Reklama

[Interwencja] Czytelnik: Stawiają znaki na chybił trafił!

Opublikowano:
Autor:

[Interwencja] Czytelnik: Stawiają znaki na chybił trafił! - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Znaki drogowe są potrzebne, bo gdy ich brakuje, kierowcy folgują sobie, bardziej dociskając pedał gazu. Jednak, jak sami się przekonaliśmy, ich nadmiar i bezmyślne stawianie wcale nie jest korzystniejsze.

Absurdalne wydaje się zwłaszcza umieszczane informacji o ograniczeniu prędkości tuż przed skrzyżowaniami, co według przepisów ruchu drogowego oznacza, że po ich pokonaniu znaki te przestają obowiązywać. - Ten, kto umieścił znaki w tym miejscu, nie ma pojęcia o przepisach ruchu drogowego – uważa mieszkaniec mieleckiego osiedla Rzochów.

Mężczyzna zainteresował się oznakowaniem ulicy Rzochowskiej około dwóch lat temu. Wtedy w jego dom znajdujący się przy tej ulicy wjechał pędzący motocyklem mężczyzna. - Nie było wówczas przy tej drodze żadnego ograniczenia prędkości. Po tym zdarzeniu i mojej interwencji w urzędzie miasta powstały dwa ograniczenia do 30 km na godzinę - mówi. Postawiono je jednak przed skrzyżowaniami. Jedno stoi przed skrzyżowaniem z ulicą Wandy, a drugie przed skrzyżowaniem z ulicą św. Marka. - Skrzyżowanie znosi te ograniczenia. Umieszczanie więc znaków przed nimi to tylko marnowanie publicznych pieniędzy - mówi mielczanin.

Na odcinku drogi od skrzyżowania z ulicą Jagodową do rynku rzochowskiego pojazdy pędzą, nie zważając na znajdujące się przy ulicy ograniczenie prędkości do 30 km na godzinę. Mężczyzna, widząc ciągle istniejące zagrożenie, po raz kolejny poszedł do urzędu miejskiego i zasugerował urzędnikom rozwiązanie tego problemu.

Nieporozumienie?
- W rozmowie z kierownikiem referatu dróg i melioracji zaproponowałem umieszczenie przy tej drodze jednego znaku  D 40, czyli strefa zamieszkania, który rozwiązywałby ten problem. Znak ten wymusiłby na kierowcach obowiązek jazdy z prędkością 20 km na godzinę i zapobiegłby stawianiu kolejnych znaków, których jest na tym terenie niemal 20  - opowiada mężczyzna. I pyta: - Nie lepiej postawić jeden znak zamiast dwudziestu.

Urząd miasta zaprzecza, aby rozmowa z mężczyzną dotyczyła znaku D 40, czyli strefy zamieszkania. - Rozmowa była na temat znaku D 52, czyli strefy ruchu, którego w tym miejscu, według przepisów, nie da się postawić - wyjaśnia pracownik urzędu miasta. 

Więcej w 43 numerze Korso

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE