Reklama

Może dojść do strajku!

Opublikowano:
Autor:

Może dojść do strajku! - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Ośmiuset pracowników załogi mieleckiego szpitala powiatowego jest w szoku. Dyrekcja postanowiła zerwać porozumienie, które miało raz na zawsze uspokoić nerwową sytuacją i zapewnić systematyczne podwyżki płac. Ci ludzie czują się oszukani i wprost mówią, że takie działania dyrekcji, jak i władz powiatu, mogą skończyć się strajkiem.

W zeszłym tygodniu informowaliśmy o tym, że dyrektor szpitala Leszek Kwaśniewski i starosta Zbigniew Tymuła postanowili zerwać porozumienie, które wypracowano z załogą szpitala w 2015 roku. O tym fakcie nie powiadomiono pracowników, ale... media. Starosta swoją decyzję argumentował złym stanem finansowym szpitala. We wszystkich dotychczasowych komentarzach stwierdzał, że to nie on podpisywał porozumienie, a dyrekcja. Co na ten temat mają do powiedzenia szefowie szpitalnych organizacji związkowych? Jak się okazało, kontrargumentów i trudnych pytań w kierunku dyrekcji szpitala oraz starosty jest wiele. Na sam początek wysuwa się pytanie podstawowe: Czy porozumienie z 2015 roku było brane na poważnie przez dyrekcję i władze powiatu? Zdaniem pracowników niestety nie. Szefowie związków mówią jasno. Porozumienie zostało podpisane szybko, żeby ostudzić emocje wśród załogi szpitalnej, a sukces związany z wyciszeniem strajków w szpitalu został wykorzystany w samorządowej kampanii wyborczej. - Podpisanie tego porozumienia miało ważny cel. Miało zapewnić nielekarskiej grupie zawodowej systematyczny wzrost wynagrodzeń. Dokument porządkował całą tę sytuację i jasno określał harmonogram prac związanych z tym działaniem. Zgodnie z dokumentem mieliśmy rozmawiać co roku do 30 kwietnia na temat wzrostu wynagrodzeń. W momencie, kiedy nie dochodzi do wspólnego ustalenia podwyżek oraz do zawieszenia tego wzrostu, przysługuje nam automatyczny wzrost wynagrodzeń o wskaźnik GUS mówiący o minimalnym wynagrodzeniu na dany rok - powiedziała nam Iwona Burdzy, rzecznik prasowy związków zawodowych grupy nielekarskiej mieleckiego szpitala.

Starosta - non grata
W tym roku dyrekcja szpitala spotkała się z pracownikami w sprawie podwyżek pięć razy. Przebieg ostatnich spotkań relacjonował nam głównie dyrektor i starosta. Zgodnie z treścią porozumienia takie spotkanie ma się odbyć do 30 kwietnia. Rzeczywiście doszło do niego 28 kwietnia. - To spotkanie odbyło się w bardzo wąskim gronie. Ze strony pracowników pojawiły się tylko trzy osoby. Informacja o planowanym spotkaniu dotarła do nas dosłownie na kilka godzin przed nim. Pracodawca zaproponował nam wtedy podwyżkę 50 zł i zawieszenie postanowień porozumienia na trzy lata. My zaproponowaliśmy 100 zł i zawieszenie porozumienia na rok. Doszło do ustalenia następnego spotkania na dzień 5 maja. W tym dniu na spotkanie przyszli przedstawiciele organizacji związkowych, dyrekcja i starosta mielecki. Również pojawił się w obecności starosty pan Mokrzycki, który w ostatnim czasie został zatrudniony jako człowiek od wizerunku powiatu. Naszym zdaniem w rozmowach powinny uczestniczyć tylko osoby, które są stronami tego porozumienia. Starosta wielokrotnie zaznaczał, że nie podpisywał tego porozumienia - mówi Iwona Burdzy. Jak poinformowali nas szefowie związków zawodowych, starosta uczestniczył w czterech z pięciu spotkań kwietniowych dotyczących ustalenia podwyżki. - Zbigniew Tymuła już jako radny powiatowy od wiosny 2014 roku inicjował spotkania z pracownikami grup nielekarskich. Trzeba zaznaczyć, że w tym czasie trwała intensywna kampania wyborcza do samorządu. Zwracał  uwagę na niskie zarobki pracowników.  Jesienią 2014 roku, gdy doszło do sporu płacowego, a Zbigniew Tymuła został już starostą, intensywnie uczestniczył w wielu spotkaniach z przedstawicielami związków zawodowych, a zakończenie sporu uważał za swój wizerunkowy sukces. Teraz pracownicy czują się oszukani i wykorzystani do celów kampanii.To jest przykre, że osoba, która wtedy tak mocno stała za nami i uważała się za człowieka bardzo uwrażliwionego na naszą trudną sytuację, w tym momencie odwraca się do nas plecami - komentuje Alicja Adamczyk, szefowa KZW "Sierpień 80".

Więcej w 20 numerze Korso

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE