Giovanna Jakimowicz: Wielu z nas czeka na emeryturę jako na czas odpoczynku, realizowania pasji i spokojnego życia. Okazuje się jednak, że po przekroczeniu tego progu mogą pojawić się trudności, których wcześniej nie przewidujemy. Jedną z nich jest "emerytalna" depresja. Skąd się ona bierze?
Stanisława Rzeźnik: Od wielu lat współpracuję z seniorami. Jeszcze w okresie aktywności zawodowej bardzo interesował mnie ten temat i tak jest do dziś. Obserwuję seniorów i muszę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że osoby, które po przejściu na emeryturę całkowicie wyłączają się z życia publicznego, często bardzo źle to znoszą. Słyszę takie historie: „Przestałem pracować, skończyło się moje aktywne życie i nagle pojawiła się pustka”. A wtedy bardzo często przychodzi depresja. Ja również, kiedy przechodziłam na emeryturę, bardzo się tego bałam. Nie wyobrażałam sobie życia bez pracy zawodowej.
Czyli bardzo lubiła pani swoją pracę?
Bardzo. Lubiłam swoją pracę i wydawało mi się, że kiedy ona się skończy, przestanę po prostu funkcjonować. Musiałam odejść na emeryturę ze względu na chorobę męża. Ale dzisiejszy senior ma wiele możliwości. W Mielcu jest naprawdę bardzo dużo miejsc, gdzie można aktywnie spędzać czas. Są kluby seniora, domy dziennego pobytu, stowarzyszenia senioralne, bardzo prężnie działający Uniwersytet Trzeciego Wieku, jest także Mielecka Rada Seniorów. Jest klub brydżowy, zajęcia taneczne, literackie, rowery, kijki. Tych możliwości jest naprawdę mnóstwo. Każdy może znaleźć coś dla siebie - tylko trzeba chcieć.
Czyli warto pomyśleć o tym wszystkim jeszcze przed emeryturą? Rozejrzeć się, poszukać miejsca dla siebie?
Tak. Od 60. roku życia można już mówić o seniorze i od tego momentu można interesować się różnymi zajęciami, organizacjami i aktywnościami, które są dostępne w Mielcu.
Czyli nie trzeba czekać do momentu formalnego przejścia na emeryturę?
Nie trzeba. Ja dzięki temu, że zaraz po emeryturze zaczęłam działać najpierw w Stowarzyszeniu Zacisze, a równocześnie w Uniwersytecie Trzeciego Wieku, miałam tyle zajęć, że właściwie zapomniałam, że jestem na emeryturze. Oczywiście nie chodzi tylko o mój przykład, ale przykłady innych osób też pokazują, że aktywność bardzo dużo daje.
Obserwuję seniorów i mogę powiedzieć, że osoby, które są aktywne, mają cel przed sobą i do czegoś dążą, często w ogóle nie wyglądają na seniorów. Kiedy wyjeżdżamy do innych miast, gdzie jesteśmy zapraszani, często słyszymy: „Wy chyba przywieźliście osoby, które nie są seniorami, tylko młodych ludzi”. Bo ci ludzie dbają o siebie, są aktywni, nie skupiają się tylko na chorobach. Po nich widać radość życia. Natomiast osoby, które zamykają się w domu, bardzo często tracą tę energię.
Czyli warto szukać kontaktu z innymi ludźmi?
Zdecydowanie. W Mielcu trochę ponad 30 procent seniorów jest zrzeszonych w różnych organizacjach.
To oznacza, że około 70 procent osób nadal powinno poszukać swojego miejsca?
Niekoniecznie, bo tej grupie są osoby, które jeszcze pracują, są ciężko chore albo mają inne ograniczenia. Ale duża część po prostu jeszcze nie znalazła dla siebie odpowiedniej przestrzeni.
Czyli trzeba nad tym pracować?
Bardzo. I my nad tym pracujemy. Szczególnie zależy nam na osobach, które chciałyby być aktywne, ale coś im to utrudnia. Nie chodzi tylko o brak chęci. Czasami problemem jest miejsce zamieszkania. Są osoby, które mieszkają na trzecim czy czwartym piętrze w blokach bez windy. Fizycznie są jeszcze sprawne, mogłyby uczestniczyć w zajęciach, ale nie są w stanie wyjść z domu lub do niego wrócić. I to jest chyba najgorsze - zamknięcie człowieka w czterech ścianach.
Tą grupą bardzo się zainteresowaliśmy. Robiliśmy ankiety, rozeznania. Gdybyście państwo przeczytali wypowiedzi niektórych osób, naprawdę trudno było przejść obok tego obojętnie. Oni chcą być aktywni, chcą uczestniczyć w życiu, ale po prostu nie mogą.
