Sprawa dotyczy cyberataku na firmę MyDr, obsługującą rozwiązania dla placówek medycznych. Według medialnych doniesień wyciek mógł objąć dane milionów Polaków, w tym także informacje medyczne. Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak podkreślał, że w takiej sytuacji zastrzeżenie PESEL-u to podstawowa forma cyfrowej ostrożności.
Zastrzeżony PESEL utrudnia oszustom wykorzystanie naszych danych. Od 1 czerwca 2024 roku banki i instytucje finansowe muszą sprawdzać, czy numer PESEL jest zastrzeżony, zanim udzielą kredytu lub pożyczki. To oznacza, że taka blokada może uchronić przed poważnymi problemami.
PESEL można zastrzec bezpłatnie w aplikacji mObywatel, przez stronę mObywatel.gov.pl albo osobiście w urzędzie gminy lub miasta, niezależnie od tego czy zamieszkujemy na danym terenie. Podobnie jest z urzędami w całym kraju. W razie potrzeby zastrzeżenie można czasowo cofnąć, np. przed podpisaniem umowy, a później ponownie włączyć. W urzędzie trzeba mieć przy sobie dokument potwierdzający tożsamość.
Warto zrobić to od razu, nawet jeśli nie mamy pewności, czy nasze dane znalazły się w wykradzionej bazie. Zajmuje to chwilę, nic nie kosztuje, a może uchronić przed wielomiesięcznym wyjaśnianiem skutków kradzieży tożsamości.
Pomijając sam fakt ogromnego wycieku wiele osób zastanawia się, czemu zastrzeganie tego typu informacji powinno być konieczne i czy to nie np. banki powinny weryfikować to, czy podawane przez kredytobiorce dane są prawdziwe. Na to pytanie nie znamy jeszcze odpowiedzi.
Komentarze (0)