Konferencja prasowa
W konferencji, zwołanej przez prezydenta Mielca, uczestniczyli również wiceprezydent Krzysztof Szostak oraz przewodniczący Rady Miejskiej Marian Kokoszka. Spotkaniu przyglądali się także przedstawiciele Agencji Rozwoju Przemysłu - dyrektor mieleckiego oddziału Wiktor Cichoń i jego zastępca Krzysztof Ślęzak. Jak przyznali, o wydarzeniu dowiedzieli się przypadkiem.
Jeszcze przed rozpoczęciem konferencji prezydent rozmawiał z Wiktorem Cichoniem w przyjaznej atmosferze. Można było odnieść wrażenie, że spotkanie przyniesie przełom w trwającym sporze. Nic bardziej mylnego.
„To ARP jest dla przedsiębiorców, a nie odwrotnie”
Radosław Swół nie krył krytycznego stanowiska wobec propozycji Agencji Rozwoju Przemysłu zgodnie z którą od nowego roku przedsiębiorcy mieliby ponosic koszty utrzymania infrastruktury drogowej na terene strefy. Byłyby to koszty proporcjonalne do powierzchni zajmowanej przez firmy i wynosiłyby od kilkuset do kilkudziesięciu zł miesięcznie. Podkreślał, że instytucja powołana do wspierania przedsiębiorczości nie powinna przerzucać dodatkowych kosztów na firmy, które od lat prowadzą działalność w mieleckiej strefie.
To ARP jest dla przedsiębiorców, a nie przedsiębiorcy dla APR
- mówił prezydent.
Jak zaznaczył, w sporze pomiędzy Agencją a przedsiębiorcami miasto zamierza stanąć po stronie tych drugich. Przypomniał również, że korzystanie z miejskiej infrastruktury drogowej jest bezpłatne na terenie całego miasta, a przedsiębiorcy działający na terenie strefy nie powinni być traktowani gorzej niż firmy funkcjonujące w pozostałych częściach Mielca.
Nie da się tak prowadzić działalności, że uspołecznimy koszty, a zatrzymamy zyski. Każdy przedsiębiorca o tym wie
- stwierdził Radosław Swół.
Prezydent odniósł się także do finansów Agencji. Wskazał, że przy przychodach rzędu 150 mln zł rocznie znalezienie około 2 mln zł na utrzymanie infrastruktury nie powinno stanowić problemu.
Nie wierzę, że te dwa miliony nie mogą się w tym zmieścić
- przekonywał. Podkreślił też, że umowy cywilno-prawne dotyczące opłat mających wejść w życie od 2027 roku zostały już rozesłane do firm, z któych część zwróciła się po pomoc do samorządowców.
Sprawa trafi do ministra
Podczas konferencji poinformowano o skierowaniu pisma do ministra aktywów państwowych Wojciecha Balczuna z prośbą o objęcie nadzorem działań ARP, szczególnie w zakresie zarządzania infrastrukturą i planowanych dodatkowych opłat eksploatacyjnych.
W piśmie zwrócono uwagę na politykę miasta, które poprzez utrzymywanie niskich podatków stara się tworzyć korzystne warunki dla przedsiębiorców. Zdaniem władz Mielca proponowane przez Agencję rozwiązania stoją w sprzeczności z jej rolą i mogą negatywnie wpłynąć na atrakcyjność gospodarczą strefy. Podkreślono rolę małych i średnich firm, dla których nawet niewielkie opłaty mogą być obciążeniem. Wkład tych oraz dużych przedsiębiorstw w skarb państwa i budżet miasta jest ogromny.
Padły też słowa, że ARP w Mielcu działa niezgodnie ze swoim przeznaczeniem, którym jest pozyskiwanie i stwarzanie dogodnych warunkó do pozyskiwania i rozwoju firm. Nałożenie opłat ma być tego przeciwieństwem.
Miasto chce przejąć infrastrukturę
Samorząd deklaruje gotowość przejęcia infrastruktury, a wraz z nią odpowiedzialności za jej utrzymanie i związane z tym ryzyko finansowe.
Prezydent przekonywał, że dotychczasowe propozycje miasta były odrzucane przez ARP, która w odpowiedziach koncentruje się na przedstawionych przez siebie rozwiązaniach. Jednocześnie zaznaczył, że miasto nadal chce traktować Agencję jako partnera.
Władze Mielca zamierzają również zaprosić do miasta prezesa Agencji Rozwoju Przemysłu Daniela Ryczka, aby osobiście zapoznał się z sytuacją i stanowiskiem samorządu.
Jak przekazuje prezydent firmy, część firm które otrzymały umowy z nowymi opłatami, wstrzymało się z ich podpisaniem w oczekiwaniu na dalszy rozwój sytuacji.
Przewodniczący rady również po stronie przedsiębiorców
Stanowisko prezydenta poparł przewodniczący Rady Miejskiej Marian Kokoszka. Jednocześnie zaznaczył, że sprawa ta nie trafi pod obrady Rady Miejskiej.
"Bez zawarcia porozumienie wszystkich zainteresowanych stron w tym temacie sprawa przejęcia dróg na agendę sesji Rady Miasta nie wejdzie. Dlatego apeluję i zapraszam do dialogu (...) i zawarcia porozumienia, które będzie zabezpieczało interesy wszystkich stron."
- powiedział Kokoszka.
Samorządowcy podkreślali, że ich działania mają być przede wszystkim zaproszeniem do rozmów i poszukiwania rozwiązania, które nie będzie obciążało przedsiębiorców dodatkowymi kosztami.
Przypominano również o historycznej roli mieleckiej strefy, jej znaczeniu dla rozwoju gospodarczego miasta oraz miejsc pracy. W ocenie prezydenta nakładanie na firmy działające w SSE większych obciążeń byłoby krótkowzroczne i niedopuszczalne.
Dlaczego nie doszło do rozmów?
Podczas konferencji Korso zapytało prezydenta o rozbieżności dotyczące deklarowanej przez obie strony gotowości do spotkań i rozmów, do których ostatecznie nie doszło.
Radosław Swół przyznał, że początkowo nie traktował pomysłu ARP jako realnego rozwiązania.
-
Z początku uznałem, że to jest pomysł tak kuriozalny, że niemożliwy. Kto przychodzi do kogoś i mówi: „Weźcie ode mnie koszty, ja sobie zostawię zyski”? Znając Agencję, do końca nie wierzyłem, że taki pomysł powstanie i ktoś wpadnie na myśl, by dodatkowo obciążyć przedsiębiorców, którzy lata temu zaufali Agencji, przyszli tutaj, założyli swój biznes, generują miejsca pracy. Wydawało mi się to niemożliwe, a sam pomysł... Nie chcę go nazwać absurdalnym, ale sam pomysł na tyle daleki, że nie ma o czym rozmawiać - odpowiedział.
Mimo stanowczych wypowiedzi prezydent zapewniał, że zależy mu na dalszej współpracy z ARP i znalezieniu rozwiązania korzystnego dla Mielca.
Na razie jednak przełomu nie ma. Spór o utrzymanie infrastruktury mieleckiej strefy trwa, a kolejnym krokiem ma być zaangażowanie Ministerstwa Aktywów Państwowych w sprawę.
Po konferencji prezydenta głos zdecydowali się zabrać również przedstawiciele mieleckiego ARP.
Komentarze (0)