Czy jesteśmy w stanie znaleźć jakieś rozwiązania dla osób starszych, które chcą być aktywne, ale z różnych powodów nie mogą uczestniczyć w życiu społecznym? Może potrzebne są jakieś dodatkowe miejsca, spotkania?
My wystąpiliśmy do prezydenta z pomysłem stworzenia takiego miasteczka dla seniorów albo mieszkań dostosowanych do ich potrzeb. Byliśmy wcześniej w Katowicach i obserwowaliśmy takie miejsce - Srebrną Enklawę. To było coś wspaniałego. Była tam kawiarenka, były pielęgniarki, duża świetlica, ogród, wszystkie wygody, których człowiek w starszym wieku potrzebuje. Same mieszkania były bardzo dobrze przystosowane do potrzeb seniorów.
Chcieli państwo przenieść ten pomysł do Mielca?
Tak. Przygotowaliśmy ankietę wśród seniorów, których odwiedzaliśmy. Oczywiście nie dotarliśmy do wszystkich, bo o niektórych osobach nawet nie wiemy. Pytaliśmy, jak wyobrażają sobie takie mieszkania, czego potrzebują, jakie rozwiązania byłyby dla nich najlepsze. Wszystkie te informacje przekazaliśmy do urzędu. Coś zaczęło się teraz ruszać. Prezydent nas zaprosił, podpisywaliśmy dokumenty, pojawiły się konkretne plany. Najważniejsze jest, żeby zrobić ten pierwszy krok. Potem można rozwijać kolejne działania.
Oczywiście to jeszcze nie jest dokładnie to, o czym marzymy. Powstające mieszkania będą częścią większych bloków, gdzie będą mieszkać także osoby w wieku produkcyjnym i rodziny. Ale uważam, że to też jest dobre rozwiązanie, bo taka integracja różnych pokoleń jest bardzo potrzebna.
Chcielibyśmy jednak, żeby było tam więcej elementów skierowanych do seniorów - kawiarenka, świetlica, miejsce spotkań. Żeby była to przestrzeń bardziej przyjazna osobom starszym. Od czegoś trzeba zacząć. W planach są mieszkania dla seniorów na pierwszej kondygnacji, z dogodnym dostępem i rozwiązaniami dostosowanymi do ich potrzeb. Jest już miejsce pod budowę, prawdopodobnie jest także wykonawca. Jest więc światełko nadziei, że uda się trochę pomóc seniorom i bardziej się nimi zaopiekować.
Obserwując seniorów, którzy działają w różnych organizacjach, można chyba być pełnym podziwu dla ich energii.
Oczywiście. Widzę, ile ci ludzie mają jeszcze potencjału, ile pomysłów. Wreszcie mają czas, żeby je realizować. Jest w nich tyle radości życia i planów, że naprawdę aż miło na nich patrzeć.
Musimy jednak poruszyć także trudniejsze tematy. Jednym z nich są oszustwa, których ofiarami bardzo często padają osoby starsze.
To jest bardzo bolesne, że ktoś żeruje na osobach starszych, często bardzo ufnych. Są to ludzie, którzy przez całe życie pracowali, często mają niewielkie emerytury, a ktoś próbuje ich wykorzystać. Wiele osób starszych nie wychowało się w świecie komputerów i internetu. Oczywiście bardzo dużo seniorów nauczyło się korzystać z nowych technologii, poruszać się w mediach, ale czasami nadal brakuje wiedzy, jak rozpoznać zagrożenie.
Muszę pani powiedzieć, że sama padłam ofiarą oszustwa. Pięć lat temu zainteresowała mnie kryptowaluta. Zaczęłam się tym interesować i okazało się, że zostałam oszukana. Mówię o tym otwarcie, bo wiele osób ukrywa takie sytuacje. Przez to nie wiemy nawet, ile takich przypadków naprawdę miało miejsce. A moim zdaniem trzeba o tym mówić, żeby ostrzegać innych.
Dzisiaj na pewno nie popełniłabym tych samych błędów, które zrobiłam pięć lat temu. Od tego czasu odbyło się wiele szkoleń, zaczęto więcej mówić o oszustwach i człowiek jest bardziej wyczulony. Wtedy tej wiedzy jeszcze po prostu brakowało.
Metody oszustów cały czas się zmieniają. Dopasowują swoje działania do nowych sytuacji. My jako gazeta mamy kontakt z osobami starszymi i chcielibyśmy pokazywać takie przykłady - sytuacje, w których ktoś prawie padł ofiarą oszustwa albo niestety nią został. Takie historie mogą pomóc innym rozpoznać schematy działania przestępców.
