Reklama

Mieszkańcy ul. Gwoździowskiego: Mieszkamy w mieście, a toniemy w błocie

Opublikowano:
Autor:

Mieszkańcy ul. Gwoździowskiego: Mieszkamy w mieście, a toniemy w błocie - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Dziury, ogromne nierówności i koleiny wypełnione wodą. Dojazd do własnych domów wymaga sporej ilości szczęścia, aby nie zniszczyć samochodu. Do tego dochodzą egipskie ciemności. Taki krajobraz panuje na jednej z ulic w naszym mieście.

Temat ulicy Gwoździowskiego w Mielcu jest znany urzędnikom miejskim od prawie 10 lat. Wtedy to deweloper wykupił tam grunty od miasta na zasadzie użytkowania wieczystego z zastrzeżeniem, że na tym terenie ma powstać budowa wielorodzinna szeregowa.

Droga miała być zrobiona

 - Deweloper miał tu w ciągu 5 lat wybudować pierwszych 30 szeregówek. Z zadania się  wywiązał i w 2011 roku pojawili się pierwsi mieszkańcy. Miasto, jak sprzedawało te grunty, to  doskonale wiedziało, pod jaką zabudowę dało pozwolenia na budowę i ile lokali mieszkalnych będzie tutaj funkcjonować. W późniejszych latach powstawały następne lokale mieszkalne – informują nas mieszkańcy ulicy Gwoździowskiego.  

 Zanim mieszkańcy kupili na tej ulicy swoje domy, mieli zapewnienia dewelopera, że jest dogadany z urzędem miasta i jak tylko wyjedzie z ciężkim sprzętem, to rozpocznie się budowa drogi.  

- Zadzwoniliśmy do urzędu miasta, żeby tę informację potwierdzić. Pracownicy wydziału dróg, transportu, energetyki i działalności gospodarczej powiedzieli, że oczywiście sprawę drogi znają, temat jest bardzo ważny, gdyż droga jest w złym stanie. Projekt budowy jest gotowy, czekają tylko na wpisanie inwestycji do budżetu – informuje nas Kinga Szmagała, mieszkanka feralnej ulicy. - Ja uspokojona przez urząd umowę z deweloperem podpisałam i czekam. Według wcześniejszych zapewnień urzędników z 2018 roku, inwestycja drogowa miała zostać wykonana na sto procent do lipca 2019 roku, bo wtedy wygasają uzgodnienia z zakładem energetycznym. Urzędnicy zapewnili mnie, że jeżeli uzgodnienia z zakładem energetycznym wkrótce wygasają, to na pewno urząd nie pozwoli sobie na to, aby po raz kolejny o te uzgodnienia występować, bo to są koszty i ewentualne poprawki w projekcie, więc ostatecznym terminem realizacji drogi jest lipiec bieżącego roku - przekazuje Kinga Szmagała. - Tak by się stało pod warunkiem, że budowa drogi byłaby ujęta w budżecie na 2019 rok. Powstaje budżet na ten rok i naszej drogi w budżecie nie ma – dodaje.

Tymczasowe naprawy nie mają sensu

Problemem jest również to – jak mówią mieszkańcy – że  wszystkie wody opadowe z terenów przyległych spływają na tę drogę. Jakiekolwiek rozwiązania doraźne w kwestii utwardzania drogi są tymczasowe i krótkotrwałe, bo woda spływająca ze wszystkich stron sprawia, że wszystko tutaj podmaka i jest wywożone na kołach samochodów. 

- Jedynym rozwiązaniem jest zrealizowanie całościowe projektu wraz z budową kanalizacji wód opadowych i oświetleniem drogi, i tego się domagamy – mówią mieszkańcy. -  My nie chcemy budowy drogi dla dwóch domów, tylko czekamy na budowę drogi dla 104 lokali mieszkalnych, chcemy kilkusetmetrowego dojazdu dla naszych szeregówek – dodają. 

- Szeregówki i parkingi powstały na terenie należącym do miasta, myślimy więc, że możemy oczekiwać w tym miejscu drogi, tym bardziej że miasto wzięło pieniądze od dewelopera za wykupienie tych działek – mówi Tomasz Bednarek, który mieszka w jednej z szeregówek.

Mieszkańcy wraz z Radą Osiedla Smoczka na początku października ubiegłego roku złożyli pismo do pełniącego obowiązki prezydenta Mielca Fryderyka Kapinosa oraz do rady miasta, z prośbą o włączenie budowy tej drogi do budżetu na 2019 rok. Niestety, okazało się ono bezskuteczne.

- Okresowe roboty drogowe, które były wykonywane, przeprowadzane były tylko na małych jej odcinkach na końcu tej drogi oraz na początkowym jej fragmencie – dodaje Anna Niziołek, mieszkanka dziurawej ulicy.

