!
Niestety, ten piękny i oryginalny rozdział w historii miasta bezpowrotnie zamknęły kapryśne zimy oraz postępujące zmiany klimatyczne. Skocznia na Górze Cyranowskiej z czasem zaczęła niszczeć, aż podjęto decyzję o jej rozebraniu. Dziś po rozbiegu nie ma już śladu, ale pamięć o czasach, gdy Mielec latał na nartach, wciąż żyje we wspomnieniach najstarszych mieszkańców
Komentarze (0)