Oczywiście. Ludzie muszą słyszeć, że takie sytuacje się zdarzają, żeby pomyśleli: „oby mnie to nie spotkało”, ale jednocześnie byli bardziej ostrożni. Dużo jest także oszustw matrymonialnych. Dotyczą one często osób samotnych, które pragną bliskości, drugiego człowieka i dlatego łatwiej obdarzają kogoś zaufaniem. Oszuści potrafią pisać bardzo piękne słowa, a dzisiaj dodatkowo wykorzystują sztuczną inteligencję. Znam kilka takich przypadków i naprawdę trudno czasami zrozumieć, jak udaje im się tak zmanipulować drugą osobę.
Mam przykład osoby, której kilka razy tłumaczono: „To jest niemożliwe, ktoś cię oszukuje”. Ale te argumenty nie docierały, bo druga strona potrafiła stworzyć taką więź, tak pięknie pisać i mówić, że człowiek nadal wierzył. Dlatego apeluję do osób starszych - nie wierzcie tylko w piękne słowa. Czasami to, co brzmi bardzo dobrze, wcale nie musi być prawdziwe.
My również zwracamy się do naszych czytelników. Jeżeli ktoś chce podzielić się swoją historią związaną z oszustwem - może do nas zadzwonić, napisać albo odwiedzić nasze studio. Takie przykłady są bardzo ważne, bo mogą ostrzec innych. Przejdźmy teraz do przyjemniejszego tematu. Zbliżają się Dni Seniora w Mielcu. Jak będą wyglądać w tym roku?
Ja właściwie żyję Dniami Seniora cały rok. Jedne się jeszcze nie kończą, a ja już myślę o kolejnych. W przyszłym roku będziemy obchodzić jubileuszowe, dziesiąte Dni Seniora, ale teraz mamy dziewiątą edycję. Każde Dni Seniora mają inną tematykę i inną atmosferę. W tym roku może nie będą jeszcze tak rozbudowane jak jubileuszowe, ale również przygotowaliśmy wiele ciekawych wydarzeń.
Rozpoczęliśmy taką wirtualną podróż po Europie. Dwa lata temu byliśmy we Francji - były stroje, kultura, kuchnia i wszystko, co związane z tym krajem. Później była Portugalia - również z charakterystycznymi strojami, zwyczajami, kuchnią i tradycją. Teraz jesteśmy we Włoszech. To ogromne bogactwo, trudno wybrać tylko niektóre elementy. Mamy przecież Wenecję, piękne stroje i mnóstwo inspiracji. Naprawdę seniorzy mają niesamowite pomysły i są bardzo zaangażowani. Przed Dniami Seniora pracują jak mrówki - cały czas pojawia się coś nowego.
Na co szczególnie warto zwrócić uwagę?
Bardzo ważny będzie pierwszy dzień, czyli inauguracja. To nie będzie tylko tradycyjne przekazanie klucza seniorom, ale także wyjątkowe wydarzenie - wręczenie certyfikatu Szkole Podstawowej nr 13 jako szkole przyjaznej seniorom.
Uważam, że szacunek do osób starszych trzeba kształtować od najmłodszych lat. To pierwsza taka szkoła na Podkarpaciu, więc będzie to wydarzenie historyczne. Tego dnia będzie także piknik i spotkanie integracyjne. Bardzo polecam również wystawę prac artystycznych seniorów. Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, jak wiele talentów mamy wśród starszych mieszkańców. Są osoby, które tworzą piękne rzeczy, ale często chowają je do szuflady. Chodzi o to, żeby je pokazać.
Warto też zwrócić uwagę na konkurs piosenki włoskiej, który odbędzie się w bibliotece. Można będzie śpiewać zarówno po włosku, jak i po polsku. Publiczność również wybierze swojego laureata. Zwycięzcy otrzymają statuetki, ale także możliwość występu podczas finału Dni Seniora. Będzie także wieczór literacki, bo mamy wielu seniorów, którzy pięknie piszą, ale swoje teksty zostawiają tylko dla siebie. Chcemy, żeby wyszły one do ludzi.
Zaplanowane są także wycieczki.
17 będzie wycieczka do Połańca - nie tylko dla członków Rady Seniorów, ale dla wszystkich chętnych seniorów. Nawiążemy tam nową współpracę z kolejnym miastem. Będzie również bardzo ciekawa prelekcja z panelem dyskusyjnym w Hotelu Polskim. Będziemy rozmawiać o Włoszech - o modzie, kuchni i kulturze.
No i oczywiście zapraszam szczególnie na finał, który odbędzie się 19. Rozpoczniemy go orszakiem, później będzie część artystyczna, a na zakończenie włoska dyskoteka. Zapraszam wszystkich serdecznie. Nie trzeba mieć biletów ani specjalnych zaproszeń. Każdy może przyjść. Szczególnie zachęcam osoby, które siedzą w domach i rzadziej wychodzą - warto zrobić ten pierwszy krok i dołączyć.
Dziękuję bardzo za rozmowę.
Dziękuję.
Komentarze (0)