W środę, 29 kwietnia, do dyżurnego Komendy Powiatowej Policji w Mielcu wpłynęło zgłoszenie, w którym mieszkanka naszego powiatu poinformowała, że stała się ofiarą perfidnej manipulacji.
„Musimy sprawdzić, czy pani pieniądze nie są fałszywe”
Oszuści zadziałali według sprawdzonego, psychologicznego schematu. Podając się za funkcjonariusza policji oraz prokuratora, wmówili kobiecie, że jej oszczędności mogą być zagrożone. Pretekstem była rzekoma konieczność zweryfikowania banknotów pod kątem ich autentyczności.
Przestępcy byli na tyle przekonujący, że zgłaszająca, wierząc, iż bierze udział w oficjalnych działaniach organów ścigania, przekazała im łącznie 28 800 złotych. Dopiero po fakcie zorientowała się, że padła ofiarą oszustwa, a rzekomi „stróże prawa” zniknęli wraz z jej pieniędzmi.
Policja prowadzi dochodzenie
Mieleccy funkcjonariusze natychmiast rozpoczęli czynności w tej sprawie.
– Postępowanie prowadzone jest w kierunku art. 286 Kodeksu karnego, który dotyczy oszustwa. Za ten czyn sprawcom grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności – informują policjanci z KPP w Mielcu.
Ważny apel do mieszkańców
Mielecka policja po raz kolejny przypomina o najważniejszych zasadach bezpieczeństwa:
- Policja nigdy nie prosi o przekazanie pieniędzy ani nie informuje telefonicznie o szczegółach prowadzonych akcji.
- Prokuratorzy nie dzwonią do obywateli, by prosić o pomoc w „sprawdzaniu falsyfikatów”.
- Jeśli otrzymasz taki telefon, natychmiast rozłącz się i wybierz numer alarmowy 112, ale zrób to dopiero po upewnieniu się, że poprzednie połączenie zostało faktycznie przerwane.
Pamiętajmy, by ostrzec swoich bliskich, zwłaszcza osoby starsze, które są najbardziej narażone na tego typu ataki. 28 800 złotych to dla wielu osób oszczędności całego życia.
Komentarze (0)