- Wykonywaliśmy więc telefony, dlaczego nie jest remontowany cały odcinek tej drogi. Odpowiadali, że nie wiedzieli, że my już tu mieszkamy. Ale żeby pobierać podatki to wiedzą, gdzie mieszkamy, śmieciarka też tu przyjeżdża regularnie – mówi Kinga Szmagała.

Bareja wiecznie żywy 

- Ciekawe zjawisko zaobserwowaliśmy w piątek (18 stycznia), jak urząd miasta w obawie, że następnego dnia przyjeżdża dziennikarz z gazety, zgłosił do MPGK, że ma natychmiast doprowadzić tę drogę do jakiegokolwiek porządku. I po południu, gdy droga była całkowicie zalana wodą, przyjechał pług do odśnieżania i jakieś 40 minut operator pługiem śnieżnym robił co mógł, by droga troszkę lepiej wyglądała. Mamy nadzieję, że urząd miasta zaczął się orientować, o co tu chodzi i jak wygląda droga w mieście – przekazuje pani Kinga. 

Jak mówili mieszkańcy, przed świętami Bożego Narodzenia dzwonili do pani naczelnik wydziału dróg z zaproszeniem, by na własne oczy zobaczyła, jak wygląda sytuacja na tej drodze. Pan prezydent Mielca również był zapraszany, ale niestety nikt się nie pojawił. 

- Miasto zadecydowało, że MPGK zaprojektuje i wykona część robót - chodziło o wykonanie podbudowy z kruszywa. MPGK przyjechało, mierzyło i okazało się, że są jakieś rozbieżności wysokościowe drogi w stosunku do parkingów przy szeregówkach i w związku z tym nie mogą nic zrobić – informują mieszkańcy.

Pieniądze wyrzucone w błoto

- Pani naczelnik stwierdziła, że prawdopodobnie deweloper zbudował parking niezgodnie z projektem. Ale przecież miasto odebrało wszystkie roboty i nie miało wtedy żadnych zastrzeżeń. To jest tylko takie tłumaczenie, żeby w tym miejscu nic nie zrobić – mówią mieszkańcy. 

- Na pytanie, dlaczego w tym najgorszym fragmencie drogi nie są przeprowadzane żadne prace remontowe, urzędnicy odpowiadali, że nie ma sensu w tym miejscu wykonywać jakichkolwiek robót z uwagi na tak zły stan drogi, że zostaje przez nich uznana za nieprzejezdną, dlatego zostają zaniechane wszelkie prace mające na celu utrzymanie drogi, bo nie mają one większego sensu. Są to pieniądze wywalone w błoto, i to dosłownie – mówi Anna Niziołek.

- Jeszcze dzwoniłam do pani naczelnik w grudniu i zapewniała ona, że w ciągu dwóch tygodni na pewno da nam jakąś odpowiedź. Po dwóch tygodniach zadzwoniłam i się okazało, że pani naczelnik nie zdążyła nic w tej kwestii zrobić i wtedy nasza irytacja sięgnęła zenitu – opowiada Kinga Szmagała. 

W kolejnej rozmowie z sekretarką pana prezydenta Wiśniewskiego zapewniano nas, że wszystkie pisma składane do jego poprzednika mają ciągle moc sprawczą i nie ma sensu pisania nowych – dodają mieszkańcy. 

Deweloper, który zbudował szeregówki, również prosił mieszkańców, żeby mu pomóc w naciskaniu urzędu miasta w sprawie budowy drogi. 

- Miasto już od 10 lat wiedziało, że będziemy tu mieszkać. Ja po krótkim czasie mam w samochodzie zawieszenie do remontu i z takimi problemami mamy prawo zgłaszać się do prezydenta miasta – mówi zbulwersowana mieszkanka ulicy Gwoździowskiego.

Konkretów brak 

Do tej pory nikt mieszkańcom nie podał konkretnej daty wykonania drogi. - Gdybyśmy znali konkretną datę, to byśmy spokojnie poczekali, a tak boimy się, że ta inwestycja będzie odkładana w nieskończoność – mówią. 

- Problemem też jest brak oświetlenia. Tutaj mieszkają dzieciaki, ale rodzice nie wypuszczają ich wieczorami, gdyż po zmroku jest bardzo ciemno, praktycznie nic nie widać. Nawet jak idzie sąsiad, to nie wiadomo, czy mówić dobry wieczór, bo nie widać, kto idzie – mówi Tomasz Bednarek.

- Gdy przywieźli komuś meble ciężarówką, to utonęła ona w błocie i trzeba było ją wypychać – dodają kolejni mieszkańcy.

- Ja 3 dni temu wróciłam w nocy z pracy i się zakopałam, nie mogłam wyjechać; dopiero po kilkunastu minutach udało mi się wydostać z błota – mówi kolejna osoba.

Podczas rozmowy z mieszkańcami drogą przejeżdżało kilka samochodów, niektóre zahaczały o nierówności  przednimi zderzakami, o mały włos ich nie uszkadzając.

Mamy nadzieję, że w niedługim czasie problem feralnej drogi zostanie rozwiązany i mieszkańcy ulicy Gwoździowskiego będą mogli w cywilizowany sposób dojeżdżać do swoich posesji.

 

 

Krzysztof Urbański, kierownik Biura Promocji i Sportu
Urzędu Miejskiego w Mielcu:

Sytuacja na ulicy Gwoździowskiego jest niezwykle trudna i w pełni zrozumiałe jest oczekiwanie mieszkańców na zmianę istniejącego stanu. Należy jednak zauważyć, że podobna sytuacja dotyczy kilku innych ulic w mieście, które również czekają, czasem nawet dłużej, na budowę lub modernizację.

 

Stanowisko Józefa Herdy, z-cy naczelnika Wydziału Dróg, Transportu, Energetyki i Działalności Gospodarczej Urzędu Miejskiego w Mielcu.
 
Ulica Gwoździowskiego jest wewnętrzną drogą gminną o długości 345 m. Informacje w mediach dotyczą odcinka tej ulicy o dług. ok. 140 m, zlokalizowanego w sąsiedztwie zakończonej pod koniec 2018 roku budowy „szeregówki”.
Odcinek ten był wcześniej zajęty przez dewelopera, stały tam baraki i nie można było wykonać żadnych robót związanych z utwardzeniem; został on zwolniony dopiero pod koniec roku i prośby od mieszkańców o jego utwardzenie wpłynęły do Urzędu Miejskiego tuż przed zimą, kiedy nie byliśmy w stanie zlecić żadnych robót.
Odcinek jest na bieżąco odśnieżany i posypywany przez służby MPGK.
Jego aktualna sytuacja wynika z faktu, że nie ma na nim kanalizacji deszczowej, a woda z roztopionego śniegu nie wsiąka w podłoże z powodu jego zamarznięcia; ilość tej wody jest zwiększona z powodu roztapiania się również śniegu, który na drogę został przerzucony w wyniku odśnieżania parkingu przyległego do drogi, a położonego na działce dewelopera.
Do robót związanych z tymczasowym utwardzeniem tego odcinka będzie można przystąpić po zakończeniu zimy i osuszeniu się istniejącego podłoża gruntowego.
 
Pozostała część tej ulicy jest utwardzona kruszywem kamiennym i na bieżąco była remontowana.
 
Dokumentacja na przebudowę tej ulicy była opracowana w 2017 r; zakłada ona m.in. wykonanie nowej nawierzchni, kanalizacji deszczowej, chodnika i oświetlenia ulicy. Ze strony władz miasta nie było zobowiązania, że ulica zostanie przebudowana po zakończeniu budowy „szeregówki”. Budżet Gminy Miejskiej Mielec na 2019 rok nie przewiduje przebudowy tej ulicy.
Na pytanie, dlaczego MPGK mimo próśb mieszkańców nie odśnieża tej drogi, przedsiębiorstwo odpowiada:

- MPGK Mielec jest jedynie wykonawcą odśnieżania i posypywania ulic, natomiast zleceniodawcą jest Gmina Miejska Mielec. MPGK w ramach umowy z magistratem pracuje m.in. na ul. Gwoździowskiego, natomiast jeżeli należy tam wykonać prace wykraczające poza podstawowe zlecenie, to taką potrzebę mieszkańcy powinni zgłaszać zleceniodawcy. Jeżeli Urząd Miasta przekaże dodatkowe dyspozycje MPGK, zajmie się ono ich realizacją.
Fragmenty odpowiedzi urzędu miasta na pismo mieszkańców:

W odpowiedzi na pismo Rady Osiedla Smoczka oraz mieszkańców ulicy Gwoździowskiego […] informuję, że aktualnie nie ma możliwości udzielenia państwu jednoznacznej odpowiedzi co do realizacji budowy tej ulicy w 2019 roku.
Po ukonstytuowaniu się […] nowo wybranej Rady Miejskiej w Mielcu oraz Prezydenta Miasta Mielca, podjęte zostaną prace nad projektem budżetu Gminy Miejskiej Mielec na 2019 rok. W pracach tych będzie rozważane ujęcie wnioskowanej przez Państwo budowy ulicy Gwoździowskiego.
Fragment pisma mieszkańców do Urzędu Miejskiego w Mielcu z 03.10.2018 r.

Ulica Gwoździowskiego na całej swojej długości jest dziurawa, pełna kolein oraz nie posiada niezbędnego odwodnienia i oświetlenia umożliwiającego jej normalne użytkowanie. Przejazd tą drogą wymaga nadzwyczajnej ostrożności i naraża pojazdy na uszkodzenia zawieszenia podwozia i karoserii. Szczególnie krytyczny stan nawierzchni ma miejsce w okresie intensywnych opadów oraz w okresie zimowym. W takich okresach nie jest możliwy dojazd do wielu posesji, a w okresie intensywnych opadów dochodzi do zalewania przyległych terenów.

Pod pismem podpisało się około 80 osób.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE